Topoki czyli koreańskie kluseczki ryżowe Tteokbokki

Kluseczki, kluseczki… Wiem, że niektórzy myślą, że kuchnia koreańska to może „trochę jak chińska, a może trochę jak wietnamska”, ale nie, nie i jeszcze raz nie. To nie tak 🙂 I choć dziś niektórzy klikają na „przewiń dalej”, szukając innej potrawy, którą mogliby zrobić na obiad, to ja mówię: stop, proszę, zatrzymaj się i spróbuj, jakie to smaczne i jak niewiele pracy wymaga. Kiedy jakieś osiemnaście lat temu zaczynałam piec chleb na zakwasie, też wiele (większość?) osób mówiła: „a weź, daj spokój, kto ma czas na takie rzeczy?”. A dziś? Proszę uprzejmie – pieczemy, jemy, delektujemy się chlebami na zakwasie, dzielimy przepisami i na nikim nie robi to już takiego wrażenia. Apeluję więc: Drodzy Czytelnicy! Dajcie szansę tej kuchni, mało znanej w naszym kraju, kojarzonej z czymś tam, odległym. Wiecie co Wam powiem? Te dania są trochę słodkie, trochę ostre, słone, kwaskowe, przyjemne dla naszych europejskich podniebień. Te wszystkie kiszonki (kochamy przecież w Polsce kiszonki, co nie?), zupy, no i grill. Grill koreański to już w ogóle osobna historia, ale o tym to może innym razem, jak już zacznę wiedzieć o nim więcej niż dziś.

Tteokbokki – a jak się to w ogóle czyta?

„Poproszę TO. A jak się TO czyta?” – zapytałam kiedyś w restauracji, widząc TO i chcąc koniecznie spróbować, jak smakuje. „Topoki” – odpowiedziała z uśmiechem pani. Tamte TO były ostre, za ostre jak dla mnie. Bo musicie wiedzieć, że ja nie jestem jakąś fanką ostrych dań, ale czasem robię wyjątek. Topoki restauracyjne są dla mnie jednak zawsze za ostre, próbowałam kilka razy, ale wciąż miałam ochotę ich próbować. Zaczęłam więc robić je sama. A raczej sos do nich. Bo wszystko to kwestia doprawienia koreańską pastą gochujang (pisałam już o niej w poprzednich postach o kuchni koreańskiej, a niżej pokazuję Wam, jak wygląda). Jest ostra i aromatyczna, ale jeśli użyjesz jej mniej, dostaniesz danie, jakie lubisz. Kluski ryżowe kupuję w sklepach z żywnością azjatycką (np. na ulicy Bakalarskiej w Warszawie). Najczęściej można znaleźć je w lodówkach lub mrożone. (Na zdjęciu poniżej tteokbokki z lodówki). Ważna informacja: żeby kluseczki były takie, jak trzeba, czyli dosyć miękkie, przeczytaj instrukcję przygotowania na opakowaniu: zdarza się, że zaleca ona, by kluseczki wcześniej namoczyć na kilkanaście minut. Nie ma nic gorszego niż pyszny sos i twardawa, sucha w środku kluska 😛

No dobrze. Mam nadzieję, że dacie szansę tej kuchni i spróbujecie. A dziś kluseczki ryżowe w sosie z warzywami. Inspirację do ich przygotowania zaczerpnęłam z książki, o której mówiłam niedawno „The Korean Vegan”, ale nieco zmodyfikowałam przepis, żeby dostosować go do mojego widzimisię.

Topoki czyli koreańskie kluseczki ryżowe Tteokbokki w ostrym sosie

Inspiracja: przepis na Tteokbokki Arrabbiata z „The Korean Kitchen” Joanne Lee Molinaro, zmodyfikowany przeze mnie
Jeśli nie lubisz bardzo ostrych dań, używaj tu oszczędnie gochugaru, gochujang i chilli 🙂 Zawsze możesz dodać więcej po ugotowaniu dania.

Składniki

  • Pół opakowania klusek tteokbokki (300 g)
  • 2-3 łyżki oliwy
  • 1 niewielka czerwona cebula, pokrojona
  • 1/2-1 czerwonej papryczki chilli (opcjonalnie)
  • 3-4 ząbki czosnku, drobno pokrojone lub przeciśnięte przez praskę (ja zwykle drobno kroję, lubię te małe kawałeczki)
  • 1 czerwona papryka, pokrojona
  • 1 nieduża marchewka, obrana i pokrojona w słupki
  • 1/2 cukinii, pokrojonej
  • sól i pieprz
  • 1 puszka pomidorów (autorka zaleca 2x tyle, ale ja użyłam tylko jednej) plus ok 1/2 szklanki wody
  • 1 łyżka pasty paprykowej gochujang (jeśli nie lubisz ostrych potraw, daj mniej, najwyżej dodasz więcej później, do smaku)
  • 1-2 łyżeczki papryczki gochugaru (jeśli nie lubisz ostrych potraw, daj mniej, najwyżej dodasz więcej później, do smaku)
  • 2-3 łyżki syropu ryżowego (dzięki niemu danie jest lekko słodkie, jeśli nie masz takiego syropu, użyj 1-2 łyżeczek cukru, do smaku)
  • dymka (2-3 łyżki, pokrojonej)

 

 

Przepis

  1. Na głębokiej patelni rozgrzej oliwę, dodaj cebulę, paprykę, papryczkę chilli, marchewkę, cukinię, czosnek, sól i pieprz. Podsmażaj przez chwilę, aż cebula delikatnie się zeszkli.
  2. Dodaj pomidory i pół szklanki wody, wymieszaj, gotuj kolejne 5 minut.
  3. Dodaj gochugaru i gochujang oraz syrop ryżowy. Wymieszaj, spróbuj i dopraw ewentualnie jeszcze solą. Gotuj kilka minut, dodaj kluski, dokładnie wymieszaj i gotuj, aż kluseczki będą miękkie (ale bez przesady, nie chodzi nam o rozgotowane kluchy 😉 ). Zajmie to kilka minut. Ja zostawiam jeszcze kluski na jakiś czas, by wchłonęły trochę sosu.
  4. Posypujemy dymką.

Smacznego!

11
Previous Post
Next Post