Pizza z PRL-u

Jestem dinozaurem, pierwsze lata mojego życia przypadają na PRL. Stałam z Mamą w kolejkach po szynkę, ze słoikiem w ręku śmigałam do warzywniaka po kiszoną kapustę, a przy okazji kupowałam 3 średnie pieczarki na zapiekanki z prodiża. Ba! Pamiętam nawet wodę z saturatora, chociaż jak przez mgłę, może dlatego, że Mama nigdy nie dała się ubłagać, żebym się napiła tego rarytasu. Od małego przejawiałam jednak zamiłowanie do gotowania i książek kucharskich. Ja wiem, że dziś wszyscy gotują i wszyscy mówią, że pierwsze pierogi lepili z babcią, ale u mnie naprawdę tak było. Miałam świra na punkcie przepisów. Kiedy skończyłam mniej więcej dziesięć lat, wiele weekendów spędzałam z przyjaciółmi rodziców, którzy widząc moje zainteresowania, zachęcali mnie do tego, bym piekła i gotowała. Ich entuzjazm sprawiał, że zaczęłam kochać kulinarne eksperymenty i dosyć szybko się okazało, że całkiem nieźle mi idzie. Jednym z moich popisowych dań była wtedy pizza, która z wymarzoną, jedyną słuszną, włoską pizzą na cieniutkim cieście nie ma NIC wspólnego. Kiełbasa, pieczarki, żółty ser, podsmażona cebula i grube ciasto. Czy muszę jeszcze coś dodawać?

Wyparłam ten smak na wiele, wiele lat. Aż ostatnio mnie naszło. Nie wiem, czy to przez to upalne lato czy może przez sąsiada, który namiętnie, dzień w dzień zaczyna gotować tuż przed północą obiady, które pachną tak, że po prostu mnie skręca z zazdrości. Ostatnio coś podsmażał i moja wyobraźnia powędrowała do starych dziejów i mojej pizzy. Nieźle musiałam się natrudzić, żeby odnaleźć tamten przepis. Musiałam przeszukać wszystkie książki w antykwariacie, stare zapiski, zeszyty Mamy. Ale mam! Oto ona. Czy ktoś się skusi?

Pizza z PRL-u

Ostrzeżenie: to nie jest delikatna pizza na cieniutkim spodzie. Raczej gruby, puszysty placek z farszem. Po konsumpcji należy położyć się na kanapie (lub wersalce) i przyciąć komara 😉

Składniki

  • 340 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 ml wody lub mleka albo pół na pół

Farsz:

  • 100 g wędliny (dowolnej)
  • 200 g pieczarek
  • 2 papryki
  • 200 g żółtego sera (w PRL-u nie było w Polsce mozzarelli, więc kupcie, jaki chcecie)
  • 3 pomidory
  • 1 cebula
  • 3 łyżki oleju
  • 200 g śmietany (dowolnej)
  • 1 jajko
  • sól i pieprz do smaku

Przepis

Ciasto:

drożdże rozpuścić w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie. Odstawić na 15 minut, następnie połączyć z pozostałymi składnikami i wyrobić gładkie ciasto (można ręcznie, można mikserem). Odstawić pod przykryciem na ok. 30-40 minut, aż podwoi objętość. W tym czasie przygotować farsz:

W głębokiej patelni podgrzewamy olej, dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki i cebulę i chwilę smażymy, aż pieczarki się delikatnie zrumienią. Dodajemy pokrojoną wędlinę i pokrojoną w cienkie paski paprykę. Smażymy ok. 5-7 minut, doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do ostudzenia.

Wyrośnięte ciasto przekładamy do formy wysmarowanej tłuszczem (ja w dawnych czasach piekłam całość w prodiżu), odstawiamy na 15 minut do powtórnego wyrośnięcia, następnie podpiekamy przez ok. 15-20 minut w temp. 180 st C. Na podpieczony spód kładziemy farsz, na nim pomidory pokrojone w plasterki. Śmietanę mieszamy z jajkiem i startym na tarce na grubych oczkach, serem. Wylewamy masę na farsz i pieczemy ok. 30-40 minut, aż farsz się zetnie (temp. piekarnika ok. 180 st C) i będzie rumiany.

Smacznego!

32 komentarze
Poprzedni
Następny