Europejskie Dni Dziedzictwa 2020: Moja Droga

Opowiem Wam o Mojej Drodze.

Choć urodziłam się w Warszawie i całe moje życie związane jest z tym miastem, które zdążyłam poznać, oswoić i wtopić się w nie, to czuję, że jestem tym, kim jestem, za sprawą korzeni sięgających Podlasia, z którego pochodzili moi Dziadkowie. Im jestem starsza, tym mocniej czuję tę więź z dawnym światem, którego już nie ma i tym, który jest, choć inny, bo poszedł z duchem czasu.

Wszystko, czego doświadczamy w życiu, to co dobre i to co złe, zostawia w nas ślad, ma wpływ na to, kim jesteśmy teraz i kim będziemy jutro. Doświadczenia, jak małe cegiełki budują nas, pozwalają wyciągać wnioski i iść dalej.

Moje życie właściwie od początków, które ledwie pamiętam, a zaczęły się we wczesnym dzieciństwie, zawsze kręciło się dookoła gotowania i chleba. Pierwsze wspomnienia – miałam może trzy albo cztery lata, kiedy Dziadek sadzał mnie na baku motocykla, zakładał mi na głowę zbyt duży kask i jechał przez las do swojej Mamy, a mojej Prababci, Aleksandry. W mglistych wspomnieniach pamiętam jej łagodny głos, srebrne, zawsze gładko upięte włosy i skromny dom, w którym się krzątała. Mama, jak to mama, zawsze chce czymś ugościć swoje dziecko. W pamięci najbardziej mi zapadła chwila, kiedy Prababcia zaprowadziła nas do chłodnej sieni, sięgnęła ręką w stronę półki i zdjęła z niej zawinięty w ściereczkę chleb. Pamiętam, że był zimny, bardzo ciemny i w niczym nie przypominał tego, który kupowaliśmy w sklepie. Jako mała dziewczynka nie wykazałam wtedy większego entuzjazmu, wolałam białe, pszenne sklepowe buły. To wspomnienie często do mnie wraca dziś, kiedy jestem dorosła i kiedy ktoś mnie czasem pyta „Od czego się to wszystko zaczęło”. Moja droga poszukiwania idealnego chleba, od pszennej bułki po chleb na zakwasie. W dorosłym życiu rzadko wracam na Podlasie. Nie ma tam już moich bliskich, nie ma kogo odwiedzić. Wracam jednak, idę dawnymi ścieżkami, szukam wciąż tamtych zapachów i smaków.
Jakieś piętnaście lat temu znalazłam w dawnym GS-ie w miejscowości moich dziadków chleb, który smakował prawie tak samo jak ten, który pamiętałam z dzieciństwa. Odnalazłam wtedy nazwę piekarni, zadzwoniłam do niej, żeby zapytać, jak robią ten chleb. Odebrał piekarz, zdziwiony, ale rozweselony moim pytaniem. Ziemniaki… ach te magiczne ziemniaki, które zawsze kojarzą się z czymś kojącym i podlaskim. I w tym tamtym chlebie też były. Rozmowy z piekarzem, własne eksperymenty, setki przeczytanych przepisów i wspomnienia pozwoliły mi potem odtworzyć to, co pamiętałam jako „pierwszy chleb”.

„Moja droga” to hasło przewodnie tegorocznych Europejskich Dni Dziedzictwa, które są wspólną inicjatywą Rady Europy i Unii Europejskiej. Głównym ich celem jest szeroko pojęta edukacja historyczna i kulturalna, promowanie różnorodności regionalnego dziedzictwa kulturowego, podkreślenie wspólnych korzeni kultury europejskiej oraz propagowanie dialogu międzykulturowego.

Z informacji organizatora: Organizatorzy Europejskich Dni Dziedzictwa zapewniają bezpłatny dostęp do zabytków i innych obiektów kultury: muzeów, skansenów, parków, ogrodów, do których wstęp wiąże się z opłatami, lub które w innym czasie są niedostępne dla zwiedzających. Proponują także wiele innych atrakcji, takich jak: koncerty, wystawy, festyny historyczne, prezentacje ginących zawodów, wykłady, kiermasze wyrobów artystycznych i rzemieślniczych; zachęcają do obcowania z kulturą i zabytkami, popularyzują wśród społeczeństwa regionalne tradycje i zwyczaje.

Zachęcam Was gorąco do wybrania się na któreś z wydarzeń organizowanych w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa: dokładne informacje dotyczące tego, gdzie i co się odbywa, znajdziecie na tej stronie.

A ja zapraszam dziś do upieczenia chleba na zakwasie. Prawie taki, jak dawniej. Jest naprawdę bardzo, bardzo łatwy do zrobienia. Wilgotny miąższ, regularne niewielkie dziurki, miękka skórka. Jeśli korzystasz z piekarnika parowego, to podczas pierwszych 20 minut pieczenia możesz użyć funkcji „para”. A jeśli nie masz, to wstaw do piekarnika naczynie z ok. 150 ml gorącej wody.

Chleb na zakwasie prawie taki, jak dawniej

Składniki

10 g świeżych drożdży
100 g mąki żytniej razowej
400 g mąki pszennej białej
1 łyżeczka octu jabłkowego
1 łyżka miodu
1 i 1/4 łyżeczki soli
150 g zakwasu żytniego lub pszennego (przepis na zakwas znajdziesz w tym wpisie)
375 ml wody

do posmarowania: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietanki

Przepis

Drożdże i miód rozpuścić w wodzie i odstawić na 15 min.
Następnie dodać do niego 375 g mąki białej, zakwas, sól i ocet. Wymieszać, przykryć i odstawić do czasu aż podwoi swoją objętość, tj ok. 30 min.

Dodać pozostałą mąkę i zagnieść luźne ciasto. Wlać je do keksówki wysmarowanej olejem roślinnym i wysypanej mąką (użyłam tu żytniej razowej) i odstawić do wyrastania, aż ciasto wyraźnie powiększy swoją objętość (zajmie to 1-2 h).
Posmarować jajkiem.

Piekarnik nastawić na temp. 230 st. Kiedy się nagrzeje, wstawić chleb i piec 10 minut.
Następnie zmniejszyć temp. do 200 st C i piec kolejne 35 min.

Smacznego!

24
Previous Post
Next Post