Wood and Paper

Zenon (Tata Magdy), Magda i Agata

Dawno nie było tu rzemieślniczych polecanek. Ale czas wakacji to zwykle okres, kiedy jestem tak zaabsorbowana ogarnianiem dzieci, że nie mam do tego głowy. Jednak tym razem po prostu chcę i potrzebuję pokazać Wam wrocławską manufakturkę Wood and Paper. To dwie dziewczyny Agata i Magda oraz Tata Magdy – Zenon oraz kilku panów stolarzy.

Zacznę może od tego, że widywałam Dziewczyny na Targach Rzeczy Ładnych i widziałam te piękne meble. Jednak zawsze gdzieś pędziłam, zawsze mnie ktoś poganiał i nigdy nie miałam okazji poznać ich „w realu”. Aż do pewnego pięknego wtorku.

W poniedziałek dostałam wiadomość: Hej, Twoja komoda jest gotowa. Będę z nią jutro w Warszawie. Czy ktoś będzie mógł pomóc mi ją wnieść?
Aaaaaaaa, aż podskoczyłam ze szczęścia, bo to był jeden z tych wtorków, o których chcesz zapomnieć, bo wszystko jakoś pod górkę.

To jest Agata 🙂

Tak, jak zapowiedziała, tak zrobiła. I przyjechała. Miał być po prostu transport, ale zamienił się w jedną kawę, a potem następną i zapewne gdyby nie musiała jechać z meblami do następnych klientów, to chętnie bym ją zatrzymała na kolejne godziny. Z nią jest człowiek po prostu nienagadany i jeden temat jakoś tak przechodzi w kolejny. Tyle razy już tu pisałam o tym, że lubię rzeczy robione nie tylko przez ludzi z pasją, ale po prostu ludzi dobrych, ludzi, z którymi mi po drodze i z którymi… lubię gadać. O kotach, narzędziach, miastach, architekturze, meblach, drewnie, jedzeniu, życiu. Nawet zaczęliśmy Agatę po chacie oprowadzać, choć chętnie skryłabym przed całym światem ten bajzel zrobiony przez nasze dzieci, które tak grzecznie się bawiły, kiedy my rozmawialiśmy 😛

Miałam już w życiu kilka wtop z meblami robionymi na zamówienie przez ludzi, którzy dopiero zaczynali. A to czekałam miesiącami na biurko, za które musiałam zapłacić z góry, a pan mnie zwodził i zwodził, „bo nogi wyszły nierówne”, „bo farba źle kryje” a ostatecznie żałowałam zakupu. A to coś było niedopasowane, coś odpadało. Może mam pecha, nie wiem. Boję się mebli na zamówienie. Agata mówi, że właśnie dlatego ona lubi osobiście dostarczać meble, bo wtedy klient widzi, co zamówił, nic nie jest uszkodzone, schrzanione, niedorobione. A ja myślę, że ona dostarcza je osobiście, bo po prostu jest z nich dumna i wie, że to nie jest jakaś fuszerka.

Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego sklejka sklejce nierówna i dlaczego dobra sklejka kosztuje tyle co dąb (dlatego meble z niej są drogie), czym się różni badziewna płyta od solidnej, jak naprawić mebel zdemolowany przez użytkownika drewnianych klocków albo po prostu posłuchać o drewnie to to jest świetny adres. Pogadasz z nią o cedrze i o palisandrze. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dziewczyna jest… po medycynie.

Lubię takie rzeczy i takich ludzi. A piszę o tym, bo to mnie wzrusza i jestem zadowolona z tego, w jaki sposób można podchodzić do swojej pracy i do drugiego człowieka. Druga z Dziewczyn, Magda, jest architektem. I ona odpowiada za projekty mebli. Agata pokazywała mi takie projekty np. stołu – to nie jest po prostu naszkicowany stół. To jest projekt w wersji pro, ze szczególikami, wymiarami, rzutami. Dla tak nieścisłego umysłu jak mój to najprawdziwsze w świecie: Wow! Dodam tylko, że pracownia robi też duże meble (chcecie stół o średnicy 2,7 m? Zrobią Wam!)

Tata Magdy ma 40-letnie doświadczenie w stolarstwie, pracował kiedyś nad dużymi projektami, prowadził dużą firmę, a na emeryturze postanowił skupić się na meblarstwie w wersji bardziej… hmn, rzemieślniczej.

Podoba mi się jeszcze to, że oni nie chcą podbijać całego świata. Chcą skupić się na tu i teraz, chcą mieć oko na to, co produkują.

 

Zawsze marzyłam o meblu z intarsją, od kiedy dwadzieścia lat temu zobaczyłam we Włoszech takie wiekowe, w muzeum. Długo mi przyszło na nie czekać, ale ja… nie mam problemu z czekaniem na piękne rzeczy. Przywiązuję się do pięknych mebli, nie chcę się później z nimi rozstawać, więc naprawdę starannie wybieram coś, co ustawiam w domu. Mam mało fajnych mebli. Ale te, które mam, na pewno pójdą ze mną dalej przez życie. I coś mi mówi, że z tą komodą tak będzie.

Tak powstaje intarsja

Zrobiłam kilka zdjęć. Agata mówi: „wiem, że na stronie mamy słabe zdjęcia”. A ja uważam, że te rzeczy zyskują przy bliższym poznaniu, przy zobaczeniu ich „na żywo”. Dziewczyny będą w tym roku na Targach Rzeczy Ładnych – zajrzyjcie tam, jeśli szukacie czegoś specjalnego. Zobaczycie, że mówię prawdę. W tych meblach nie da się nie zakochać.

Tymczasem gdybyście chcieli kupić coś szybciej, to… mam rabacik 😀 250 zł na hasło: whiteplate.
Jeśli ktoś ma ochotę skorzystać, proszę uprzejmie, działa do 12.09.2021 roku. Rabat jest na meble z oferty, także meble personalizowane. I łączy się też z innymi promocjami.

Strona: Wood and Paper

0
Previous Post
Next Post