Massaman Curry

A było tak. Jechałam autobusem elektrycznym, okutana w ciepły płaszcz, kaptur, szalik, maseczkę i zaparowane okulary. Zapadłam się w miękkie autobusowe siedzenie i kontemplowałam trasę. Lubię jeździć autobusami elektrycznymi, mam swoje ulubione trasy. Dlaczego lubię? Nie wiem. W autobusie owym są ekrany, na których wyświetlają różne komunikaty, np. Poszukujemy kierowców autobusów, oferujemy stabilne warunki zatrudnienia i kurs. Albo: W Ursusie otwarto nowy żłobek, patrzcie, jaki piękny! A pomiędzy komunikatami jakieś różne reklamy, np. że jakaś influencerka „otworzyła nowy biznes” lub filmiki z gotowaniem. No i jadę ja sobie i gapię się w ekran, a tam gościu gotuje jakieś curry z kurczakiem. Inne niż to, które wykonałam – tamto było z sosem pomidorowym i toną masła. Patrzyłam na to roztapiające się w sosie masło i pomyślałam – muszę w końcu zrobić curry, tego mi potrzeba.

Jak postanowię coś ugotować lub upiec, to nie ma zmiłuj, gotuję od ręki. Inspirację do tego przepisu zaczerpnęłam z książki „Lucky Peach 101 Easy Asian Recipes”. Na okładce książki jest napisane „100% Inauthentic!” czyli coś dla mnie. Bo jak „inauthentic” to znaczy, że jak nie masz czegoś pod ręką, to używasz czegoś innego i niespecjalnie się tym przejmujesz. Lubię tę książkę również za to, że większość przepisów jest uproszczona i nie trzeba się jakoś specjalnie gimnastykować, żeby je zrobić. Niemniej jednak przepis na Massaman Curry nieco zmodyfikowałam – pominęłam trawę cytrynową (bo jej nie miałam), no i przede wszystkim zmieniłam ostrość tego danka, bo gdybym użyła zalecanej ilości pasty curry, to na bank bym tego nie zjadła. Nie przepadam też za skrzydełkami kurczaka, więc je podmieniłam na pierś z kurczaka, ale myślę, że super pasowałoby tutaj tofu pokrojone w kostkę. Dałam więcej ziemniaczków, mniej wody… w każdym razie podaję przepis nieco zmodyfikowany, a książkę polecam – kupiłam ją kiedyś zupełnym przypadkiem, bo… była tania.

 

Massaman Curry

Źródło przepisu: „Lucky Peach 101 Easy Asian Recipes”, zmodyfikowany lekko

Składniki

  • 2-3 łyżki oleju roślinnego
  • średniej wielkości cebula, obrana i posiekana
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 2 cm kawałek świeżego imbiru, starty na tarce
  • 1-2 łyżeczki czerwonej pasty curry (jeśli lubicie ostre potrawy, możecie dać więcej, ale ja zwykle nie daję więcej niż 1 łyżeczkę. Zawsze można później spróbować dania i je dodatkowo doprawić. Jak zrobicie od razu za ostre, to… ciężko będzie to odkręcić 😉 )
  • 1 płaska łyżeczka mielonej kolendry
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 3 gwiazdki anyżu
  • 2 listki kafiru
  • 1 laska cynamonu
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 1 kubek wody (mniej więcej tyle wody co mleka kokosowego lub więcej)
  • 1-2 piersi kurczaka pokrojone na kęsy (ja używam zwykle 1 piersi kurczaka, za to daję więcej ziemniaczków)
  • 1-2 łyżeczki soli
  • ok. 500 g ziemniaków – obranych i pokrojonych w kostkę (do czasu dodania ich do dania, trzymam je w garnku z zimną wodą)
  • 1-2 łyżki orzeszków ziemnych, delikatnie uprażonych i posiekanych
  • 1 łyżka sosu rybnego (opcjonalnie, bo wiem, że nie każdy lubi ten zapaszek)
  • do podania: sok ze świeżej limonki, ugotowany ryż (ja lubię do tego dania jaśminowy), kolendra (świeże listki, opcjonalnie)

Przepis

  1. W garnku rozgrzej olej. Dodaj cebulę, czosnek, świeży imbir i podpraż przez 5 minut, cały czas mieszając
  2. Dodaj pastę curry, mieloną kolendrę, kurkumę i dokładnie zamieszaj. Dodaj anyż, liście kafiru, cynamon.
  3. Wlej mleczko kokosowe, wodę i zagotuj. Dodaj kurczaka, 1 łyżeczkę soli i ziemniaki. Gotuj ok. 30-40 minut, aż ziemniaki będą miękkie, a sos nieco odparuje i zgęstnieje.
  4. Wyjmij z sosu gwiazdki anyżu, liście kafiru i laskę cynamonu. Spróbuj sosu i ewentualnie dopraw go jeszcze solą i sosem rybnym.
  5. Podawaj ze świeżo ugotowanym ryżem, limonką, świeżą kolendrą.

Smacznego 🙂

2
Previous Post
Next Post