Ciasto, mrożone truskawki, wiosenne porządki

Te chwile, kiedy zasypiam na leżaku ustawionym na wiosennej trawie, plecy głaskane słońcem, śpiew ptaków – sikorki jak małe lasery ciiiit-ciiiit-ciiit, otwieram drzwi do dawnego świata, świata mojego dzieciństwa, w którym była Babuszka i Dziadek. Siadam obok nich na ławce stojącej naprzeciwko letniej kuchni. Zapach zupy jarzynowej gotowanej na tym, co pod ręką, co wyrosło w niewielkim ogródku pielęgnowanym z taką troską. Króliki w klatkach i ich młode – ich futerko, w które wtulam twarz, a one drżą, biedne, przestraszone. Minęło tyle lat, a ja wciąż pamiętam zapachy. Kruchy kurz na starej paterze ustawionej na wysokiej szafie – żeby się tam dostać, stawiałam taboret na miękkiej wersalce i wdrapywałam się tam, jak po drzewie. Zostaw, zabierzesz po mojej śmierci, mówiła Babuszka.

Babciu, czy mogę upiec ciasto? pytałam czasami, ale nie zawsze mi pozwalała. Zmarnujesz jajka, zmarnujesz cukier.
W domu rodzinnym nikogo nie pytałam o pozwolenie. Wracałam ze szkoły, otwierałam stary zeszyt z przepisami i zabierałam się do pracy, a miałam wtedy z dziesięć lat. Idealny wiek na pierwsze eksperymenty, marnowanie jajek i cukru. Czasem wychodziło, a czasem nie. Z perspektywy czasu widzę, ile moja Mama miała do mnie cierpliwości. Wracała z pracy a tam biszkopt wysoki/niski na dwa centymetry, dumna ja i stos naczyń umytych przy pomocy całej butelki płynu do naczyń. Umytych przez mojego młodszego brata, on był zawsze chętny do zmywania. Zmywania „na grubo” – dużo płynu, mało wody.

Wiosna to w mojej głowie zawsze powrót do wspomnień z dzieciństwa. Tak żywych, kolorowych, bo staram się pamiętać tylko te dobre chwile. Brakuje mi dziadków. Im dłużej ich nie ma, tym bardziej odczuwam tę tęsknotę.

Schodzę na ziemię, dochodzę do wniosku, że czas opróżnić lodówkę z owocowych zapasów „na kiedyś”. Robię biszkoptowe ciasto z truskawkami. Gdybym mogła powiedzieć coś sobie, tej małej, dziesięcioletniej, która nigdy nie chciała słuchać niczyich rad, to powiedziałabym – jeśli ładujesz do ciasta wielkie, zamrożone truskawki, pamiętaj o tym, żeby sprawdzać patyczkiem, czy ciasto nie jest surowe. Czas pieczenia podany w przepisie to tylko wskazówka, nie trzymaj się go kurczowo. Piecz tak długo, jak trzeba.

Ciasto z mrożonymi truskawkami lub innymi owocami

Jeśli masz w zamrażarce mrożone owoce, to idealna pora, żeby je zużyć. Za chwilę będą świeże: nim się obejrzysz, przyjdzie lato przynosząc w łubiankach pierwsze truskawki. Do tego ciasta używamy owoców mrożonych, ale ważne jest jedno – jeśli owoce są duże, pilnuj czasu pieczenia – 45 minut to może być za mało i wyjmiesz z piekarnika zakalec. Po prostu sprawdzaj ciasto drewnianym patyczkiem co jakiś czas – jeśli patyczek jest wilgotny, pieczemy dalej. Cała filozofia:) Jeśli wierzch będzie się zbyt szybko rumienił, przykryj go po prostu folią aluminiową.

Składniki

  • 5 jajek
  • 180 g cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 230 g mąki pszennej plus 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 500 g mrożonych owoców np. truskawek
  • cukier puder do posypania ciasta po upieczeniu

Przepis

  1. Tortownicę o średnicy 26 cm posmaruj masłem.
  2. Piekarnik nagrzej do 180 st C.
  3. Jajka wbij do miski, dodaj cukier i cukier waniliowy i utrzyj wszystko na biały puch – ale tak solidnie, 8-10 minut. Masa ma być pięknie napowietrzona i lśniąca.
  4. Teraz mąkę i proszek przesiej przez sitko i wsypuj do masy jajecznej delikatnie, ale dokładnie mieszając. Chodzi o to, żeby w miarę możliwości zachować puszystą strukturę, ale jednocześnie starannie wmieszać w nią mąkę z proszkiem.
  5. Przelej masę do tortownicy, ułóż na wierzchu truskawki. Wstaw do piekarnika i piecz 45-60 minut (lub dłużej, przeczytaj wstęp do przepisu, to ważne 🙂 )
  6. Sprawdzaj drewnianym patyczkiem, czy ciasto jest upieczone w środku. Jeśli tak, wyjmij je, lekko przestudź, a potem oprósz cukrem pudrem.

Smacznego!

P.S. To ciasto możesz też zrobić ze świeżymi owocami. Wtedy piecze się szybciej 🙂

1
Previous Post
Next Post