Wakacje z Mamissima – mój niezbędnik wakacyjny na działkę i nie tylko

lipiec1

Niech zawsze będzie dziś! – myślę leżąc na kocu i gapiąc się w niebo na naszej miejskiej działce. Właśnie owocują wiśnie, a wczoraj obskubaliśmy w końcu krzaki czerwonej porzeczki.

Kiedy tu przychodzimy moja starsza córka pierwsze kroki kieruje w stronę hamaka na drzewie. Młodsza każe się od razu rozebrać (nici więc z sesji zdjęciowej w odprasowanej, czystej sukience 😉 Moi Rodzice zdążyli przyjść przed nami, rozłożyć na trawie koc i leżaki. Mama marynuje rybę, którą upieczemy po południu i robi porządek w warzywniku (jako ogrodnicy-teoretycy posialiśmy wszystko za gęsto). Stół przykrywam haftowanym obrusem, w starym ocynkowanym wiadrze, które dostałam z odzysku, chłodzimy napoje. Nie zdążę się jeszcze przebrać, już rozstawiam doniczki z roślinami, które kupiłam wczoraj (jak zwykle zajęły pół samochodu i Pan Inżynier pyta, ile ich jeszcze muszę kupić, żeby powiedzieć stop).

lipiec3 lipiec8

Cieszę się na te nie do końca leniwe dni, tak blisko przyrody, niby w centrum miasta, a tak odległe od spacerów po chłodnych od klimatyzacji centrów handlowych (kiedy wracamy i patrzę na otwarte jeszcze centra, zawsze mi smutno, że ktoś musi w nich wtedy pracować). Może idealnie byłoby latem wyjechać za miasto, najlepiej na całe dwa miesiące. Bo dzieci, bo trzeba odpocząć. Ale w tym roku na czas wakacji przypadło sporo pracy, więc postanawiamy zorganizować sobie lato w mieście.

Zresztą, jeśli o mnie chodzi, to nie cierpię za bardzo z tego powodu. Uwielbiam Warszawę latem. Puste, przejezdne ulice, ciepłe skwery, bazary kipiące od warzyw i owoców. Lubię wtedy nasze mieszkanie – słoneczne przez większość dnia, z balkonem, na którym (jak zwykle) posadziłam za dużo kwiatów.

lipiec4 lipiec7

Działka to nasz mały azyl. Dla mnie luksus. Nie mogę się nadziwić, że nie wszyscy chcą mieć działki i kręcą nosem. Eeee tam, działka? To przecież dla emerytów. Z radością w sercu patrzę, jak nasza dwuletnia córeczka rozgniata w dłoni garść ziemi i ogląda ją z każdej strony. Jak siada na ścieżce i rozgrzebuje łopatką grządki (bo przed chwilą widziała, jak mama wyrywa chwasty, więc ona też chce). Jak chlapie się w tanim, plastikowym baseniku, jakby był milion razy fajniejszy niż największe morze. Jak zrywa agrest i wciska nam na siłę do ust niedojrzałe jeszcze owoce. Jak obskubuje młode pąki kosmosu (to takie kwiaty zwane też Warszawianką 🙂 )

Zrobiliśmy tu już tak dużo. Tyle godzin na kolanach, bez względu na aurę. Tyle razy zaklinaliśmy pogodę (Proszę, niech ta burza przejdzie bokiem. Błagam, jeszcze tylko dwie godziny bez deszczu i niech sobie pada.) A minęły dopiero dwa miesiące od kiedy trzymałam w rękach po raz pierwszy klucze do działki.

lipiec6 lipiec5 lipiec2

Po ostatniej miłej współpracy z Mamissima, gdzie pokazywałam ulubione zabawki moich dzieci, tym razem zostałam poproszona o nasz wakacyjny niezbędnik. Wakacyjny, ale dość nietypowy, bo jednak miejski, działkowy. Chociaż nasza działka jest bardzo blisko domu i często jeździmy tam po prostu rowerami (chyba że akurat kupię tonę roślin 😉 ) to przy dwójce dzieci musimy być dobrze zorganizowani, żeby na miejscu niczego nam nie zabrakło. Staram się przygotować wcześniej coś do jedzenia (zwykle wybór pada na wytrawne tarty, które często zaczynamy podskubywać jeszcze ciepłe, już po drodze), obok jest w razie czego sklep, więc zawsze można wyskoczyć po coś dodatkowego do picia.

Lubię praktyczne rzeczy, nie mam w domu miejsca na zbędne gadżety i zabawki, które będę przekładać z kąta w kąt. Nietrafione zakupy zawsze mnie bolały na tyle bardzo, że dziś dziesięć razy pomyślę, zanim coś wybiorę. Zatem prezentuję mój niezbędnik, może i Wam wpadnie coś w oko. A przy okazji: Wspaniałych wakacji, bez względu na to, gdzie je spędzacie <3

*****

Torba

torba1

torba2

torba3

Dobrej, pakownej torby szukałam już 12 lat temu, kiedy urodziła się moja pierwsza córka, ale… nic wtedy nie znalazłam. Pakowałam więc wszystko do plecaka, jakoś nauczyłam się z tym żyć 😉 Przy drugim dziecku ta potrzeba odżyła, zwłaszcza wtedy, kiedy wybieramy się na działkę – zwykle oprócz nowych roślin, jedzenia, termosów z kawą i herbatą, narzędzi ogrodniczych, zapasowych ubrań, trzeba po prostu… spakować dziecko. Wszystkie torby, których używałam, miały wprawdzie kieszenie, ale zwykle za mało albo zbyt głębokie i przepastne, gdzie znalezienie tego, czego akurat potrzebowałam, było trudne. Chodziłam więc a to z różnego rodzaju przepastnymi worami, a to kilkoma torebkami na raz albo z plecakiem.

Z torbami mam tak, że wystarczy, że raz wyjdę z nią „w miasto” i już wiem, czy będę ją lubić, czy nie. Ile już miałam toreb niewygodnych, niepraktycznych albo takich, na które trzeba bez przerwy uważać („Proszę, niech nie pada deszcz, bo torba mi się zniszczy! 😉 Nie lubię też toreb, które z daleka wyglądają jak torba niemowlaka – przesadnie wzorzystych, zbyt rozbudowanych. Torba Laessig jest chyba jedną z najpraktyczniejszych, jakie miałam. W każdym razie, kiedy kurier ją przyniósł, od razu ją spakowaliśmy i zaczęliśmy korzystać. I dziś nie wyobrażam sobie, że mogłam jej nie mieć. Przede wszystkim, oprócz tego, że jest bardzo pakowna, nie jest wielka. Dobrze się ją nosi na ramieniu – ja lubię torebki noszone przy ciele, ona wpisuje się więc w to upodobanie, a do tego ma jeszcze długi pasek. Ma dużo kieszeni, głębokich, ale z dobrym dostępem – po prostu łatwo do nich włożyć rękę, żeby wyjąć to, czego akurat potrzebujemy. Kieszenie są zaprojektowane z głową – układ jest przejrzysty, nie ma jakichś tajemniczych minikieszonek, do których włożysz błyszczyk i odkryjesz go po 10 latach 😉 Jest z wodoodpornego, łatwego w czyszczeniu materiału, więc ewentualne zalanie jej kawą z termosu (do którego mam skłonności) jest niegroźne. Tę torbę traktuję jak 2 w 1 – większość rzeczy trzymam w niej na stałe, uzupełniając i wymieniając puste butelki, brudne ubranka czy mokre chusteczki. A kiedy wychodzimy, dopakowuję tam swoje rzeczy (na początku nosiłam jeszcze swoją torebkę, ale przy pakowności tej, to się stało niepotrzebne). Można dokupić specjalny pasek i przytwierdzić torbę do wózka, jeśli mamy taką potrzebę.

Więcej informacji o torbie

*****

Pościel

poofi1

poofi3 poofi2

Jeśli jesteś rodzicem alergika uczulonego na wszystko, to kiedy wyjeżdżasz, musisz zabierać ze sobą pościel. Polską markę Poofi odkryłam będąc w ciąży, kiedy szukałam poduszki do spania – lubiłam ją tak bardzo, że używaliśmy jej jeszcze długo po narodzeniu mojej córki. Kupiłam też wtedy lekki, miękki kocyk, który jest najczęściej używanym przez nas kocem (a miałam w ciąży „fazę kocykową”, z której niewiele zostało – część kocyków po praniu wyglądała kiepsko, sprała się, albo zaczęła być szorstka).  Ujęła mnie przede wszystkim jakość – możesz prać do woli, a kocyk wygląda jak nowy i nowoczesne, minimalistyczne wzornictwo (szarości i granaty). Od tamtej pory Poofi bardzo poszerzyło swoją ofertę, a my odkryliśmy miękką, przyjemną w dotyku i śliczną pościel. Poszewki są całoroczne, w zależności od potrzeby można nią powlec grubszą kołderkę albo kocyk. Dla mnie są świetną alternatywą dla pościeli w misie i kaczuszki.

Więcej informacji o pościeli

*****

Pufa

pufka2 pufka1

Moja córka jest ruchliwą dwulatką i prawie nigdy nie siada. Zawsze w akcji. Krzesełko, które jej kupiłam wcześniej niestety się nie sprawdziło- albo wchodziła na nie tak, że spadała razem z nim albo po prostu w ogóle z niego nie korzystała. Przy pierwszej córce miałam wielkie worki sako, ale teraz, z braku miejsca, świadomie z nich zrezygnowałam. Sofka holenderskiej firmy Jollein jest niewielka, z materiału, który łatwo się czyści. Jest też bardzo lekka. Po sezonie zamierzamy ją zabrać do domu, tymczasem świetnie się sprawdza w ogródku – można wygodnie się na niej rozsiąść i pooglądać książeczki. I duży plus za wzornictwo i kolory. U nas, oczywiście, szary.

Więcej informacji i pufie

*****

Zestaw ogrodnika

konewka2 konewka1

Chyba wszystkie dzieci próbują naśladować rodziców. I nie inaczej jest u nas – ja kopię grządki, a moja córka próbuje przejąć moje grabki. Nie chciała się bawić plastikowymi konewkami udającymi te dla dorosłych, ma więc swój zestaw, który wygląda jak mini wersja profesjonalnych narzędzi ogrodniczych. Mamy wiele zabawek marki Janod, są świetnej jakości, bardzo trwałe i kiedy kończy się ich termin zabawy (bo dziecko już wyrosło), bez problemu można je przekazać dalej, bo wciąż wyglądają jak nowe.

Więcej informacji i zestawie ogrodnika

*****

Zestaw do spania z lemurem

makimonami2 makimonami3 makimonami4 makimonami1

Przyznam, że oglądając produkty polskiej marki Maki Mon Ami i nie mając ich jeszcze w rękach, nie spodziewałam się tego, co odkryję, kiedy je rozpakuję w domu i zobaczę na żywo. To seria kołderek, poszewek, poduszek, naklejek, plakatów i tatuaży zaprojektowanych przez projektanta Dawida Wolińskiego. Czasem bywa tak, że wielkie nazwiska projektują coś, co potem okazuje się takiej sobie jakości. Tu jest dokładnie odwrotnie. Te rzeczy są po prostu luksusowe – z doskonałej jakości tkanin, bardzo miękkie, pięknie zaprojektowane, a dodatkowo zapakowane w trwałe worki z grubego papieru, które można wykorzystać np. do przechowywania zabawek. Idealne do spania w domu albo pod chmurką 🙂 My mamy zestaw z poduszką i ciepłą kołderką (która latem służy nam jak miękki materac, który rozkładamy na kocu na trawie, a zimą będzie ocieplaną kołderką do łóżka). Przyznam, że moje dzieci na widok tej kołdry po prostu oszalały (i starsza postanowiła nawet spać w łóżku młodszej, byle tylko się nią przykryć). Cieszę się, że te produkty oprócz tego, że są piękne, to w dodatku nasze, polskie.

Więcej informacji o zestawie do spania

*****

Bambusowa chusta-otulacz

otulacz4 otulacz3 otulacz2 otulacz1

Kolejny produkt polskiej marki, tym razem chusta-otulacz marki Pink no More. U nas sprawdza się w różnych sytuacjach, najczęściej podczas drzemki w upalne dni – można nią okryć dziecko lub wózek. Jest niezwykle miękka, przewiewna i świetnej jakości. Zrobiona z muślinu i bambusa, farbowana bezpiecznymi barwnikami i dosyć duża (120×120 cm). Może służyć również jako ręcznik. Lekko elastyczna i po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca. Pink no more ma wiele produktów szczególnie dla noworodków i niemowlaków.

Więcej informacji o chuście

*****

Zawieszka Lullalove

flaming1

To propozycja polskiej marki Lullalove. Sprytny wynalazek, dzięki któremu można przyczepić do wózka, do kocyka, plecaka albo ubranka to, czego nie chcemy zgubić. W zestawie są dwie zawieszki. My wybraliśmy te z różowym flamingiem. Mam je właściwie zawsze przy sobie, a wykorzystywałam już nie tylko do przyczepiania kocyka do wózka. To taki sprytny wynalazek, niby nic, a przydatne w wielu sytuacjach:)

Więcej informacji o zawieszce

*****

Momme, puszysty krem

krem

Bezzapachowy, hipoalergiczny, delikatny krem łagodzący z certyfikatem Ecocert to nasz wakacyjny wybór do łagodzenia wszystkich podrażnień po zadrapaniach, ukąszeniach komarów i po kąpielach w basenie. Moja młodsza córka jest alergikiem, nie może używać zwykłych kremów dla dzieci, a ten okazał się trafionym wyborem. Mamy go zawsze przy sobie.

Więcej informacji o kremie

*****

Butelka Life Factory

butelka1 butelka2

Wszędzie chodzę z butelką wody i do tego przyzwyczajam też moje dzieci. Jakoś wolę wziąć wodę z domu i popijać ją z własnej butelki, niż kupować kolejne, plastikowe. Butelki Life Factory są szklane, w silikonowych, kolorowych osłonkach. Ja wybrałam tę o pojemności 350 ml z ustnikiem. To propozycja dla starszych dzieci, szkło jest dosyć ciężkie. Korzysta z niej głównie moja starsza, 12-letnia córka. Do wyboru różne pojemności, kolory i rodzaje ustników, które można też dokupić, kiedy przyjdzie pora na wymianę. Butelka praktycznie niezniszczalna, która długo nam posłuży.

Więcej informacji o butelce

*****

Dzisiejszy post powstał we współpracy z Mamissima, sklepem, w którym można kupić wszystkie wymienione przeze mnie produkty (i jeszcze milion więcej;) ). Miałam wybrać markę produktów, na które Mamissima przygotuje rabat dla Czytelników bloga. Bez wahania wybrałam Maki Mon Ami. Wystarczy przy składaniu zamówienia podać hasło: whiteplate. Rabat obowiązuje od dziś do piątku.

wakacje_z_mamissima

2 komentarze
Poprzedni
ciastozmorelami1
Następny
tosty-1