Prezentownik: 4 książki kucharskie

Pytacie mnie w wiadomościach, czy zrobię w tym roku zestawienie książek kucharskich, które ukazały się w tym roku. Przyznam szczerze, że w tym roku skupiałam się głównie na innych lekturach, czytałam dużo reportaży i powieści, ale postanowiłam, że napiszę Wam o czterech książkach, które w tym roku najbardziej mnie ucieszyły.

Mamucie Przysmaki, Viola Grzelka

Nie znajdziecie tej książki w empiku, bo autorka sama ją wydała, napisała i sfotografowała. Domowe przepisy, dużo historii, dojrzałe podejście do gotowania. Viola maluje również obrazy. Tarta ze szpinakiem na krakersowym spodzie, telegrzanki, pieczony schab, cztery razy sernik, drożdżowa rolada makowa. Książka z sercem, naprawdę się ucieszyłam, kiedy wzięłam ją do rąk. To nie jest jakieś tam coś wydane tanio i na szybko. Polecam 🙂

 

Opowiadania drewnianego stołu, Monika Walecka

To nie jest nowa książka, bo wydano ją w 2017 roku, ale jest to jedna z najbardziej szczerych kulinarnych książek, jakie mam. Znamy się z autorką już dosyć długo i ona z całą pewnością umie gotować tak, jak ja lubię, choć świat zna ją głównie jako zakręconą dziewczynę od chleba. Ragout z białej fasoli, Tarta parmezanowa z pieczonymi pomidorami i papryką oraz bazyliowym pesto, Falafelki, Tort z naleśników. W dodatku ta książka jest naprawdę śliczna i poręczna, pełna fajnych historii i świetnych zdjęć.

Prosto, Ottolenghi

Cóż, powiedzieć, że mam lekkiego bzika na punkcie tej książki to jak nic nie powiedzieć. Może o tym świadczyć ilość zakładek (do zobaczenia na załączonym zdjęciu). Ottolenghi to dla mnie mistrz łączenia smaków. Musi mieć gościu jakiś wrodzony talent połączony z doświadczeniem i intuicją. Jak chcę coś fajnego z warzyw, a ogarnia mnie niemoc twórcza, zaglądam do tej książki. Tak, są tu również przepisy mięsne, ale ja z nich nie korzystam, choć zrobiłam raz kurczaka (pyszny). Nie jem innego mięsa poza drobiowym, ale pewnie gdybym jadła, to i mięsne przepisy testowałabym z równym zapałem. Czy potrzeba dużo wymyślnych  składników? Cóż, w dobie internetu i sklepów z przyprawami, które w nim nieźle hulają, kupienie jakiejkolwiek przyprawy nie przysporzy Wam większych trudności. Jedyne, co on lubi, a czego nie udało mi się jeszcze kupić/zrobić to kiszone cytryny. Gdybym miała kupić sobie w tym roku tylko jedną książkę kucharską, brałabym właśnie to.

Nienasycone, Marianne Pfeffer Gjengedal, Klaudia Iga Pérès

 

Mam tę książkę od niedawna, ale oglądam ją bez przerwy 🙂 I choć nic z niej nie ugotowałam, to bardzo ją lubię za emocje, jakie niesie jej przeglądanie. Podoba mi się pomysł i jego realizacja. A pomysł jest taki: 14 sławnych kobiet i 99 przepisów. A te sławne kobiety to m.in. Maria Antonina, Coco Chanel, Astrid Lindgren, Frida Kahlo, Julia Child, Sophia Loren, Björk i inne, równie fascynujące osobowości. Książkę wymyśliły i zrealizowały dwie przyjaciółki (jedna z nich jest Polką), a do każdej postaci podeszły z dużym zaangażowaniem – scenografia, stroje, poszukiwanie przepisów oraz historie, które ja, osobiście, uwielbiam w książkach kucharskich. Jedna z najpiękniejszych książek, jakie mam. Przepisy to np. Łosoś teriyaki ze szpinakiem, Cynamonowe zawijańce na sposób meksykański, Ptysie z bitą śmietaną, klopsiki (to Astrid Lindgren, oczywiście) czy kurczak cacciatore. Warto choćby zajrzeć do środka, by się przekonać, czy to coś dla Ciebie 🙂

14
Previous Post
Next Post