Turbo krewetki w tempurze i słodko-ostrym sosie

Turbo krewetki. Po prostu turbo. Wprawdzie trzeba się nieco natrudzić, żeby je zrobić, ale powiadam Wam: warto! Zazwyczaj krewetki kojarzą się z tym, że rozgrzewamy na patelni trochę oliwy, kilka plasterków czosnku, jakaś gałązka rozmarynu, pajda chleba albo garstka makaronu i obiad gotowy! A tu – jakaś tempura, osobno sosik, podsmażanie cebuli… no można się zniechęcić na wstępie, ale proszę – nie zniechęcajcie się.

Kiedy smażyłam je po raz pierwszy i zgarnęłam wszystkie gary i talerze do zlewu,  to patrząc na to stwierdziłam – o nie, nieprędko zrobię to jeszcze raz, ale później, kiedy usiadłam z talerzem tych lekko chrupiących kreweteczek w słodkim sosiku, wiedziałam, że nie ma co zaklinać rzeczywistości, bo ugotuję to jeszcze minimum sto razy.

Pierwszy raz zrobiłam je według przepisu Sohui Kim „Korean Home Cooking” na danie: Kkanpoong Saewoo (깐풍새우). To moja ulubiona książka z koreańskimi potrawami, o której już tu wcześniej wspominałam. Sohui Kim mieszka w Stanach, ma amerykańskiego męża oraz dwie restauracje. Zazwyczaj, kiedy jakąś potrawę gotuję po raz pierwszy, to trzymam się ściśle przepisu. Zwłaszcza, jeśli pochodzi ona z kuchni, której się dopiero uczę. Potem już freestyle i zabawa. I dziś podaję moją interpretację tego przepisu.

Krewetki podałam z pszennym chińskim makaronem.

Turbo krewetki w tempurze i słodko-ostrym sosie: 깐풍새우

Składniki

Najpierw tempura:

  • kilka łyżek mąki ziemniaczanej (na początek wsyp do miseczki 3-4 łyżki, najwyżej później dosypiesz więcej)
  • 1 jajko, rozbełtane w miseczce
  • olej roślinny do smażenia
  • ok. 300-400 g krewetek średniej wielkości, bez ogonków (w oryginalnym przepisie są z ogonkami, ale ja używam bez)

Teraz sos:

  • 2 łyżki sosu sojowego (używam koreańskiego)
  • 2 łyżki sosu ostrygowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżki syropu ryżowego (do kupienia w sklepach azjatyckich, możesz zastąpić syropem klonowym)
  • 3 łyżki octu ryżowego
  • 2 łyżki mirinu
  • 2 łyżki wody

Na patelnię:

  • 1/2 średniej wielkości cebuli, posiekanej
  • 3-4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
  • 2 cm kawałek świeżego imbiru, startego na tarce
  • 1 łyżeczka gochujang (pasty z chilli) lub świeża papryczka chilli (ja dodaję pastę z papryczki dopiero na koniec gotowania, gdyż nie lubię zbyt ostrych potraw)
  • kilka łyżek oleju roślinnego

do podania: ugotowany zgodnie z instrukcją na opakowaniu makaron (polecam pszenny makaron typu Mie lub jakiś inny, jaki lubisz albo po prostu miseczkę ugotowanego ryżu)

dymka (z tymi najmniejszymi cebulkami oraz szczypiorkiem) – tyle, ile lubisz, do posypania dania po wierzchu

Przepis

Najpierw sos:

wymieszaj wszystkie składniki w miseczce i odstaw.

Teraz w garnku podgrzej 2-3 łyżki oleju i podsmaż cebulę, dodaj czosnek, imbir i smaż do zeszklenia cebulki.

Tempura:

Na głębokiej patelni rozgrzej olej. Sporo oleju, żeby krewetki mogły w nim swobodnie pływać. Krewetki obtocz w mące ziemniaczanej (cieniutką warstwą, gdyż nadmiar mąki może się spalić), następnie zanurz je pojedynczo w rozbełtanym jajku i smaż w oleju przez ok. 2-4 minuty (jak się usmażą z jednej strony i będą delikatnie rumiane, to przewróć je na drugą stronę. Uważaj, żeby krewetki nie stykały się ze sobą, bo się skleją, a tego nie chcemy). Po usmażeniu przełóż je na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by wchłonął nadmiar oleju.

Znowu sos:

Do garnka w którym smażyła się cebulka, wlej teraz sos i delikatnie podgotuj przez 3-4 minuty. Spróbuj sosu i dodaj pastę chilli (ja dodaję zwykle około 1 łyżeczki. Możesz dodać więcej albo wcale. Jak chcesz.)

Ugotuj makaron.

Do gorącego sosu włóż usmażone krewetki i DELIKATNIE je wymieszaj. Delikatnie, żeby nie zedrzeć z nich tej pięknej panierki.

Ugotowany i odsączony na sitku makaron przełóż do miseczek, włóż krewetki, polej delikatnie sosem i z wierzchu posyp dymką. Dymkę najlepiej kroić ukośnie. Ja mam pokrojoną niefachowo – wybaczcie, poprawię się 😉

Smacznego!

 

0
Previous Post
Next Post