Zrób, zjedz, powtórz. Nowa książka Nigelli Lawson.

Współpraca z Wydawnictwem Insignis Media

„Być może przez długie miesiące lockdownu wiele osób zdało sobie sprawę, jak błędnie podchodziło do gotowania. Owszem, bywa nudne i męczące, jednak pozwala znacznie wyregulować emocjonalną temperaturę dnia. Wiele spraw pozostaje poza naszą kontrolą, ale jedzenie ucieleśnia przyjemność, oferuje zarówno głębokie doświadczenie tu i teraz, jak i odskocznię od codzienności. Skupiamy się na jedzeniu nie tylko ze względu na głód – jedzenie zaspokaja nasze potrzeby, zachcianki i pragnienie więzi. Potrawy, które przyrządzamy, łączą nas z tymi, którzy gotowali je przed nami, z ziemią, z jej wytworami, zwierzętami, które karmi, oraz z tym pierwotnym ludzkim pędem (nie zawsze niewinnym) do przekształcania jedzenia i nas samych. W gotowaniu chodzi o wprowadzanie porządku do świata natury i do naszego świata. Jest to także podstawowy rytuał pozwalający zamienić pożywianie się w posilanie się, łączące zwierzęcy głód z cywilizowanymi sposobami jego zaspokajania. Nawet, jeśli jemy w samotności, to coś, co nas łączy.”*

 

Zrób, zjedz, powtórz…

W świecie książek: zdjęcie, przepis, zdjęcie, przepis, indeks, spis treści, takich kulinarnych gwiazd jak Nigella trzeba ze świecą szukać. Ona ma czas, żeby usiąść, napisać, pomyśleć, coś ugotować. Sięga do swoich wspomnień albo do przepastnej biblioteki, w której półki uginają się pod książkami. W dawnych czasach (będzie już kilkanaście lat), kiedy w jej programach pojawiała się ta biblioteka, a Nigella pokazywała jakąś książkę i o niej opowiadała – wiedziałam, że chcę mieć swój egzemplarz. Bo opowiadała tak, że człowiek czuł, że warto.

Kiedy dzisiaj sięgam do jej najnowszej książki „Zrób, zjedz, powtórz” to na początku myślę: kobieto, kto ma dziś czas czytać to wszystko, tyle się zastanawiać? Przecież każdy chce w sklepie wrzucić do koszyka pięć produktów, przyjść do domu, zrobić z tych pięciu produktów „efektowne danie”, a potem „pójść do swoich spraw”, np. usiąść do telefonu i sprawdzić „co tam w wielkim świecie”. A potem nagle przychodzi myśl: TO jest właśnie „stara, dobra Nigella”, taka, jaką kiedyś pokochałaś i szalałaś na jej punkcie. Kupowałaś jej gadżety, książki, polecanki. Nigella, która zawsze miała czas.

Nalewam więc kieliszek wina, siadam na kanapie, wyłączam telefon i zaczynam jeszcze raz.

Jeśli lubisz książki na dobranoc, a szczególnie takie, które ktoś dla Ciebie czyta, to zajrzyj do „Zrób, zjedz, powtórz”, choćbyś miał/a przeczytać ją sobie sam/a, bo ta książka jest jak opowiadana półgłosem bajka na dobranoc. Nigella opowiada, dzieli się wspomnieniami, radzi, czasem martwi, a każdy przepis ma całkiem długi wstęp (niektóre mają bardzo długi, co ja baaardzo lubię).

„To Sabrina Ghayour podała mi pomysł łączenia papryki i melasy z granatów…”, „A za dukkah musimy podziękować Claudii Roden…”, „Dan Lepard osobiście pomagał mi w opracowaniu przepisu na czarny chleb bez wyrabiania”… Nigella nigdy nie spoczywa na laurach, wciąż się uczy, a potem dzieli z fanami swoimi odkryciami, przy czym zawsze pamięta o tych, od których się uczyła. I to jest wspaniałe. Ja, dzięki niej, wiele lat temu odkryłam np. wspaniałą Claudię Roden. I ta najnowsza książka również pełna jest inspirujących ludzi.

Na końcu jest ciekawy rozdział „Informacje o gotowaniu zawczasu, przechowywaniu lub mrożeniu”. Czyli co możesz zrobić wcześniej, np. „Przygotuj krem maksymalnie 3 dni wcześniej, przykryj i wstaw do lodówki. 30 minut przed podaniem wyjmij krem z lodówki’, przechowywanie dania i odgrzewanie go „resztki przechowuj w lodówce pod przykryciem do 2 dni. Podgrzewaj je w mikrofalówce lub przykryj folią, wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 st C i podgrzewaj, aż będą bardzo gorące” oraz, co ucieszy wiele osób, sposoby mrożenia niektórych dań, np. Czekoladowego tortu z kremem fistaszkowym. A wszystko to po to, żeby ułatwić sobie życie i zaplanować, jeśli mamy taką potrzebę.

No dobrze, zapytacie, a jakie tu są przepisy? Jak to u Nigelli, odpowiem. Domowe, zwyczajne, bez popisywania się i fajerwerków. Kurczak z kremowym sosem czosnkowym, Bezstresowa potrawka rybna, Pieczona czerwona papryka z melasą z granatów i przyprawą dukkah, Aromatyczny ryż z chrupiącymi szalotkami, czosnkiem i nerkowcami, Pavlova z czerwonymi pomarańczami i marakują, Sernik baskijski i wiele, wiele innych. Ta książka nie jest „modna”, nie idzie za trendami. To kawał dobrej roboty z jedzeniem, za jakim tęsknimy i o jakim myślimy, kiedy nam smutno i chcielibyśmy, żeby ktoś coś nam ugotował. A ja cieszę się, że Nigella znowu wróciła do takiego pisania, jak dawniej.

Na koniec: fajny projekt książki, ładne, naturalne zdjęcia, poręczny format i twarda oprawa. I bardzo przyjemne do czytania tłumaczenie, w którym wszystko płynie jak wiosenny strumyk.

Zatem kup książkę, wróć do domu, coś zjedz, zrób sobie herbaty, usiądź na kanapie, zacznij czytać. Swobodnie, niespiesznie. Zatrzymaj się. Warto.

*Cytat pochodzi z książki Nigelli. Polski przekład: Dorota Malina

Zrób, zjedz, powtórz. Składniki, przepisy, opowieści.
Nigella Lawson
Polskie wydanie: Wydawnictwo Insignis, Kraków 2021
Tłumaczenie: Dorota Malina
Cena okładkowa: 69,99 zł

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz książki i umożliwienie mi przeczytania jej polskiego wydania zanim ukazało się w księgarniach. Mam wszystkie książki Nigelli i mam nadzieję, że napisze kolejne, a ja będę mogła za każdym razem czuć dreszczyk emocji, kiedy otwieram swój egzemplarz.

Ja zrobiłam według przepisu z najnowszej książki Nigelli Staroświecki chleb kanapkowy, który i Wam serdecznie polecam.

 

4
Previous Post
Next Post