Cudowne śledzie w sosie curry

Cóż, jeśli uważasz, że nie lubisz śledzi, to zapewne nic Cię nie przekona. Ja też tak kiedyś uważałam i trzymałam się od nich z daleka. Potem jednak coś pękło, dokładnie pamiętam, kiedy. Może dorosłam do tego smaku? W ciągu roku, a zwłaszcza latem, raczej rzadko mam na nie chęć, ale jesienią i zimą… Tu sprawa wygląda zupełnie inaczej. No i na początku grudnia, czyli tak jak dziś, zaczynam się zastanawiać nad tym, jakie śledzie zrobię na Wigilię. Bo na Wigilię śledzie być muszą i koniec. Zawsze robię małe ilości, bo lubię śledziową różnorodność. Nie dla mnie wielkie słoiki ze śledziami i sięganie do nich w nieskończoność. Nuuuuda. Oprócz tradycyjnych polskich smaków, śledzi w oleju czy śmietanie, mam wyjątkową słabość do tych robionych na słodko.

W takich prostych przepisach, jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i przyznaję z ręką na sercu, że kiedy robiłam w domu śledzie po raz pierwszy, drugi czy trzeci, to choć ostateczny smak był po prostu ok, to przede wszystkim zwykle były one zbyt twarde albo za słone (albo jedno i drugie). A wynikało to z faktu, że chciałam iść na skróty i nie słuchałam, że śledzie należy naprawdę solidnie wymoczyć. I to nie przez 15 minut albo godzinę, ale dużo dłużej. I teraz tak robię. Moczę je przynajmniej 24 godziny, po drodze kilka razy zmieniając wodę, w której leżą. Druga sprawa – jakość śledzi. W moim rodzinnym domu po śledzie chodziło się do sklepu rybnego albo kupowało je na bazarze. Nie było innej opcji. I ja jestem temu wierna. Jeśli czasem coś mnie podkusi i potrzebuję śledzi na już, i kupię je w foliowej torebce, to potem jakoś… nie teges, nie są takie, jak być powinny. Moja rada – chcesz dobrych śledzi, idź na bazar i zapytaj sprzedawcę „a które Pan poleca na śledzie marynowane?”. Zawsze powiedzą Ci prawdę, przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Zazwyczaj polecą Ci jakieś ładne matjasy. Zresztą, jeśli zdarzy Ci się stanąć w kolejce za jakąś starszą panią, która przyszła na bazar po śledzie właśnie, to posłuchaj, co kupuje i poproś o to samo. To działa, mówię Wam. Zazwyczaj pani prosi o „3 matjasy, takie najgrubsze” lub coś w tym stylu. Nasze babcie rzadko się mylą w tym temacie, warto im zaufać :)

No dobrze, a z czym dziś do Was przybywam? Ano przybywam ze śledziami w sosie curry. To sos śmietanowo-majonezowy, są naprawdę epickie. My sami robimy w domu majonez, ale spokojnie – możecie użyć takiego ze słoika, też jest w porząsiu. Dla mnie cały myk polega na tym, żeby ten sos był trochę słony, trochę słodki, trochę kwaśny i jeszcze żeby miał różne faktury, tu: z miękkich śledzi, chrupiących jabłek i ostrej cebuli. Aha, pamiętaj też, że zanim dodasz śledzie do sosu, to wyjmując je z wody, przełóż je na papierowy ręcznik i dobrze osusz. Chodzi o to, żeby sosik elegancko połączył się z rybą, a nie z wodą z ryby.

 

 

Cudowne śledzie w sosie curry

Z podanych proporcji wyjdzie mniej więcej słoik śledzi o pojemności około 1 litra

Składniki

  • 3 średniej wielkości śledzie typu matjas
  • 1 łyżka sproszkowanego curry
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 1 średniej wielkości cebula (używam cukrowej), obrana i pokrojona dosyć drobno
  • 1 średniej wielkości jabłko, obrane i pokrojone na średniej wielkości kawałeczki
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3 czubate łyżki śmietany
  • 3 czubate łyżki majonezu
  • sól i pieprz do smaku
  • opcjonalnie: 1-2 łyżki drobnych rodzynek

Przepis

Najpierw śledzie: włóż je do miski z zimną wodą i porządnie wymocz. Ja robię to mniej więcej przez 24 godziny, kilka razy zmieniając wodę na zimną. Po tym czasie wyjmij śledzie z wody, osusz dokładnie papierowym ręcznikiem i pokrój na kawałki wielkości jednego kęsa.

Na patelni rozgrzej olej, dodaj sproszkowane curry i podsmaż przez około 1 minutę, aż się delikatnie zrumieni (zrumieni, a nie spali). Wyłącz ogień. Dodaj cebulę, jabłka, rodzynki, wymieszaj. Dodaj śmietanę, majonez oraz cukier, sól i pieprz do smaku – spróbuj sosu, smaki powinny być zrównoważone, w razie czego dodaj więcej soli, pieprzu, itp. Nie bój się próbować :)

Teraz dodaj kawałeczki śledzi, delikatnie wymieszaj, przełóż do słoika i odstaw do lodówki przynajmniej na kilka godzin.

Smacznego :)

24
Previous Post
Next Post