Książki na jesienne smuteczki: Annie Dillard

„Są to poranne problemy, wizje, które miewamy, kiedy ostatnia fala snu wynosi nas na brzeg, na jasne światło i osuszający ciało powiew wiatru. Pamiętamy ucisk i miękką niczym małż w skorupie poduszeczkę snu, na której spoczywaliśmy. Ale na wietrze ludzka skóra twardnieje – wstajemy, opuszczamy rozświetlony brzeg, by zbadać niewyraźnie majaczący w oddali ląd, i wkrótce tracimy orientację w liściastym interiorze. Przemy uparcie naprzód, niepomni niczego.”

Nadszedł koniec wakacji. Bez żalu pożegnałam letnie lektury i zapragnęłam czegoś zupełnie innego. Miałam w głowie wizję książki, która będzie mnie prowadzić głęboko w przyrodę, która mnie nie znudzi, nie przytłoczy, która mnie porwie. Chciałam nad nią ronić łzy, zaznaczać fragmenty, które potem będę przepisywać do pamiętnika, by o nich nie zapomnieć.

Znalazłam.

Wydanie z 2010 r (Wydawnictwo Literackie). Sprawdziłam w Wydawnictwie, to było jedyne wydanie tej książki, późniejszych nie było, więc jeśli ktoś ma ją ochotę przeczytać, to warto sprawdzić w bibliotekach lub egzemplarze z drugiej ręki. Spieszcie się, póki książka nie kosztuje 300 zł, jak to jest często przy książkach, które zostały wydane po polsku raz i nie było później wznowień.

Książka powstała w 1974 roku i należy dziś do klasyki literatury przyrodniczej i filozoficznej. Jest to zbiór esejów spisanych podczas pobytu Anne Dillard w dolinie rzeki Tinker Creek w Wirginii.

Autorka śledzi cykle natury, pisze o życiu owadów, ptaków, roślin, a jej spojrzenie na świat jest kontemplacją przyrody połączonej z niezwykłą, poetycką wrażliwością na to, co ją otacza. Widzi naturę jako przestrzeń pełną życia i śmierci, gdzie zachwyt miesza się z niepokojem.

Mnie najbardziej ujął język tej powieści – bogaty, piękny, głęboki i drobiazgowy. Przypomina mi styl Thoreau i Emersona.

Ta powieść jest jak podróż przez świat przyrody, w którym pochylenie się nad liściem czy owadem jest punktem do rozważań o istnieniu i sensie życia.

W 1975 r. książka zdobyła Nagrodę Pulitzera.

Polecam gorąco, nie zawiedziecie się.

Annie Dillard
Pielgrzym nad Tinker Creek
Wydanie polskie: Wydawnictwo Literackie 2010
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

0
Previous Post
Next Post