Latem jedzenie w domu nie miało sensu.Najlepiej smakowały kanapki z paprykarzem jedzone z talerzyka ustawionego na krawężniku.Pomiędzy jednym kęsem a drugim i pogawędkami z M., nawlekałyśmy na żyłkę (wędkarską!) korale jarzębiny.Cebulniaczki jadłam w tamtych czasach…





