Ciasteczka z herbatą Earl Grey

W naszym domu na hasło “ciasteczka”, dzieci odrywają się od wszystkich zajęć i pędzą do kuchni “pomagać”. Jednym starcza więcej cierpliwości i są wytrwałe aż do końca, stojąc z nosem przyklejonym do szyby piekarnika, inne po wymieszaniu składników zaczynają ziewać i mówią, że muszą odrobić lekcje, ale zawsze zostaje ktoś na placu boju, żeby dzielnie lepić.

Pieczemy bardzo często, staram się, żeby w domowym słoiku z ciastkami zawsze coś było.

A może by tak herbaciane ciasteczka? Skoro można zrobić chrupiące herbatniki z lawendą, to czemu nie spróbować z herbatą? Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Myślałam, że będą dla mnie, bo w naszym domu to właśnie ja jestem tą panią od herbaty, która zawsze musi mieć wiele jej rodzajów. Szafki od nich pękają. A może białą? Zieloną japońską albo cynamonową? Lubię niemal każdą, pod warunkiem, że nie jest za bardzo perfumowana. Wyjątek robię dla pachnącego Earl Greya, który uwielbiam. Ta czarna herbata z dodatkiem bergamotki swoją nazwę zawdzięcza brytyjskiemu premierowi, hrabiemu Charlesowi Greyowi, który otrzymał ją w darze od chińskiego mandaryna. Jest to jedna z legend, wedle innej, hrabia otrzymał herbaciany prezent od indyjskiego maharadży w podziękowaniu za uratowanie jego syna przed tygrysem. Podobno herbatę Earl Grey najlepiej pić z brązowym cukrem, ja jednak chętnie łączę ją z odrobiną ciepłego mleka. Chciałam, żeby ciasteczka pachniały nią delikatnie, dla bardziej intensywnego smaku można zwiększyć ilość herbaty o łyżeczkę.

Moje dzieci uznały jednak, że te ciastka najlepiej smakują maczane w gorącej herbacie. Czyli mniej więcej tak, jak ja jadłam wszystkie ciastka w dzieciństwie.

 

Ciasteczka herbaciane Earl Grey

20 niedużych ciasteczek

Składniki

  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g masła z lodówki pokrojonego w małą kosteczkę
  • ¼ łyżeczki soli
  • 120 g cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki herbaty Earl Grey (użyłam 2 torebek herbaty Sir William’s Royal, można też wykorzystać herbatę sypaną)
  • 1 jajko

 

Przepis

  1. Zaczynamy od pokruszenia herbaty (jeśli są to grube listki, trzeba rozetrzeć je palcami. Jeśli jest drobna, możemy dodać ją do mąki w takiej postaci). Następnie dodajemy ją do pozostałych składników i rękoma wyrabiamy gładkie ciasto. Można wyrobić je też malakserem – wtedy należy je miksować tylko do połączenia składników, ok. 2-3 minut.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
  3. Dużą blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia.
  4. Łyżeczką nabieramy porcje ciasta i lepimy z nich niewielkie kuleczki. Kuleczki układamy na blasze, zostawiając między nimi 4-5 cm odstępy. Ciastka delikatnie spłaszczamy dłonią i posypujemy cukrem trzcinowym (niewiele).
  5. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 10-12 minut. Ciasteczka powinny się lekko zrumienić – wtedy po upieczeniu będą miękkie i delikatnie stwardnieją, kiedy ostygną. Jeśli chcemy, żeby były złotobrązowe, pieczemy je ok. 15 minut. Trzeba jednak pamiętać, że będą wtedy twardsze. Czyli – co kto lubi.
  6. Studzimy, podajemy z herbatą.

 

Smacznego!

8 komentarzy
Poprzedni
Następny