Pierwszy raz spróbowałam ich w małym toskańskim miasteczku. Przyjechaliśmy wczesnym popołudniem, by zjeść obiad.Kelner sprawnymi ruchami nakrył stół wykrochmalonym białym obrusem, ustawił kieliszki do wina i wody i podał nam grissini – cieniutkie chrupiące paluszki,…





