Nic nie musisz

Ostatnio przeżywam pewnego rodzaju kryzys spowodowany nadmiarem „piękna”.

Siedziałam sobie któregoś dnia rano w łóżku z komputerem i naszło mnie na oglądanie na YT starych teledysków. Wróciłam do lat swojej bardzo wczesnej młodości, potem do dzieciństwa, a jeszcze później do czasów sprzed mojego dzieciństwa, kiedy to w ogóle nie było mnie nawet w planach. Obejrzałam stare hiciory Mettaliki, Led Zeppelin, trochę starego Marillion, a potem nawet na Beatlesach zawiesiłam oko. Po drodze jeszcze dawny Cat Stevens. Słuchałam tych riffów na gitarkach, patrzyłam na te twarze naturalne, ciała z bicepsami albo i bez bicepsów, stylówki odpicowane od A do Z, ale też zwykłe tiszerciki i dżinsy. Patrzyłam i tęskno mi się zrobiło za tamtą normalnością. Za tym, że człowiek mógł być brzydki, mógł być ładny, mógł mieć grube nogi albo chude kolana. Mógł mieć czterdzieści lat, ale też bez problemu dwadzieścia siedem. Krzywe zęby, proste zęby. Luz. Dziś nawet jak człowiek jest taki sobie, to go spece od wizerunku tak zrobią, że na scenie będzie wyglądał jak ta lala. Każdy musi być dziś piękny, nie ma zmiłuj. Stare się nie sprzeda, choć byśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość. Widzę to choćby po tym, kto dziś występuje w naszym domu kultury i w lokalnej bibliotece. Czasem szczęka mi opada i mówię: „Wow on występuje w bibliotece? W poniedziałek?”. Świecimy jasno, lśnimy na tym firmamencie, a po chwili już czarna dziura. Nie ma dnia, żebym tego nie widziała.

Jestem człowiekiem, który calutkie dorosłe życie nie ma telewizora, ale zawsze bardzo lubiłam radio. Radio jednak to ostatnio głównie reklamy leków, samochodów i dyskontów. Serio. Wstaję rano, odpalam radio, a tam: promocja! Wyłączam więc radio, siedzę w ciszy, szukam jakiegoś zaczepienia dla myśli rozedrganych.

Zaglądam na Instagram – wszyscy śliczni, zgrabni, młodzi. Zawsze świeci słońce, żeby można było zrobić dobre zdjęcie, wszyscy w dobrym humorze. Na FB trochę odwrotnie – tam głównie wszyscy narzekają. Przynajmniej na moim FB, na który zaglądam raz na ruski rok. Właśnie z tego powodu – wszechogarniającego narzekania i pouczania.

Kupuję kolorowy magazyn dla kobiet – 60 stron poświęconych nowoczesnym technikom odmładzania. Wszystkie nowatorskie i jak najbardziej skuteczne. Nic, tylko korzystać.

I żeby nie było – próbowałam jakoś sobie pomóc, trochę się od tego wszystkiego odseparować. Regularnie robię sobie detoksy od social mediów, nie stanowi to dla mnie większego problemu. Jak sobie postanowię, żeby gdzieś nie zaglądać, to mnie nawet nie kusi. Uświadomiłam sobie jednak, że tak po prostu wygląda współczesny świat: że chcemy być wiecznie młodzi, a na pewno młodsi niż wskazuje na to nasza metryka. Chcemy mieć wszystko, bo musisz to mieć. Dodatkowo z każdej strony atakują nas motywacyjne gadki „szczęście jest w tobie” i inne głupoty. Serio, wystarczy włączyć radio, żeby wysłuchać kolejnej osoby, która poradzi nam, jak żyć.

A jak żyć, droga Lisko?

Myślę, że apele o to, żeby trochę zwolnić i pomyśleć, są już bezcelowe. Bo nie mamy czasu, bo lecimy po dzieci do przedszkola, po drodze poczta, sklep, tam jakaś stłuczka, sygnalizacja popsuta, deszcz pada. Możemy sobie mówić, żeby trochę przystopować, ale żyjemy w społeczeństwie, które ma swój własny rytm, płyniemy z nurtem, taka jest prawda. Za chwilę święta, więc w sklepach jest już tyle towaru, że ledwo można przejść między alejkami. Poszłam po gazetę, która jest dostępna tylko w empiku, więc widziałam i już wiem. Za chwilę zacznie się szał. Mój kurier już mówi o zwiększonym ruchu i coraz bardziej roszczeniowej postawie klienta.

Po co to wszystko piszę? A bo jakoś mnie to wszystko boli. Ja chcę się w spokoju starzeć, iść sobie wolnym krokiem na przystanek i żeby nikt mnie klaksonem nie popędzał. Chciałabym, żebyśmy NAPRAWDĘ mogli być sobą. I żebyśmy mieli czas na rozmowy z bliskimi i trochę dalszymi nam, ludźmi. Może to miasto, w którym mieszkam od urodzenia jest po prostu nie dla mnie i nie umiem dotrzymać mu kroku? Ale ja przecież kocham to miasto, nie chcę się stąd wynosić.

Zaraz Black Friday, a potem przedświąteczny szał. Życzę Wam (i sobie) spokoju serca, żeby to coś w głowie nie mówiło ciągle musisz to mieć, musisz lepiej, dalej, mocniej, możesz wszystko, musisz wszystko.
Nie musisz, ja Ci mówię.

Wasza L.

47
Previous Post
Next Post