Prezentownik CoffeeDesk 2025

Tradycji musi stać się zadość, czyli mój coroczny Prezentownik CoffeeDesk. Pierwszy przygotowałam w 2017 roku. Lata płyną, ale moja miłość do kawy, herbaty i kawowo-herbacianych akcesoriów nie słabnie. Lubię te wszystkie nowinki, nowości, ale też powroty do produktów, których używam od dawna. Coś się stłucze, coś komuś oddam, a potem pomyślę, że jednak potrzebuję tego znowu i tak się to kręci. Czas przedświąteczny to wyjątkowy okres, kiedy skrupulatnie przeglądam ofertę CoffeeDesk, by wybrać coś pod kątem prezentów na święta, ale przecież w ciągu roku kupuję tam kawy, herbaty i akcesoria. Dziś prezentuję więc produkty, które wpadły mi w oko, a chętnych zapraszam do Prezentowników z poprzednich lat, bo wciąż mogę się podpisać pod tamtymi wyborami, wciąż są aktualne. Żeby było łatwiej odszukać te rzeczy w sklepie CoffeeDesk – do każdego z nich dodałam link. Można tam przeczytać szczegółowy opis, do czego zachęcam, zwłaszcza jeśli chodzi o techniczne sprawy, jak budowa młynka czy czajnika ;) oraz sprawdzić cenę.

Prezentownik przygotowałam w ramach corocznej współpracy z Coffeedesk, a wszystkie produkty wybrałam sama (w niektórych przypadkach z niewielką pomocą Pana Inżyniera, domowego baristy). Sfotografowałam je i przetestowałam, opisy także pochodzą ode mnie. Sklep w nie nie ingerował i niczego mi nie narzucał :)

To co, zaczynamy?

Bialetti, ach Bialetti.

Klasyka. Co roku wpada coś nowego, co warto pokazać, nad czym warto się pochylić. Podoba mi się polityka firmy, w której obok stałego repertuaru, pojawiają się sezonowe nowości. I na te mam zwykle szczególną chrapkę, bo lubię myśleć, że po latach będę miała coś, czego już nie da się kupić. Lubię poprzednie kolekcje, lubię zbierać kawiarki i używać ich w zależności od potrzeb – kiedyś był tylko jeden model na płytę indukcyjną, dziś jest ich już kilka. Można więc wybierać, nie trzeba się ograniczać. W tym roku polecam urocze modele świąteczne. Wybrałam malutką kawiarkę, odpowiednią również na płytę indukcyjną, o pojemności 2 espresso,  kubek termiczny i filiżanki do espresso. Maleńkie i moim zdaniem nie tylko do espresso. My zrobiliśmy w nich espresso macchiato. Są też w innych kolorach, a kawiarki występują również w wersji aluminiowej. Jeśli potrzebujecie na prezent coś z typowo świątecznym vibem, to polecam właśnie to :) Bialetti co roku ma świąteczną, aromatyzowaną kawę, w tym roku jest to smak Tiramisu. Kawa jest już zmielona pod kawiarkę.

Czajnik elektryczny Fellow Stagg

Jestem wielką fanką tych czajników. Zaczęło się od podstawowych modeli na gaz/płytę elektryczną. Piękne i praktyczne. Kiedy gdzieś wyjeżdżamy, zabieramy je ze sobą, bo idealnie sprawdzają się do kaw przelewowych. Później zachorowałam na elektryczny czajnik z regulacją temperatury (prezentowałam go tu w ubiegłym roku), teraz polecam elektryczny model z szerszym dzióbkiem, który będzie lepszym wyborem, jeśli chcecie go używać do zalewania herbaty czy ziół. Są różne wersje, niektóre mają drewnianą rączkę, występują w różnych kolorach. U mie dziś wersja minimalistyczna: czarna. Dodatkową zaletą jest możliwość ustawienia parametrów: temperatury wody (są też predefiniowane wcześniej opcje np. do herbaty zielonej, czarnej, ziół, itd), położenie npm, głośność dźwięku informującego o czasie zakończenia grzania. Precyzyjna regulacja temperatury co 0,5 st C, a nawet aktualizacja oprogramowania przez WiFi. Jeśli ktoś lubi precyzję w przygotowaniu herbat, ziół i kawy – może mu się ten czajnik spodobać.

Miarka do espresso

Niby nic, a praktyczne i potrzebne. Jeśli lubisz precyzję i idealnie odmierzone espresso – to jest fajny gadżet. Nie trzeba się zastanawiać, czy to już, nie trzeba używać wagi. U nas używane non stop. Miarka do espresso – link do sklepu.

Herbaty Teministeriet

Jestem uzależniona od 531 i 535. To są moje ukochane herbaty i po prostu zawsze mam je w szafce. Ale ta firma oferuje dużo więcej ciekawych, wspaniałych kompozycji i nie znalazłam jeszcze takiej, a próbowałam ich naprawdę wiele, która byłaby „taka sobie”. Wspaniała jakość, świetne opakowania i sezonowe, limitowane kolekcje (uwielbiam!) i dziś chciałabym Wam takie przedstawić. Te herbaty to jest zawsze strzał w dziesiątkę, nigdy nie ma rozczarowań.

Na zdjęciach: Czarna z bardzo delikatną nutą karmelu Cream Black Herbata świąteczna Morela-Migdał, wybór czarnych i białych w niewielkich metalowych  puszeczkach (są tam obie moje ulubione 531 i 535): Zestaw Black & White Collection,

Plus dodatkowo: Dwie świąteczne herbaty Dear Tea Society.

Herbaty Paper&Tea

To są kultowe herbaty i zawsze będą mi się tak kojarzyć. Piję je… od zawsze, od kiedy się o nich dowiedziałam, tyle że najpierw trzeba było poprosić kogoś, by przywiózł je z Berlina. Dziś możemy poszaleć bez wychodzenia z domu i bez proszenia. Wyjątkowe mieszanki, doskonała jakość. No i edycje limitowane. Dziś przedstawiam Zestaw dla Przyjaciół (ale spokojnie kupiłabym go i sobie). Dodatkowo piękne opakowania, które mogą służyć później do przechowywania skarbów ;)

Kubek termiczny Paper&Tea

Ta berlińska firma znana jest ze wspaniałych herbat, ja jednak w tym roku postawiłam na ich kubek termiczny. Kawę zwykle piję w domu, ale kiedy idę na miasto zawsze mam ze sobą kubek z herbatką. I tu jestem prawdziwą zbieraczką! Jeden kubek pasuje do plecaka, inny do dużej torby, kolejny pasuje do uchwytu w samochodzie. Może gdyby panowała tu jakaś uniwersalność, to zdecydowałabym się na jeden, ale tak… Potrzebowałam kubka szczupłego, który zmieści się do termicznej kieszeni mojej nowej torby. I znalazłam. Do tego w mojej ulubionej estetyce, pasującej do każdej sytuacji.

Spieniacz do mleka

Trochę miałam już dość tanich, prostych spieniaczy, które nagle się psują i trzeba je wymieniać na nowe. Moje dzieci weszły w wiek, gdzie samodzielnie obsługują czajniki i podstawowe akcesoria do kawy i herbaty i ukochały sobie, a jakże!, robienie matchy z pianką i gorącej, spienionej czekolady. Ten spieniacz wygląda na solidny i wierzę, że starczy na dłużej. Ma naprawdę dużą moc, jest jak rakieta i dodatkowe mini sitko.

Serwer, dripper ZeroHero i szklanki Vialli Design

Nowość, ale jaka piękna! Pierwsza kawa zawsze jest w pośpiechu – bo rano, bo dzieci, bo chaos… Ale później przychodzi czas na przerwę w pracy albo jest piękne sobotnie przedpołudnie, kiedy możemy delektować się filiżanką dobrej kawy. Na takie chwile jest ten zestaw. Ja wierzę (i wiem to z doświadczenia), że z pięknych naczyń lepiej smakuje. Uwielbiam te wszystkie drewienka na szkle, te ryflowania, to cienkie szkło. No po prostu jestem na tak.

Na zdjęciu występują: szklanki z uchem o poj 350 ml, dripper szklany z drewnem orzechowym, Serwer szklany o poj. 450 ml,

Młynek ręczny ZeroHero

Dla fanów ręcznego mielenia kawy. Mam w domu takiego :) Podróżujemy z młynkami wszędzie, gdzie jedziemy i ile się nasłucham o tym, który młynek lepiej mieli, który jest lepiej zbudowany, który lepiej w dłoni leży… ech. Ten, zdaje się, po pierwszych testach, przypadł do gustu. Młynek ręczny ZeroHero  to piękny przedmiot, solidnie wykonany, dzięki żarnom można mielić kawę w zależności od preferencji parzenia, również pod espresso. Ma 100-stopniową (!) regulację mielenia, a jego pojemność to 25 g, wystarcza na 1-4 filiżanek kawy. Wykonany ze stali nierdzewnej pokrytej tytanem, z rączką zakończoną drewnianym uchwytem. Jest w kilku kolorach, ja oczywiście stawiam na piękną, szałwiową zieleń.

Skarpetki Many Mornings

Słynne już skarpetki. Nie wiem, ile par już miałam i ile kupiłam dzieciom. Dużo. Są zawsze zabawne, pomysłowe i inne. I fajne na prezent, szczególnie te w tematyce kawowo-herbacianej. Te wybrałam z myślą o Panu Inżynierze i jego porannym chaosie. Wiadomo, skarpetek nigdy nie jest dość. Jest kilka wzorów, mi szczególnie ten przypadł do gustu.

Dzbanek do herbaty Kinto Pebble

Piękny przedmiot. Jego design jest minimalistyczny, inspirowany… kamieniem. Wykonany w Japonii. Do tego praktyczny, niewielki (480 ml) i wygodny, z metalowym sitkiem ze stali nierdzewnej. Lubię różne herbaciane czajniczki, w zależności od sytuacji i potrzeb. Lubią je też moje dzieci, które parzą w nich herbatę (najczęściej zupełnie inną, niż ja bym wybrała, np. niebieską). Wybrałam wersję w kolorze „morskim”, jest jeszcze biały.

Kawy

Nie pamiętam już, kiedy piłam złą kawę… Od kiedy mam w domu dobry sprzęt i najlepsze ziarenka, na mieście raczej nie zamawiam kawy. Wybieram inne napoje, kawę piję w domu. I tu mam oczy zawsze szeroko otwarte, bo co chwila pojawiają się nowe małe marki z ciekawymi kawami, w pięknych opakowaniach, idealne na prezent. Jeśli potrzebujemy coś dla kawosza, to kawa z renomowanej palarni, jest zawsze świetnym wyborem. W zależności od potrzeb i budżetu, możemy postawić na coś ze średniej (ale wciąż rzemieślniczej) półki lub na coś naprawdę top. Ja sama celuję w kawy z nutą orzechów, karmelu, masła, ale moja druga połówka jest fanem kaw owocowych, kwiatowych, świeżych i radosnych. Dziś przedstawiam nasze wybory na… dziś :)

Na zdjęciach występują, m.in. kawka Hayb, La Cava Super Tuscan do Espresso, Kyoto CLAVO do espresso, ale warto zajrzeć na stronę sklepu, bo tam wciąż pojawiają się nowości, oferty sezonowe. Meega szeroka oferta polskich palarni rzemieślniczych (i oczywiście nie tylko polskich). W naszym domu jedna osoba jest fanem przelewu (Inżynier), druga mogłaby od rana do wieczora pić espresso i jego wariacje (latte macchiato, cappu o każdej porze dnia i nocy), więc zazwyczaj, jak coś zamawiamy, jest sprawiedliwie, choć kawy do espresso schodzą naprawdę duże ilości. CoffeeDesk ma też swoje współprace w palarniami i wypuszcza swoje kawki jak np Esko Barista i warto na nie mieć oko :)

Czekoladki Willie Cacao

Jeśli nie wiesz co, to… czekolada jest odpowiedzią, a ta jest nie byle jaka, może powiem, dlaczego wybrałam właśnie tę. Wiele, wiele lat temu miałam bzika na punkcie tej niebieskiej książki, która jest na zdjęciach. Napisał ją gość, który swego czasu „rzucił wszystko i kupił plantację kakao” – w dużym skrócie, rzecz jasna. Ten gość nazywa się Willie Harcourt-Cooze, a te czekoladki nie mają nic wspólnego z Willym Wonką z „Fabryki Czekolady”, a właśnie z tym panem. Uwielbiam produkty zajawkowiczów i rzemieślników, które w tym wypadku zdecydowanie różnią się od masówki, którą znajdziemy na półkach, zwłaszcza w przedświątecznym, szalonym okresie. Czekoladki Willie’s Cacao, oprócz tego, że wysokiej jakości, to w dodatku w pięknych opakowaniach. Lubimy takie rzeczy.

No i cóż, czas na kody do sklepu

Kody będą ważne do 31.12.2025 r., link do sklepu Coffeedesk

  • WHITEPLATE50 (50 zł na zakupu od 250 zł)
  • WHITEPLATE10 (10% zniżki na kawy, herbaty, matchę i roślinne mleko)

Życzę Wam dobrych wyborów i udanych, satysfakcjonujących zakupów. Mam nadzieję, że znajdziecie tam to, co Was i Waszych bliskich ucieszy i przyda się na dłużej <3

3
Previous Post
Next Post