Panforte di Siena

Pierwsza podróż do Włoch jak pierwsza miłość.
Wysiadłam z samochodu i postawiłam stopy na mokrym asfalcie. Padał wiosenny deszcz, a noc niosła zapachy jedzenia z pobliskiej trattorii.
Chłonęłam zapachy, widoki, spojrzenia ludzi. Wszystko takie nowe i pierwsze zapadło w serce na zawsze.
Wieczorami spacerowałam uliczkami starych miasteczek, zatrzymując się przed wystawami sklepów. Dźwięki budzącej się do życia piekarni, nad którą wynajęliśmy pokój i harmider targu pod oknami.
Od tamtej pory minęło wiele lat, a ja pamiętam każdy dzień, zupełnie tak, jakbym przeżyła wszystko wczoraj.
Co pewien czas, od niechcenia i niespodziewanie zaczynam czytać książkę Frances Mayes i to jest znak, że niedługo zacznę planować kolejną podróż do Włoch. Wystarczy dzień lub dwa. Chwila na latte macchiato i kanapkę w pierwszej lepszej kafejce.
Widziałam różne miasta i kraje, ale Włochy są jak pierwsza miłość. Ale w przeciwieństwie do pierwszej miłości, do Włoch zawsze można wrócić bez obawy o to, że upływ czasu zmienił je nie do poznania.

Panforte di Siena to ciasto, które można kupić we Włoszech, a potem jeść miesiącami, bo im starsze, tym lepsze. Kroić po cienkim plasterku i jeść z kawą albo winem. Ale to również częsty składnik talerza z serami.
Dla mnie to jeden z najbardziej włoskich deserów. I przenosi mnie tam wtedy, kiedy nie mogę pojechać.
Ale mogę po raz dziesiąty czytać Frances Mayes.

Panforte di Siena

1 szklanka* orzechów laskowych, podpieczonych w piekarniku**
¾ szklanki całych migdałów ze skórką, podpieczonych w piekarniku
2/3 szklanki mąki
2 łyżki kakao
2 ¼ łyżeczki nasion kopru włoskiego, lekko ugniecionych w moździerzu
1/2 łyżeczki cynamonu
1/8 łyżeczki mielonych goździków
¼ łyżeczki mielonego pieprzu
¼ łyżeczki mielonego imbiru
¼ łyżeczki nasion kolendry, utłuczonych drobno w moździerzu
¼ łyżeczki świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
skórka starta z 1 pomarańczy
230 g suszonych, ale miękkich fig, pokrojonych w bardzo cienkie plasterki
2/3 szklanki miodu
2/3 szklanki cukru

Piekarnik nagrzać do 150 st C.
Tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia tak, by papier przykrył spód i boki blaszki, następnie spryskać olejem.

W dużej misce wymieszać orzechy laskowe, migdały, mąkę, kakao, przyprawy, skórkę pomarańczową i figi.
W rondelku doprowadzić do wrzenia miód z cukrem, następnie gotować 15 sekund – masa powinna osiągnąć temperaturę 120 st C).

Zdjąć garnek z ognia, dodać suche składniki i bardzo szybko i dokładnie wymieszać, zanim syrop ostygnie. Masa będzie bardzo gęsta.
Przełożyć masę do przygotowanej tortownicy u piec 45 minut.
Wystudzić panforte w formie. Wyjąć z tortownicy, usunąć papier i kiedy ostygnie można posypać cukrem pudrem.
Ja przed wstawieniem do piekarnika udekorowałam wierzch cienkimi plasterkami fig.

Uwaga: Panforte można zawinąć w folię. W temperaturze pokojowej można je przechowywać miesiącami. Najlepiej smakuje pokrojone w cienkie plastry.
Smacznego!

/Przepis pochodzi z książki Alice Medrich/

*Użyłam szklanki o pojemności 200 ml
**Piekarnik nagrzewam do 180 st C, orzechy i migdały wsypuję do suchej formy i podpiekam 10-15 minut.

22 komentarze
Poprzedni
Następny