Nowa pyszna szarlotka

No bo z tym wrześniem to jest tak. Kiedy myślę „przyszłościowo” to widzę jakiś koniec. Koniec ciepłych dni, koniec wakacji, koniec lata. Koniec letnich sukienek, sandałów, bambusowych szlafroków. Widzę za to chlapę, wiatr dudniący w oknach, ciemność i mrok, czasem od godziny trzynastej.

Ale w tym roku pomyślałam tak: Daj sobie spokój z tym marudzeniem i myśleniem, co będzie w listopadzie. Nie podoba Ci się to, co jest za oknem?

Podoba mi się. Podobają mi się ciepłe dni pachnące złotymi liśćmi, śliwkami i grzybami. Podobają mi się stragany i kolory kwiatów na działce. Za każdym razem, kiedy na nie patrzę, myślę o tym, jaka to wspaniała paleta, właściwie to nic, tylko brać z niej i się inspirować. Zacząć szyć ubrania, znowu robić na drutach, wyszywać poduszki. No tak, zapomniałam. Chwilowo nie mam na to czasu, ale… mogę się przecież zatrzymać, żeby pomyśleć o wszystkich wspaniałych chwilach tego lata. O kąpielach w jeziorze, pustej plaży, pustym lesie, nowych znajomościach, o których myślę z czułością, czując, że mają szansę przerodzić się w przyjaźnie. O ludziach, których spotkałam latem, którzy dali mi od siebie tyle bezinteresownej dobroci, uwagi, opieki. To były najpiękniejsze wakacje od wielu, wielu lat, choć mieszkaliśmy w bloku u kochanej Teściowej z Wielkopolski, która opiekowała się naszymi dziećmi. Tak sobie wymarzyłam w tym roku. Chciałam jechać do niej i tam eksplorować okolicę. Myślałam o tym już od stycznia, chciałam tylko tego. Moje serce i moja głowa mówiło mi, że będę tam szczęśliwa. Odpuściliśmy wszystko inne i pojechaliśmy do Wielkopolski.

Znowu się czułam jak dziecko. Robiąc, co chcę, jedząc, co chcę. Chodząc na łowisko po wędzone sielawy, na targ po truskawki i świeże kwiaty, jedząc gofry nad Wartą i łażąc po łąkach wśród wysokich traw. To było moje szczęście, odpowiedź na wszystkie moje potrzeby i obolałe serce.

A dziś jestem w spożywczaku i mówię: „Mają tu dziś całkiem ładne warzywa. Mają też antonówki. Muszę je wziąć, zrobię szarlotkę”. Robię więc tą szarlotkę. Chyba milion trzysta osiemnastą w moim życiu. Szarlotka to szarlotka. Dziś musi być w niej grubo jabłek, miękko-kruchy spód i wierzch. Nie cierpię twardych szarlotek i tart. Ta jest właśnie taka, jak trzeba. Zróbcie, nie pożałujecie 🙂

Nowa pyszna szarlotka

Zrobiłam ją w malutkiej, okrągłej formie. Spokojnie możesz użyć formy o średnicy 24 cm. Wtedy ciasto będzie cienko rozwałkowane, a brzegi niższe. I dobrze, ja tak nawet wolę. Dziś robiłam jednak z moją siedmioletnią córką, która, jak reszta mojej rodziny, jest fanką grubszych spodów i boków. Proszę bardzo.

Składniki

Ciasto:

  • 100 g cukru pudru
  • 100 g masła, zimnego, pokrojonego na kawałeczki
  • 200 g mąki pszennej do ciast, drobno mielonej
  • szczypta soli
  • 2 żółtka

Jabłka:

  • 800 g jabłek antonówek, obranych, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę
  • ok. 80-100 g cukru (nie żałuj cukru, antonówki są kwaśne, więc potrzebują cukru)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/3 łyżeczki mielonego imbiru
  • 2-3 goździki utłuczone w moździerzu

Przepis

Ciasto:

  1. Wszystkie składniki umieść w misie miksera i zacznij miksować. Początkowo masa będzie bardzo, bardzo krucha, ale musisz uzbroić się w cierpliwość i miksować chociaż z pięć minut, aż ciasto zacznie się elegancko kleić. Niech Cię nie kusi, żeby dolać wody czy śmietany 😉 Możesz też zagniatać ręcznie.
  2. Kiedy ciasto będzie gładkie, uformuj z niego kulę i schowaj do lodówki, a w tym czasie zacznij przygotowywać jabłka.
  3. Pokrojone jabłka włóż do garnka i wlej ok. pół szklanki wody. Podgrzewaj na małym ogniu, aż jabłka się częściowo rozpadną. Mieszaj od czasu do czasu, żeby owoce nie przywarły do dna i się nie przypaliły. Następnie dodaj cukier, cynamon, imbir i goździki.
  4. Piekarnik nagrzej do 180 st C.
  5. Wyjmij ciasto z lodówki, podziel je na 2 części: jedną nieznacznie większą od drugiej. Mniejszą częścią wylep dno tortownicy (ciasto ze zdjęcia jest pieczone w malutkiej formie, o średnicy ok. 18 cm, ale Tobie radzę użyć większej: 22-24 cm średnicy, możesz też zrobić w kwadratowej o boku 22-24). Na wierzch włóż jabłka. Pozostałą część ciasta rozwałkuj na placek wielkości nieco większej niż forma do ciasta. Żeby ułatwić sobie sprawę, blat oprósz wcześniej mąką. Przełóż ciasto na wierzch jabłek, zlep brzegi, ponakłuwaj wierzch ciasta wykałaczką.
  6. Wstaw do piekarnika i piecz 45-50 minut.
  7. Ciasto jest gotowe, kiedy wierzch ładnie się zrumieni. Wyjmij z piekarnika i zanim zaczniesz kroić, porządnie je ostudź. Wtedy będzie łatwiej kroić 🙂 Smacznego. Miłej i wspaniałej jesieni Ci życzę. Bez smuteczków <3
13
Previous Post
Next Post