Sen domowego baristy – Prezentownik kawowy

Bardzo lubię pisać te wszystkie kawowe i kawowo-herbaciane Prezentowniki. Uwielbiam kawę, spokojnie mogę powiedzieć, że to nasze prawdziwe domowe hobby. Korzystamy z wielu urządzeń i akcesoriów do jej przygotowania i wydaje mi się, że „jesteśmy w temacie” 😉

W tym roku postanowiłam postawić na kolor różowy i wybrałam dla Was kawowe gadżety w tym właśnie kolorze. Chciałam trochę odczarować wyobrażenie, że jak ekspres to tylko srebrny, a kawiarka to tylko czarna.

Wszystkie prezentowane przeze mnie rzeczy kupicie w sklepie znanym chyba większości kawoszy w Polsce – CoffeeDesk. To sklep, który ma siedzibę w Kołobrzegu i jest przykładem na to, jak można rozwinąć biznes oparty na pasji i zatrudnieniu świetnych osób. Lubię tam kupować, lubię ten sklep, tych ludzi i to, w jaki sposób podchodzą do klienta. Stacjonarnie mają kawiarnie (jedną w Kołobrzegu i dwie w Warszawie), gdzie można spróbować sprzedawanych przez nich kaw, zobaczyć akcesoria i urządzenia czy odebrać kawowe zamówienie.

Kupujemy u nich praktycznie od początku ich funkcjonowania. Lubię zaglądać też na ich bloga, gdzie regularnie opisują i porównują sprzedawane przez siebie akcesoria. Swego czasu miałam niezłą obsesję na punkcie filiżanek Loveramics i mąż, przy okazji zakupów kawowych, niemal za każdym razem musiał mi kupować kolejny kolor, aż pewnego dnia okazało się, że mam prawie wszystkie:) ale do rzeczy: zaczynamy!

Loveramics

Ulubione filiżanki hipsterskich kawiarni. I moje też. Jest wiele kształtów i jeszcze więcej kolorów filiżanek Loveramics. Co odróżnia je od zwykłych filiżanek? Są z grubej ceramiki, dobrze trzymają temperaturę, świetnie leżą w dłoni. Piłam z nich i w Polsce, i w Japonii, i w Niemczech. Mam wrażenie, że są we wszystkich lubianych przeze mnie miejscach i wydaje mi się, że rozumiem, dlaczego tak jest. Mi kawa z nich też smakuje bardziej 😉 Mam niezłą obsesję na ich puncie, mam ich naprawdę sporo i zazwyczaj jest to pierwsza filiżanka, po którą sięgam. Picie z niej pozwala mi poczuć się jak w kawiarni, co nie jest bez znaczenia w dzisiejszych, dziwnych czasach.

 

Kafetiera Bialetti

Klasyk. Produkowana od kilkudziesięciu lat. Różne pojemności, różne kolory i modele. Ja lubię najbardziej ten. Jest łatwa w obsłudze, zabieram ją też ze sobą na wakacje. Mam też inne modele kawiarek marki Bialetti, ale ten jakoś szczególnie przypadł mi do gustu. Jeśli jednak korzystasz z kuchni indukcyjnej, musisz wybrać inny model (modele kompatybilne z płytami indukcyjnymi również są w ofercie marki Bialetti). Gdybym mieszkała w malutkim mieszkanku na ostatnim piętrze w przedwojennej kamienicy i miała mało miejsca w kuchni, kupiłabym sobie właśnie tę kafetierę. Mój kolor to różowe złoto (Rose Gold).

 

Moccamaster

Pisałam już o ekspresie Moccamaster w ubiegłym roku. Bez dwóch zdań to jedno z moich ulubionych urządzeń do parzenia kawy. Najpierw zakochałam się w jego designie oraz w tym, że jest robiony ręcznie, w Holandii. Po drugie, najważniejsze, robi świetną kawę przelewową i wiem z pierwszej ręki, że wielu zawodowych baristów i ludzi związanych z kawą, ma go w domach. Kiedy wybierałam swojego pierwszego Moccamastera większość dnia spędzałam w domu sama i potrzebowałam czegoś, co zaparzy kawę dla jednej osoby. Mały model, który wybrałam, jednorazowo parzy 300 ml napoju. Czas lockdownu zweryfikował trochę nasze potrzeby i okazało się, że 300 ml na raz to jednak za mało. Zamieniliśmy go więc na ten pełnowymiarowy, z dzbankiem. Ten robi do 1,25 litra kawy za jednym razem. W dodatku, w przeciwieństwie do małego modelu, ma grzałkę, dzięki czemu kawa jest cały czas ciepła.

Uwielbiam to urządzenie. Ja wiem, że jest na rynku mnóstwo ekspresów przelewowych, ale kiedy ktoś mnie pyta o mój wybór, zawsze wskazuję właśnie Moccamastera. Sam ekspres jest w wielu wersjach – z dzbankami, kubkami, termosem i każdy znajdzie coś dla siebie.

Rano pierwsze kroki kieruję właśnie w stronę Moccamastera, bo jego obsługa jest bardzo prosta: zmieloną kawę wsypuję ją do papierowego filtra, który wkładam do ekspresu, do pojemnika wlewam wodę i włączam. Kawa jest gotowa po około 4 minutach. Bardzo lubię, polecam Waszej uwadze. CoffeeDesk regularnie ma na niego promocje, więc można go upolować z rabatem.

 

Młynek Comandante C40

A teraz coś, o czym słucham od co najmniej dobrych dwóch lat… Od domowego baristy właśnie. W tym roku to zdecydowanie najważniejszy prezent dla niego. A co o nim mówi?

„Sen domowych baristów, młynek-legenda, obiekt westchnień i narzędzie pracy zawodowców – Comandante C40 MKIII Nitro Blade. Chyba każdy, kto rozpoczyna na trochę poważniej przygodę z kawą, pożądliwym okiem spogląda na Comandante. Młynek zmieli kawę do każdego sposobu parzenia, od espresso po french pressa. Uniwersalnością bije na głowę większość młynków i tych ręcznych i automatycznych. Jego używanie to czysta przyjemność, serio. Można mielić niemalże dla samego mielenia.”

Ja dodam od siebie, że młynek jest robiony ręcznie, z precyzją i dbałością o każdy detal. To, co jest również dla mnie istotne to fakt, że każdą część zamienną można do niego bez problemu dokupić w CoffeeDesk. Chcesz wymienić gałkę, śrubę, dokupić słoiczek albo jeszcze coś innego? Wchodzisz i kupujesz. Jest to nie najtańsza rzecz, bardzo długo o nim myśleliśmy, ale jest czymś na lata. I każdy, absolutnie każdy zawodowy barista, którego radziłam się, co kupić do mielenia kawy pod espresso mówił: tylko Comandante.

 

Ceramiczny dripper Hario V60-02

Jeśli szukasz prezentu dla kogoś, kto jeszcze nigdy nie parzył kawy metodami alternatywnymi, prawdopodobnie marka Hario będzie Twoim pierwszym wyborem. Ja, kiedy chciałam zachęcić mojego przyszłego wtedy męża do parzenia kawy w ten sposób, kupiłam mu na początek zestaw, w którym był mały dzbanuszek, ceramiczny dripper Hario V60-01 i filtry. Kupiłam to, żeby mógł się przekonać, czy ta zabawa mu pasuje. Ostatecznie w dzbanku mogłabym parzyć herbatę, więc nie byłoby jakichś większych strat. Dripper ceramiczny, który widzicie na zdjęciu, to klasyk – Hario V60. Ten akurat jest większy (Hario V60-02), służy do parzenia większych ilości kawy. Występują także wersje mniejsze (Hario V60-01). Jeśli chcesz z niego korzystać, potrzebujesz jeszcze papierowych filtrów, czajnika z cienką i długą szyjką, tzw konewki oraz oczywiście kawy i dzbanka. Mamy w domu wiele akcesoriów Hario. Bardzo lubię tę japońską markę i mam szczególną słabość do ich szkła, np. do szklaneczek do herbaty.

 

Kawy miesiąca

W CoffeeDesk kupujemy od samego początku ich istnienia. Pamiętam, kiedy byli malutkim sklepikiem i wydaje mi się, że było to całkiem niedawno. Jeśli szukam czegokolwiek związanego z kawą, to pierwsze kroki kieruję właśnie do nich. Jeśli mam jakieś pytania o to, co wybrać albo wręcz „czy wybrać to czy tamto”, oni zawsze doradzą i pomogą. Większość kaw, a pijemy tego naprawdę bardzo, bardzo dużo, zamawiamy właśnie tam, bo mamy wrażenie, że oni zawsze wiedzą, co w trawie piszczy, szukają nowych dostawców, ciekawych palarni i zawsze są na czasie. Bardzo lubimy zamawiać ich kawy miesiąca, bo to wybrane przez znawców bardzo ciekawe i warte sprawdzenia propozycje kawowe. Kawy miesiąca dostępne są dla wielbicieli espresso oraz przelewów.

Jeszcze jedno…

A na koniec, tradycyjnie mam dla Was kod rabatowy. Hasło whiteplate20 uprawnia do 20zł zniżki przy zakupach powyżej 100 zł na całą ofertę Coffeedesk, nie łączy się z innymi promocjami i jest ważny do 31 grudnia 2020.

0
Previous Post
Next Post