Moja nowa książka: CHLEB I OKRUSZKI

Nie lubię za bardzo opowiadać o swoich planach, bo jak się człowiek tak nagada, to czasem mu potem brakuje motywacji do działania i plany są odkładane na wieczne później.

Zresztą tak naprawdę nie planowałam nowej książki o pieczeniu chleba, bo to dużo (bardzo dużo) pracy, wszystko staje na głowie, w domu pobojowisko – tysiąc misek z ciastem, piekarnik włączony na okrągło, zdjęcia, pisanie, i tak dalej i tak dalej.

Ale od marca właściwie codziennie ktoś do mnie pisał i pytał mnie o dodruk poprzedniej książki (nie będzie) albo czy mogłabym coś nowego polecić, wyjaśnić, doradzić. Pytały mnie o to również najbliższe osoby, nieustannie „wisiałam” na telefonie odpowiadając na pytania „czemu ten zakwas tak słabo pracuje”, „jaki garnek do pieczenia kupić”, „czy ta mąka się nadaje”. W dodatku kiedy odsyłałam kogoś do innych książek, często słyszałam „tak tak, ale to za dużo czytania” lub „ale ja nic z tego nie rozumiem”. Było tego tak dużo, że… zaczęłam wszystko spisywać. Nagle się okazało, że notesy i kalendarze, które do tej pory leżały w szufladzie, zapełniły się przepisami, notatkami, rysunkami. Nigdy nie piekłam tyle, co tej wiosny. Potem było „dlaczego tego nie wydasz”, „wydaj to, ja kupię”, „czas na nową książkę”, „dlaczego nie chcesz”. A ja mówiłam, że może za rok albo za dwa albo że nie wiem.

A potem pewna osoba powiedziała mi, że w tym roku ma „okrągłe” urodziny i postanowiła zrobić coś, czego wcześniej nie robiła. „Chodź, wydamy same Twoją książkę. We dwie, ale będzie dokładnie taka, jaką będziesz chciała”.

Jestem ostrożna, wielu rzeczy się boję, a potem je robię i okazuje się, że… nie było czego się bać. Może teraz będzie podobnie? Tego niestety jeszcze nie wiem, ale w każdym razie – zrobiłyśmy to. Projekt książki jest dziełem Magdaleny Piwowar, z którą zawsze lubiłam pracować, redakcją i korektą tekstu zajęła się Jolanta Klimek-Grądzka, którą od lat szanuję (Jola czyta bloga od bardzo dawna i już trochę się znamy), zdjęcia portretowe zrobiła Ania Rutkowska, która tak pięknie patrzy na świat i której estetykę po prostu uwielbiam.

Tak jak obiecała mi Joanna, książka powstała bez kompromisów – wybrałam piękny (naprawdę piękny) papier, druk z piątym (złotym) kolorem, twardą oprawę, cztery wstążeczki do zaznaczania przepisów. Byłam na każdym etapie powstawania tej książki – największe emocje to wizyta w drukarni i spędzenie w niej kilkunastu godzin, kiedy się drukowała. Akceptowanie każdego arkusza, serce bijące tak mocno, że czasem miałam wrażenie, że śnię. Zależało mi na tym, żeby zdjęcia wypieków były naturalne, bo im dłużej zajmuję się fotografią, tym mniej mnie interesuje „majstrowanie” przy nich i nakładanie na nie filtrów. Napisałam ją dla tych, którzy jej potrzebują i dla moich bliskich, chciałam, żeby była najpiękniejsza.

Książka już jest wydrukowana, przez najbliższe kilka dni będzie oprawiana. Potem pojedzie do centrum dystrybucji – ze względu na koszty stacjonarnej sprzedaży w księgarniach (bardzo wysokie) zdecydowałyśmy się na sprzedaż książki online. Będzie ją można zamówić na tej stronie

Cóż jeszcze mogę dodać? Samodzielne wydawanie książki w dzisiejszych, szalonych czasach, to dość ryzykowna sprawa. Kosztowna, zwłaszcza jeśli człowiek chce to zrobić najlepiej (a nie najtaniej), ale… raz się żyje.

Na stronie możecie przeczytać więcej na temat samej książki, zobaczyć, jak wygląda w środku. Jest tam też filmik, w którym opowiadam dlaczego (i dla kogo) ją napisałam.

Mam wielką nadzieję, że spełni ona oczekiwania wszystkich, którzy motywowali mnie do jej napisania i sfotografowania. Oddaję ją w Wasze ręce z bijącym jak szalone sercem i wierzę, że dzięki niej będziecie szczęśliwymi, domowymi piekarzami.

Ze względu na obecną niepewną sytuację związaną z pandemią, z bólem serca muszę napisać, że na razie nie planujemy spotkań autorskich 🙁 Za to podpiszę wszystkie książki zakupione w przedsprzedaży (o ile ktoś będzie sobie życzył książkę z autografem, rzecz jasna).

Premiera książki: 27.10.2020.

Książka będzie kosztować 69 zł.
Od dziś zaczynamy jej przedsprzedaż tutaj: Chleb i okruszki

 

A tak było w drukarni:

 

74
Previous Post
Next Post