Jabłka, jabłuszka, Jabłko Espresso

Lubię ten czas – schyłek wakacji, początek czegoś nowego. Przegląd dziecięcej szafy, odkładanie na bok tego, co już za małe. Kupowanie zeszytów, pranie plecaka, prasowanie białych koszul. Co będziemy w tym roku pakować do szkolnych pudełek z drugim śniadaniem? Gdzie pójdziemy po lekcjach? Co zobaczymy, kogo odwiedzimy, czego się nauczymy? Z radością co rano zrywam kartki ze ściennego kalendarza, sprawdzam prognozy pogody, planuję i przygotowuję się na to, co nadejdzie.

W tym roku sporo czasu spędziliśmy na naszej miejskiej działce. Z czułością obserwowałam rośliny, cieszyłam się każdym przejawem życia. I tak po krokusach i tulipanach przyszła pora na piwonie, bzy i jaśminy, potem małe poziomki, których w tym sezonie było bez liku, potem wiśnie, a teraz powoli przychodzi pora na jabłka i owoce czarnego bzu.

Chłodne poranki, ale wciąż gorące popołudnia. My jak zwykle obładowani koszykami z jedzeniem i piciem, bo wiadomo że po pięciu minutach od przekroczenia działkowej bramy, pada pytanie: Kiedy obiad.

Więc…

Wiadomo że najlepszym napojem na lato jest Musujące Jabłko od Braci Sadowników i potwierdzi ten fakt każdy w moim domu, a najbardziej najmłodsza córka, fanka lawendowego. I kiedy myślę o tym, do czego można je jeszcze wykorzystać, Inżynier mówi: ale po co je z czymś mieszać, ono naprawdę jest najlepsze bez żadnych dodatków, to muszę mu przyznać rację, choć ja i tak w wersji dla dorosłych lubię je czasem mieszać z ginem, ale dziś, na fali fascynacji i modą na Tonic Espresso, gdzie łączy się tonik z kawą, postanowiłam zaproponować innego drinka – Jabłko Espresso. Polecam zwłaszcza w wersji różanej, choć lawendowa też smakuje zacnie.

Potrzebujemy kostek lodu, 1 espresso, Musujące Jabłko oraz cytrynkę, gałązkę lawendy lub rozmarynu. Jeśli lubicie:)

Przepis przygotowałam w ramach współpracy dla Braci Sadowników.

0
Previous Post