Mamo, robisz najlepsze naleśniki

Miałam pewnie z 10 lat, jak z książki dla Technikum Gastronomicznego uczyłam się robić naleśniki. To było jedno z moich najukochańszych dań. Naleśniki z duszonymi jabłkami, polane gęstą, lekko kwaśną śmietaną z wanilią i cukrem, naleśniki ze słodkim jak ulep dżemem truskawkowym, z którego wyławiałam całe owoce. Albo takie zwykłe, z twarogiem, zawinięte w koperty i odsmażone na patelni. Minęło tyle lat, a ja wciąż lubię je równie mocno, a może nawet bardziej, bo już wiem, że zwykły naleśnik to szansa na nieskończenie wiele możliwości.

Ludzie dzielą się na tych, którzy naleśniki smażą z zamkniętymi oczami, od ręki, nie stanowi to dla nich żadnego problemu i tych, którzy uważają, że nie potrafią, że to trudne, że patelnia nie taka albo przepis zły. Powiem Wam coś – to jest bardzo prosta sprawa, pod warunkiem, że nagrzejecie odpowiednio patelnię. Nie może być za zimna – zimna patelnia to ciasto, które przywiera i za nic w świecie nie można go od niej oderwać. Zostaje tylko skrobanie i złość „nigdy więcej”. Solidnie nagrzana patelnia, odrobina tłuszczu, ciasto o odpowiedniej gęstości nalane jak najcieńszą warstewką i tyle. Pamiętam, że w moim rodzinnym domu ciasto na naleśniki zawsze odstawiało się na 15-60 minut. Dzięki temu nabierze odpowiedniej gęstości, a mąka, której do niego użyliśmy, dobrze połączy się z płynem. Takie naleśniki łatwiej też smażyć. Dobre ciasto to takie, które nie jest zbyt gęste, ale też nie może przypominać wody – porównałabym je do płynnej śmietany, choć, jak wiadomo, śmietana śmietanie dziś nierówna. Kiedy już zrobicie bazę, to nie bójcie się dodać do niej mleka lub wody, jeśli uznacie, że jest nieco za gęsta. Jeśli o mnie chodzi – nie ma jedynego słusznego przepisu na naleśniki. Każdy z nas musi znaleźć ten swój ulubiony, a może to zrobić tylko dzięki eksperymentom – dodaj więcej wody, a następnym razem zrób na samym mleku. Możesz część mleka zastąpić wodą zwykłą albo gazowaną, możesz dodać łyżkę śmietany, odrobinę wody z kwiatów pomarańczy. Możesz do ciasta dodać odrobinę tłuszczu albo go nie dodawać. Jak chcesz 🙂 Najważniejsze to opanować podstawy, a potem bawić się i szukać. Ja najbardziej lubię naleśniki na zwykłej pszennej mące, chyba że to naleśniki gryczane, ale możesz poszaleć z mąką – uważaj tylko na żytnią, ona bywa nieprzewidywalna i… trudna.

Kolejna sprawa to tłuszcz potrzebny do smażenia. Kiedy byłam mała, Babcia i Mama używały kawałka słoniny, którą smarowały patelnię przed wlaniem do niej ciasta. Później słonina odeszła do lamusa, pojawił się olej roślinny. Ja smażyłam kiedyś też na samym maśle (dodawałam też odrobinę masła do ciasta), potem przeszłam na masło klarowane, a dziś użyłam miksu oleju rzepakowego i masła klarowanego (jednego i drugiego jest w tej mieszance po 50%). Jest to nowość i polecam Wam jej wypróbowanie.

Tym razem plan miałam ambitny. Zapragnęłam naleśnikowego stołu obfitości – kupiłam szpinak, sery, jajka, owoce. Usmażyłam cały stos naleśników, zostały do usmażenia ostatnie dwa i co? I wpadły do kuchni moje dzieci „Mamo, mogę naleśnika?” i tak się obsłużyły, że zostały do mojego „stołu obfitości” tylko dwa… Zatem dwa ostatnie z serem ricotta i cudownymi, polnymi truskawkami, pełnymi słońca i smaku.

A poszaleję może innym razem, jak młodzież będzie w szkole.

Naleśniki

Podstawowy przepis na naleśniki. Pamiętaj, że proporcje zależą od kilku rzeczy: wielkości jajek, których używasz, rodzaju mąki i płynu. Jeśli ciasto jest zbyt gęste, dodaj do niego trochę więcej wody lub mleka. Zawsze warto odstawić ciasto na kilkanaście minut, podczas których zgęstnieje i dopiero wtedy zamieszać jeszcze raz i zacząć smażyć.

Zanim wlejesz pierwszą porcję ciasta, nagrzej solidnie patelnię z odrobiną tłuszczu. To ma być naprawdę odrobina – niepełna łyżeczka w zupełności wystarczy. Ja najchętniej smażę naleśniki na niedużej patelni żeliwnej o średnicy około 18-20 cm. Unikam patelni stalowych, bo nagrzewają się szybko do wysokich temperatur i trudno zapanować nad ciastem.

Przygotuj sobie dobrą łopatkę, przy pomocy której podczas smażenia odwrócisz naleśniki na drugą stronę. Taka łopatka to bardzo przydatna rzecz. Ja używam stalowej, którą kupiłam w sklepie ze szwedzkimi starociami i sprawdza się idealnie.

Składniki

  • 2 małe jajka (lub 1 duże)
  • 200 ml płynu (mleko pół na pół z wodą lub dowolne proporcje)
  • 80 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • opcjonalnie: łyżeczka dowolnego tłuszczu

Do smażenia: tłuszcz. Naleśniki z prezentowanych zdjęć smażyłam na Beskidzkim Culinary – miksie oleju rzepakowego i masła klarowanego.

Do podania: Ser ricotta, świeże truskawki, cukier puder lub… co lubisz 🙂

Przepis

  1. Jajka, płyn, sól i mąkę (oraz tłuszcz, jeśli używasz) wymieszaj dokładnie w wysokim naczyniu. Możesz do tego użyć ręcznej trzepaczki lub miksera. Ważne, żeby w cieście nie było dużych grudek mąki. Odstaw ciasto na 15-60 minut. Jeśli nie masz czasu, pomiń ten etap, ale warto chwilę poczekać, ciasto tylko dzięki temu zyska na elastyczności. Łatwiej też będzie Ci je smażyć, a naleśniki będą bardziej sprężyste i cienkie.
  2. Na patelni rozgrzej 1 łyżeczkę tłuszczu i kiedy będzie gorąca, wlej porcję ciasta, rozprowadzając ją równomiernie na dnie patelni. Ja lubię jak najcieńsze naleśniki, ale wlej tyle, ile lubisz. Smaż kilka minut, następnie przewróć przy pomocy łopatki na drugą stronę. Smaż jeszcze 1-2 minuty i zdejmij na talerz.
  3. Podaj z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

0
Previous Post
Next Post