Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej

Hmn, od czego by tu zacząć?

Może od tego, że nie lubię diet. Im jestem starsza, tym bardziej wzdrygam się na myśl o stosowaniu jakiejkolwiek diety-cud. Choć nigdy nie zmagałam się z nadprogramowymi kilogramami, a życie dawało mi tyle zajęć, że po ciążach dosyć szybko wracałam do pierwotnej wagi, to rozumiałam zawsze i wierzyłam w okresowe oczyszczanie organizmu nie poprzez magiczne preparaty, a jedzenie zdrowe i mało przetworzone.

Staram się zachować rozsądek w odżywianiu, a kiedy czuję, że mój organizm jest przemęczony, po zimie (albo po wakacjach) wracam do starych metod, których się nauczyłam będąc na kuracji medycyny chińskiej wiele lat temu. To właśnie wtedy poznałam zagadnienia kuchni Pięciu Przemian, która spodobała mi się właśnie dlatego, że jest rozsądna, zrozumiała i nie wymagająca stawiania wszystkiego na głowie. To proste – nie wierzę w to, że po latach przyzwyczajeń, nagle rzucimy wszystko i jak za sprawą czarodziejskiej różdżki zmienimy wszystkie nawyki żywieniowe z korzyścią dla naszego zdrowia.

O diecie warzywno-owocowej dr Ewy Dąbrowskiej słyszałam już jakiś czas temu, ale hasło „post” odstraszało mnie na tyle skutecznie, że nie zgłębiałam tematu. Szczerze mówiąc z góry założyłam, że będzie to raczej nie dla mnie. Miałam już w rękach tyle książek różnych doktorów od nowatorskich i genialnych diet zmieniających życie, że wydawało mi się, że ta będzie czymś podobnym.

Kiedy dostałam książkę „Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej i co dalej„, wychodząc na spacer z bobasem wrzuciłam ją do plecaka z myślą, że przejrzę ją, kiedy moje dziecko zaśnie. Nie wiem, w jaki sposób Wy „przeglądacie” książki, ja zawsze skrupulatnie czytam wstęp, a jeśli mnie zainteresuje, zazwyczaj czytam wtedy resztę.

I tak oto dowiedziałam się, że dr Ewa Dąbrowska nie jest czarnoksiężnikiem z tytułem z tajnej uczelni, a wieloletnim adiunktem Kliniki Chorób Wewnętrznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Przeprowadzała badania naukowe z zakresu immunologii, a dietę warzywno-owocową wprowadza do terapii swoich pacjentów od ponad trzydziestu lat.

Autorką książki jest terapeuta zajęciowy, Beata Anna Dąbrowska, a współautorami dietetyk kliniczny, trener personalny, trener rozwoju osobistego i duszpasterz. To, co mnie ujęło od początku to holistyczne podejście do zdrowia: ciało, dusza i emocje człowieka to całość. Jeśli jeden z tych elementów choruje, cierpi też cała reszta. Tutaj nie leczy się tylko objawów choroby, a u źródła szuka jej przyczyn. Znam niewielu lekarzy, którzy mają takie podejście do pacjenta. Jestem przyzwyczajona do wizyt w gabinecie, gdzie na każdy ból przepisuje się od ręki tabletki, często wymieniając z pacjentem minimum informacji. Z holistycznym podejściem do zdrowia miałam też do czynienia w Indiach, gdzie przekonałam się na własnej skórze, czym jest ajurweda.

My, ludzie Zachodu, często bezrefleksyjnie „łykamy” reklamy, w których wmawia się nam, że na każdą przypadłość i niedogodność jest cudowny lek, w dodatku zawsze bez recepty. Z drugiej strony łatwo nam wmówić, jak niezdrowy jest produkt A czy B, bo teraz „naukowcy” zalecają zastąpienie go produktami C i D. Gdyby wszystko było tak proste, jak przekonują nas „naukowcy” i „pani magister” w radiu, bylibyśmy zdrowi, szczupli i młodzi. A czy jesteśmy?

W czasach dobrobytu i nadmiaru zapominamy o podstawach. Teoretycznie wiemy, że owoce i warzywa są zdrowe, ale przyzwyczajeni do życia w biegu i jedzenia na mieście, często wybieramy gotowce, bo jest szybciej, łatwiej, a poza tym nigdy nie mamy czasu.

Człowiek, jak każda istota żyjąca, jest wkomponowany w naturę, którą rządzą jej odwieczne prawa. Obowiązują one na wszystkich poziomach: od atomów gwiazd, co zapewnia fenomenalny porządek w całym wszechświecie. Scala on wszystkie procesy w jedną całość, wszystko jest wzajemnie zależne i powiązane, podobnie jak zazębiające się tryby. Człowiek także podlega prawom natury, żyjąc w harmonii z zewnętrznym otoczeniem. Ta ścisła zależność jest bardzo ważna, gdyż pozwala człowiekowi przetrwać nawet w niesprzyjających warunkach.

To cytat z książki.

A teraz o samej książce. Jest interesująca, bo jest napisana jasnym, klarownym językiem, który tłumaczy procesy zachodzące w naszym organizmie spowodowane dobrą lub złą dietą czy stresem. O zaletach i skuteczności postu, który był stosowany już w dawnych czasach, o różnicach między postem a dietą. Wreszcie o diecie warzywno-owocowej i jej kolejnych etapach, bo do wszystkiego trzeba się przygotować. O pięciu filarach zdrowia, które pozwolą nam zrozumieć przyczyny stanów zapalnych, leżących u podstaw niemal wszystkich chorób. O motywacji do zmiany trybu życia czy w końcu o umiarze w jedzeniu i piciu.

To nie jest lekka lektura z poradami napisanymi na kolanie. Nie ma w niej banałów i głupot. Jestem przekonana, że przeczytanie jej w sposób uważny, wiele osób skłoni do refleksji i pozwoli wpłynąć na zmianę sposobu myślenia o naszym zdrowiu, nie tylko przez pryzmat odżywiania. Bo w gruncie rzeczy to książka o tym, jak być dla siebie dobrym w tym prawdziwym, najbardziej istotnym sensie.

A gdyby ktoś miał ochotę spróbować i sprawdzić na sobie, jak działa 10-dniowy warzywno-owocowy post, to jest jeszcze druga książka tej samej autorki, z przepisami. Ja obiecałam sobie wrócić do tematu w pełni sezonu na owoce i warzywa, czyli latem.

Polecam!

„Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej i co dalej”
Beata Anna Dąbrowska, Wyd. WAM, Kraków 2018
Cena okładkowa: 34,90 (na stronie wydawnictwa książka z 20% rabatem na hasło: CODALEJWP; kod rabatowy jest aktywny do końca maja 2018)

 

35 komentarzy
Poprzedni
Następny