W mokrych rękawiczkach dłonie kostniały z zimna kiedy na gałązki nabieraliśmy kolejną porcję wosku z cmentarnych świec.Jak ona urosła. Jak on się zmienił.Ten dzień zawsze był smutny. Zamiast zadumy, niósł jakąś rozpacz, niepogodzenie, żal, tęsknotę.…





