Bezpiecznie do szkoły

„Mamusiu, a kiedy będę mogła sama pójść do sklepu?” – pyta mnie pięcioletnia córeczka, a ja wracam wspomnieniami do swojego dzieciństwa.

Nie pamiętam, kiedy sama po raz pierwszy poszłam do sklepu, za to pamiętam pierwszą, całkiem daleką, bo kilkuprzystankową podróż tramwajem do księgarni. Miałam siedem lat i moja wycieczka odbywała się w tajemnicy przed rodzicami.

„Spójrz w lewo, potem w prawo, potem znowu w lewo, a jak nic nie będzie jechało, to idź.” – mówiła mama trenując ze mną przejście przez ulicę zanim poszłam pierwszy raz do szkoły. „Nie bałaś się mnie tak samej puszczać?” – spytałam ją kiedyś. Nie bała się. Wszystkie dzieciaki chodziły same. W tamtych czasach, kiedy rodzice byli w pracy, a my wracaliśmy ze szkoły sami, z kluczem na szyi, musieliśmy wykazywać się większą samodzielnością, więc nauka poruszania się po ulicy, chcąc nie chcąc, odbywała się naturalnie i w młodszym wieku.

Dziś czasy się zmieniły, wszędzie jeździmy samochodami, podwozimy dzieci na drugi koniec miasta, wozimy je na zajęcia, ale przychodzi taki moment, kiedy trzeba wypuścić je spod rodzicielskich skrzydeł i pozwolić im na samodzielne poruszanie się po mieście. Jak je do tego przygotować? Co zrobić? Jak z nimi rozmawiać?

A dziś… dziś boję się o bezpieczeństwo moich dzieci, które miałyby same do szkoły chodzić. Boję się kierowców pędzących i nie zwracających uwagi na słabszych. Z drugiej strony wiem, że nie będę ich cały czas trzymać pod kloszem i wszędzie prowadzić za rękę, więc staram się przygotować je do życia w mieście. Temat bezpieczeństwa na drodze jest mi więc szczególnie bliski i szukam okazji do tego, by moje dzieci miały możliwość poznawania prawidłowych zachowań na drodze. 

 

Rozmawiam więc z dziećmi w domu, zwracam im uwagę na ulicy, ale czy to wystarczy? Z mojego matczynego doświadczenia wynika, że dzieci najszybciej uczą się przez zabawę, a nie wywody rodziców, którymi dość szybko tracą zainteresowanie. 

Z okazji nadchodzącego nowego roku szkolno-przedszkolnego wybraliśmy się więc z dziećmi na ostatni w tym sezonie Targ Śniadaniowy, gdzie chcieliśmy coś zjeść, a przy okazji wziąć udział w zajęciach „Bezpiecznie do szkoły” zorganizowanych przez Michelin. Zajęcia były dostosowane dla dzieci w różnym wieku, nawet nasza dwuipółlatka znalazła tam coś dla siebie. Fajni, młodzi animatorzy z dobrym podejściem do dzieci, przyjemna atmosfera i nagrody za udział w zajęciach. Bardzo pożytecznie i miło spędzony czas.

Harcerze

Część atrakcji była prowadzona przez harcerzy z Hufca – np. pokaz sztucznego oddychania, prawidłowe poruszanie się po ulicy. Za każde dobrze wykonane zadanie zdobywało się stempelek w „Paszporciku Bezpieczeństwa”, a za zebranie wszystkich stempelków uczestnicy otrzymywali odblaskowe plecaki – a w środku książeczka z zasadami ruchu drogowego, odblaski na koła roweru, breloczek do kurtki. Prace plastyczne, malowanie muralu, spotkanie z ludzikiem Michelin, budowa konstrukcji z patyczków, którą szczególnie była zainteresowana nasza najmłodsza latorośl. Myślę, że takie spotkania są szczególnie potrzebne w czasach, kiedy dzieci chodzą po ulicach z nosem w telefonie i głową w chmurach.

3
Previous Post
Next Post