Stara dobra peperonata


Podczas tej kwarantanny, kiedy kuchnia pracuje pełną parą, cieszę się na nadchodzące lato i wszystko, co ze sobą niesie – świeże owoce i warzywa. Najbardziej lubię wtedy proste dania, na surowo, lekko ugotowane albo upieczone. Lubię mieć w kuchni dobrą, najlepszą, jaką mi się uda kupić, oliwę, dobry ocet balsamiczny (o to trochę trudniej), świeże zioła na balkonie. Nie potrzebuję wtedy wiele, by ugotować coś, co mnie nakarmi i uszczęśliwi.

Od kiedy mam działkę, z uwagą obserwuję grządki moich sąsiadów i patrzę, na co przyszła pora. To właśnie tam widzę rytm pór roku i sezonowość warzyw. Niektórzy mają szklarnie albo tunele foliowe. U niektórych więc są już kwiaty lata, do niektórych można wstawić ule i cieszyć się miodem faceliowym, ale u większości dopiero pierwsze rzodkiewki, sałata i zioła. Ja mam jeszcze posadzone w ubiegłym roku selery naciowe, natkę i dogorywający rozmaryn. Posialiśmy i czekam:)

Tymczasem przyszła pora na dwie papryki, które leżały w mojej lodówce i czekały na swoją porę. Miała być szakszuka, ale upiekłam chleb i stwierdziłam, że nie chcę kanapki z serem ani wędliną, nie chce mi się też piec pasztetu warzywnego. Przypomniałam sobie o włoskiej peperonacie. Tym kulinarnym cudzie, który pasuje i do ugotowanych ziemniaków i do upieczonej polenty, ale też do kromki świeżego chleba (albo grzanki z chleba, który pierwszą świeżość ma już za sobą). I w dodatku robi się to raz dwa, z tego, co masz pod ręką. Nie tak dawno temu dostałam butlę przepysznej, hiszpańskiej oliwy z mini manufaktury. Oliwa pachnie jak świeżo skoszona trawa i tylko szukam okazji do tego, żeby coś nią polać, bo szkoda mi jej do gotowania. Dzisiejszą peperonatę też polałam delikatnie. Ot, taka kropka nad i. Na wierzch takiej peperonaty lubię pokruszyć jakiś ser – twardą, soloną ricottę albo odrobinę prawdziwej fety – kruchej i słonej.

 

Peperonata

Składniki

2 papryki (dowolny kolor, ja miałam czerwone), przepołowione, wypestkowane i pokrojone na cienkie plasterki

2 średniej wielkości cebule, obrane i pokrojone w cieniutkie plasterki

3-4 łyżki oliwy do smażenia (lub oleju roślinnego)

1/2 puszki pomidorów pelati, koniecznie bez skóry

sól i pieprz do smaku

2 łyżki dobrego octu balsamicznego

opcjonalnie 1 łyżeczka cukru, gdyby danie okazało się za kwaśne

na wierzch: twardy ser (solona ricotta, prawdziwa feta lub co lubisz )

chluścik dobrej oliwy, najlepiej z pierwszego tłoczenia

Przepis

Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę do smażenia. Dodać cebulę, lekko posolić, po 1-2 minutach dodać paprykę, wymieszać i smażyć 15 minut na malutkim ogniu, co jakiś czas mieszając, żeby się nie przypaliło.

Kiedy papryka zmięknie, a cebula trochę się zrumieni, dodać pomidory, ocet balsamiczny, jeszcze trochę soli i świeżo mielony pieprz. Gotować 5 minut.

Zdjąć z ognia, spróbować, ewentualnie doprawić jeszcze solą/pieprzem/cukrem.

Gotowe. Można jeść na ciepło, ale ja najchętniej jem peperonatę w temperaturze pokojowej, na chlebowej grzance.

0
Previous Post
Next Post