Doenjang Jigae czyli łatwa i pyszna zupa koreańska

Doenjang Jigae… Kiedyś przeczytałam stwierdzenie, że kuchnia koreańska mogłaby być bardziej popularna, gdyby nazwy dań były łatwiejsze do zapamiętania… Cóż, może być coś na rzeczy, bo rzeczywiście komuś, kto nie jada tych dań na co dzień, trudno jest je zapamiętać. I potem człowiek wie, że coś mu smakowało, ale tak do końca nie wie, co. Jeśli chodzi o mnie i sprawy koreańskie, to wiecie, jak jest – mam fioła na punkcie Korei, choć wciąż jestem początkującym (ale zaangażowanym i pilnym) uczniem. No i akurat ta zupa należy do moich ulubionych, a jak coś bardzo lubię, to szukam wszędzie różnych przepisów i wersji. I zauważyłam, że Doenjang Jigae jest trochę jak nasza jarzynowa – każdy ją robi trochę inaczej. Wypróbowałam pewnie z dziesięć różnych przepisów, ale ten to mój zdecydowany faworyt.

Ta zupa jest łagodna, nie ma w niej żadnych ostrych nut i jest super prosta. Dwa składniki, które są… inne, to koreańska pasta doenjang, która w sklepach azjatyckich występuje czasem jako „koreańskie miso” – warto sprawdzić wtedy kraj pochodzenia, bo może się okazać, że to jest właśnie pasta koreańska doenjang. A jak nie ma doenjang, to nada się po prostu ciemne miso. A druga rzecz to bonito – suszone płatki tuńczyka. To jest wprawdzie coś, czego nie kupicie „od ręki” w sklepie spożywczym, ale można je zamówić na Allegro (ja tak najczęściej robię). Niby nic, ale ten smak robi różnicę. Wcześniejsze przepisy, z których korzystałam, były bez tych płatków. Przydadzą się Wam nie tylko do tej zupy, ale też do japońskich dań, np. ramenu. Ja je baaardzo lubię i kiedy byłam w Japonii, wydawało mi się, że wszystkie japońskie dania tym pachną.

Przepis zmodyfikowałam, bo nie miałam niektórych składników, np. grzybów, cukinii czy jalapeno, więc podaję tu swoją wersję. Wiem, że wygląd tej zupy nie zachęca do tego, żeby spróbować ją zrobić, ale mówię Wam… warto. To super zupa na dni, kiedy nie mamy nic w lodówce (ale mamy pastę doenjang i dymkę plus kawałek tofu).

Doenjang Jigae czyli zupka koreańska

Inspiracja: „Lucky Peach 101 Easy Asian Recipes”

Składniki

  • 4 kubki wody (1 litr)
  • 2 łyżki bonito – suszonych płatków tuńczyka (dostępne w sklepach azjatyckich lub w internecie)
  • 2-3 łyżki pasty doenjang (możesz zastąpić ciemnym miso) – zacznij od 2 łyżek, spróbuj i ewentualnie dodaj do zupy więcej
  • 1-2 duże ziemniaki obrane i pokrojone w kostkę
  • 1 opakowanie miękkiego tofu, pokrojone w kostkę (ja KOCHAM świeże tofu, kupowane prosto ze skrzynek w sklepach azjatyckich, np na Bakalarskiej. Żadne tam z plastiku się z nim nie równa.)
  • 3 ząbki czosnku, pokrojone w cieniutkie plasterki
  • 2 dymki, drobniutko pokrojone (biała i zielona część – białą dajemy do gotowania, a zieloną na końcu)
  • do podania: ugotowany ryż (może być taki, jak do sushi czyli okrągłoziarnisty)

Przepis

  1. W garnku połącz: wodę, płatki tuńczyka, pastę doenjang, ziemniaki, cebulę. Podgrzej na malutkim ogniu, aż się zagotuje. Gotuj ok. 15-20 minut, aż ziemniaki nieco zmiękną.
  2. Dodaj tofu, czosnek i gotuj dalej, aż ziemniaki będą zupełnie miękkie, czyli kolejne 15-20 minut (ziemniaki lubią czasem robić numery i gotują się sporo dłużej – warto sprawdzić, zanim stwierdzimy, że to już i rozlejemy zupę do misek.)
  3. Wmieszaj do zupy dymkę i podawaj z ryżem (ryż podajemy w miseczce obok zupy).

Smacznego!

3
Previous Post
Next Post