Ciasteczka owsiane z czekoladą i rodzynkami

Ostatnio dochodzę do wniosku, że wspaniale jest mieć za sobą poszukiwania wszystkiego, co nowe i dotychczas nieznane. Fajnie wiedzieć, co lubię jeść, a co mi nie smakuje i do czego nie muszę się już przekonywać. Z biegiem lat człowiek przestaje się fascynować wszystkim, co wyjmie z piekarnika (lub podadzą mu inni) i zaczyna mieć własne zdanie.
Z podobnego powodu nawet nie kusi mnie sięganie po ciasteczko ze sklepu, które ciocia położy przede mną na kryształowym talerzyku. Nie zjem też ciast przekładanych kremami i tortów z centymetrową warstwą masy cukrowej w kolorze pomarańczowym lub (o zgrozo!) szarym. Mimo że jestem wielkim łasuchem, a za ciastami i słodyczami przepadam, nie zjem „byle czego” 😉
Nigdy nie byłam wielką fanką ciasteczek owsianych. Z prostego powodu – wydawały mi się za… zdrowe. Nie lubię smaku twardych płatków owsianych, nie smakują mi ciastka twarde ani przesadnie chrupiące.
Ale kiedy przeczytałam przepis Kate Zuckerman w książce „The sweet life” o ciasteczkach, które z zewnątrz są chrupiące, a w środku miękkie i lekko ciągnące, a w dodatku z rozpływajacą się w ustach mleczną czekoladą – postanowiłam spróbować. Zachęcił mnie również fakt, że autorka radzi wykorzystać do pieczenia makę owsianą. Świetnie, pomyślałam. Nie dalej jak dwa dni temu kupiłam torebkę takiej mąki, która pewnie gdyby nie ten przepis, spoczęłaby na dnie szafki i leżała tam zapomniana przez kolejne miesiące.
Z podanego przepisu miało wyjść 40 dużych ciasteczek, wyszło chyba… z pół tysiaca. Tak w każdym razie myślałam stojąc nad blachą do pieczenia i układając ciastowe kulki. Muszę jednak przyznać, że nie zawiodłam się. Smak tych ciastek w pełni mnie zadowala i sprawia, że wciąż mam ochotę po nie sięgać i je zjadać. Są rzeczywiście pyszne. Ciągnące w środku niemal tak, jak krówki.

1 1/4 szkl mąki
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli

225 g masła
1 szkl cukru
1 szkl ciemnego cukru trzcinowego
2 jajka plus 1 białko o temp. pokojowej
3 szkl mąki owsianej
2 tabliczki czekolady mlecznej(każda po 100 g), połamanej na małe kawałki
1 szkl drobnych złocistych rodzynek

Piekarnik nagrzać do 170 st C. (Termoobieg – 150 st C)
W misce wymieszać suche składniki: mąki, sodę i sól.
Masło zmiksować na puszystą masę (ok. 1 minuty). Miksując dodawać cukier i ucierać jeszcze ok. 5 minut. Kiedy masa będzie gładka i puszysta, dodać jajka.
Miksując dodać suche składniki. Powstanie lekko klejące ciasto. Dodć rodzynki i czekoladę, wymieszać łyżką.

2 lub 3 duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Przy pomocy dwóch małych łyżeczek nakładać ciasteczka na blachę zostawiając między nimi 5-cm odstępy.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 12-15 minut. Nie dłużej – mimo iż gorące ciasteczka będą miękkie, po wystudzeniu lekko stwardnieją, z zewnątrz pozostaną chrupiące a w środku ciągnące.
Wstudzoe można przechowywać w metalowym pudełku lub słoju ok. 4 dni.
Smacznego!

35 komentarzy
Poprzedni
Następny