Mojego pierwszego rudego kota miałam w wieku ok. 8 lat. Spędzałam z nim wakacje, woziłam w dziecięcym wózku, traktowałam jak lalkę. Dopóki nie dorósł i nie ważył 12 kg.To był piękny dziki zwierz, o długiej…
Mojego pierwszego rudego kota miałam w wieku ok. 8 lat. Spędzałam z nim wakacje, woziłam w dziecięcym wózku, traktowałam jak lalkę. Dopóki nie dorósł i nie ważył 12 kg.To był piękny dziki zwierz, o długiej…
Powrót do rzeczywistości zajmuje kilka dni.Wydawało mi się przed wyjazdem, że po powrocie od razu wrócę do pisania bloga tak, jak zawsze, do pieczenia ciasta, gotowania obiadu i wyglądania za okno w poszukiwaniu wiosny.Wracam trochę…
Moja indyjska podróż dobiega końca. Powoli pakuję do plecaka porozrzucane po hotelowym pokoju t-shirty i przygotowuję się do drogi do domu.Kiedy opublikowałam na blogu pierwsze posty z Indii, dostałam kilka maili z pytaniem o cel…
Sadhus. Hinduscy asceci. W żadnym innym mieście nie widziałam ich aż tylu.Każdy z tych, których tu spotykam, ma metalową menażkę na jedzenie.Ludzie wrzucają im drobne, ale częściej dzielą się z nimi jedzeniem: owocami, plackami, ryżem.Mieszkają…
Ze wszystkich miejsc w Indiach, to skradło moje serce na dłużej.Tu spotkałam ludzi, z którymi fajnie się rozmawia, wędruje, ćwiczy jogę i pije herbatę patrząc na płynący w dole Ganges.Sadhus, siedzących wzdłuż ścieżek, którzy mówią:…
To był mój ostatni dzień w Varanasi.Poranek. Postanowiłam wypić czaj przed wyjazdem i zrobić kilka ostatnich zdjęć. Miałam pół godziny.Światło, feeria barw, zapach prasowanej bielizny, śmiech trzech chłopców, którzy jechali jednym rowerem.I najpiękniejszy warzywniak świata.