Miejskie ogrodnictwo – recenzja książki

Nadchodzi mój ukochany czas w roku. Po ciężkiej i przygnębiającej zimie, szukam wytchnienia w przyrodzie i kiedy tylko mogę, jadę na działkę. Jestem tak stęskniona zieleni i natury, że wszystkie, na co dzień nudne zajęcia na dworze, dziś wydają mi się wspaniałym odpoczynkiem dla głowy. Grabienie liści, przycinanie gałązek, wyczesywanie suchych igieł i szyszek z trawnika. Od zawsze kontakt z przyrodą był dla mnie wybawieniem w chwilach smutku czy stresu.

Późna zima i wczesna wiosna to czas, kiedy zdejmuję z półek książki o roślinach i szukam nowych lektur, które pozwolą mi dowiedzieć się czegoś więcej i uporządkować dotychczas zebraną wiedzę.

Ostatnio otrzymałam do recenzji świeżo wydaną książkę: „Miejskie ogrodnictwo”, napisaną przez dwie przyjaciółki: Kasię Basiewicz i Dominikę Krzych i chciałabym dziś podzielić się z Wami moimi refleksjami na jej temat.

Kiedy byłam mała, w mojej rodzinie była niewielka działka pracownicza, na której uprawialiśmy warzywa, owoce i kwiaty. Pamiętam nasiona i sadzonki, które zajmowały wszystkie parapety w mieszkaniu u progu wiosny. To było naturalne i normalne. Pamiętam też pełnię sezonu, kiedy wracaliśmy do domu ze skrzynkami pełnymi pomidorów, przerabianymi później na przeciery. Pamiętam też wyjmowanie nasionek z pomidorów, suszenie ich i zbieranie na kolejny sezon… Ten cykl nigdy nie miał końca, był jak perpetuum mobile. Ci, którzy mieli działki, wymieniali się sadzonkami, dzielili plonami.

Minęło wiele lat, a ja z radością odkryłam, że miejskie ogrodnictwo znowu staje się modne. Już nie jest to zajęcie postrzegane jako coś, czym można się zająć wyłącznie na emeryturze. Wprawdzie tu, gdzie mieszkam, w bloku, na próżno szukać ukwieconych balkonów i sadzonek warzyw na parapetach, ale już na naszej miejskiej działce wyraźnie widać, jak dotychczas opuszczone działeczki, znajdują nowych opiekunów.

Dlatego zawsze się cieszę, kiedy widzę nowe książki o tym, jak łatwo można stać się „miejskim ogrodnikiem” i czerpać przyjemność i radość z uprawiania roślin na parapecie, balkonie czy przydomowym ogródku. Autorki książki, Kasia i Dominika, postanowiły założyć przydomowy ogródek na wzór tych, które Kasia zobaczyła po raz pierwszy w Wiedniu. I choć pomysł na początku wydawał się trudny do zrealizowania, a sąsiedzi wątpili w jego powodzenie, to – udało się. Dziewczyny nie tylko założyły ogródek, ale też portal: Inspekty.pl na którym dzielą się swoimi doświadczeniami i pomysłami.

Teraz ukazała się ich książka, w której pokazują, od czego zacząć i jak w prosty sposób założyć miejski ogródek. Jest im bliska idea zero waste, więc piszą o tym, co możesz wykorzystać, by było taniej i bardziej ekologicznie.

Jakie rośliny wybrać, żeby się udało? Jakie warzywa to pewniaki? Co to jest permakultura? A także o tym, jak posprzątać po sezonie i przygotować ogródek do zimy. Na zachętę także dział z przepisami.

„Polska obecnie wydaje się ślepo naśladować miasta Zachodu sprzed trzydziestu lat. Na potęgę poszerzamy ulice, betonujemy parki, stawiamy zapory i wszędzie wciskamy nowe budynki. Umyka nam jedno: rozwinięte miasta już się zorientowały, że to droga donikąd. Zieleń wraca tam do łask, beton jest usuwany, żeby woda mogła cyrkulować, kolejne pasy jezdni oddawane są pieszym i rowerzystom. (…) Idea miejskiego ogrodnictwa zakłada też zdobywanie praktycznej i absolutnie podstawowej wiedzy na temat uprawy roślin: ich potrzeb i faz wzrostu, rozpoznawania liści, owoców, nasion”.

A wracając do książki: jak szukać działki ROD? Jak zagospodarować balkon? A jak nie masz balkonu, możesz uprawiać rośliny na parapecie. Autorki podpowiedzą Ci, jak najlepiej to zrobić. Najwięcej uwagi poświęcają jednak zagospodarowaniu naszych miejskich, często betonowych podwórek, które na pierwszy rzut oka kompletnie nie nadają się do uprawy na nich warzyw. Dziewczyny przekonują jednak, że wszystko jest możliwe. I myślę sobie, że gdybym nie miała dziś działki ROD, to zainteresowałabym się moim betonowym podwórkiem, na które dziś każdy wychodzi głównie po to, żeby wyrzucić tam śmieci. A przecież nie musi tak być.

Forma tej książki jest przejrzysta, zachęcająca do własnych eksperymentów, a tekst napisany tak, jak lubię – od serca i z perspektywy kogoś, kto uczył się na własnych błędach, więc wie, na co zwrócić uwagę, żeby się nie zniechęcić na początku i wtedy, kiedy coś idzie nie tak.

Miejskie Ogrodnictwo.
Kasia Basiewicz, Dominika Krzych,
Kraków 2022
Wydawnictwo Znak
Cena okładkowa: 69,99 zł

 

 

 

0
Previous Post
Next Post