Jesienne umilacze, drożdżowa babka z czekoladą i orzechami

Idealny jesienny wieczór to jaki? O tej porze roku przeżywam zwykle ból istnienia, a bo ciemno, zimno, smutno jakoś, więc szukam umilaczy, które rozpędzą smutki i chmury. W tym roku i tak jest o wiele lepiej, bo polska złota jesień trwała przynajmniej do połowy listopada, kiedy to ostatecznie schowałam do szafy trencz i cienkie buty, by opatulić się czymś wełnianym i ciepłym. Witajcie kaszmirowe szaliki i ocieplane buty, witajcie termiczne kubki i kremy na mróz.

Jesienią przestawiam się na inne niż latem, lektury, książki, które rozświetlą mrok i odpędzą przygnębiające myśli. To teraz najwięcej korzystam z biblioteki, bo szukam literatury z dawnych czasów. Sięgam po książki, na które kiedyś nie było czasu, a może raczej ja byłam na nie za młoda i umysł niedojrzały, nie ogarniał tego, co do niego wpada? Szperam w antykwariatach, lubię te z tradycją, w których nie sprzedają przypadkowych książek, gdzie można znaleźć coś ciekawego, godnego uwagi. Gdzie można porozmawiać z antykwariuszem, jakie piękne słowo. Kocham książki o starej Warszawie, tej przedwojennej. Może nawet nie o samej Warszawie, bo nie było aż tak słodko, jak by się mogło wydawać, co o ludziach, którzy wtedy żyli.

Jesienią piekę więcej ciast z czekoladą, które potem kroję grubo i popijam ciepłą herbatą z cytryną. To właśnie teraz pragnę, by mój dom pachniał babką drożdżową posypaną kruszonką, wypełnioną wszelkimi dobrami.

To teraz najchętniej wracam wspomnieniami do ciepłych krajów i egzotycznych dań, sięgam po orientalne przyprawy – witaj cynamonie, kardamonie i grzańcu. To czas, kiedy chowam do szafy lekkie, odświeżające perfumy, by otulić się zapachem kadzidła. We wszystkim, czym się o tej porze roku otaczam, szukam właśnie rozgrzewających, kojących nut. W jedzeniu, małych radościach, kosmetykach. Szukam małych przyjemności w zagniataniu drożdżowego ciasta z cynamonem, szuraniu w liściach na działce (wciąż tam są, czekając na zimowych lokatorów).

Jesienią odpalam wszystkie buteleczki i słoiczki z kosmetykami, bo to właśnie teraz przychodzi na nie szczególna pora, bo wieczory są długie, a dzieci idą wcześnie spać. Kto z nas nie lubi ciepłych kąpieli i otulenia miękkim zapachem, po których ma się wyłącznie dobre sny.

Babka z czekoladą i masala tea z mlekiem 🙂

Kilka jesiennych umilaczy:

  • Książki z biblioteki i antykwariatu: polecam szczególnie te autorstwa Karoliny Beylin, to historie o przedwojennej Warszawie
  • Ciasto drożdżowe z czekoladą i orzechami włoskimi (przepis poniżej)
  • Kosmetyki Marrakesh – szczególnie polecam cudownie pachnące szampony bez parabenów, siarczanów, sztucznych barwników i innych szkodliwych substancji oraz moje odkrycie: świeca Melt 3 in 1, którą po podgrzaniu można używać jako olejku do masażu lub balsamu do ciała. Produkty te mają w składzie olejek arganowy, wyciąg z nasion konopi, a także olejek jojoba. Są wegańskie, a do produkcji opakowań marka wykorzystuje materiały z recyklingu. Pachną orientalnie, ale delikatnie.

Drożdżowa babka z czekoladą i orzechami

Jeśli wolisz, możesz zamiast jednej dużej babki zrobić małe bułeczki nadziewane czekoladą. Możesz też upleść z ciasta wieniec – zawinięte w rulon ciasto trzeba przeciąć wzdłuż, pasma zawinąć, a później przełożyć do formy. Ta wersja jest dla tych bardziej odważnych, bo masy czekoladowej jest tu dość dużo, więc trzeba wieńcem sprawnie manewrować 😉

Najprościej jednak zwinąć ciasto w rulon i przełożyć je do formy.

Składniki

Ciasto:

  • 30 g świeżych drożdży (lub 7 g czyli jedna paczuszka suszonych instant, ale polecam świeże)
  • 340 g mąki pszennej (czasem używam połowę mąki typ 550 i połowę mąki wysoko glutenowej do pizzy, ale użyj dowolnej pszennej)
  • szczypta soli
  • 30 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka wanilii
  • 1 jajko
  • 90 g mleka, temperatura pokojowa
  • 90 g masła, miękkiego

Farsz:

  • 100 g dobrej gorzkiej czekolady (70 lub 78%)
  • 50 g mlecznej czekolady (też dobrej 🙂 )
  • 80 g masła
  • 150 g cukru pudru (nie może być zwykły, bo będzie chrupał między zębami 😉 )
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • garść orzechów włoskich (ok. 100-150 g lub więcej – użyj, ile chcesz)

Przepis

Najpierw zrób farsz:

W garnuszku umieść wszystkie składniki (oprócz orzechów) i podgrzej delikatnie mieszając. Następnie odstaw do całkowitego ostudzenia (ale nie do lodówki), a w tym czasie przegotuj ciasto.

Ciasto:

Drożdże pokrusz do miseczki, wymieszaj z łyżką cukru, 2 łyżkami mleka i łyżką mąki. Odstaw na 15 minut, by drożdże ruszyły. Następnie dodaj pozostałe składniki (oprócz masła) i zagnieć ciasto. Ja robię to mikserem, ale spokojnie można też ręcznie. Na końcu dodaj masło, dokładnie połącz z ciastem. Przykryj ściereczką i odstaw na godzinę, by podrosło.

Kiedy ciasto jest gotowe rozwałkuj je na duży prostokąt (np. 50×30 cm) i równomiernie posmaruj masą. Posyp orzeszkami i zwiń wzdłuż dłuższego boku tak, żeby mieć rulon o długości 50 cm. Przekrój wzdłuż, zachowując od góry 5 cm nierozciętego ciasta i nakładając jedną część na drugą zwiń ciasto w wieniec – to nie musi być zrobione jakoś szczególnie starannie, ale ważne, żeby było w miarę równo, żeby nadzienie było rozprowadzone równomiernie, a ciasto równo się piekło w piekarniku. Przełóż je do długiej keksówki. Jeśli nie robisz z ciasta wieńca, a tylko rulon to przełóż je po prostu na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia. I już 🙂 Tak jest łatwiej. Wierzch posmaruj mlekiem.

Rozgrzej piekarnik do 190 st C.

Kiedy ciasto podrośnie jeszcze raz posmaruj wierzch mlekiem, wstaw blaszkę do piekarnika i piecz 30-45 minut: czas pieczenia zależy od wielu czynników – tego, jak jest zwinięte ciasto, czy jest w keksówce albo leży na blasze z piekarnika, itp, itd. Sprawdź drewnianym patyczkiem stopień upieczenia, a gdyby wierzch się za szybko rumienił, przykryj po prostu kawałkiem folii aluminiowej.

Po upieczeniu dokładnie ostudź. Niech Cię nie kusi krojenie gorącego, bo po prostu się rozwali 😉 (no chyba, że takie lubisz, to wtedy luz)

Smacznego!

10
Previous Post
Next Post