Makaron dla ultra leniwych: tylko jeden garnek, żadnych patelni

Czasem (trochę z przerażeniem) czytam, że w Polsce młodzież coraz później wyprowadza się z rodzinnego domu. Z różnych względów, wiadomo. Wtedy przypominam sobie siebie z lat licealnych, kiedy marzyłam o tym, żeby jak najszybciej się usamodzielnić. Kiedy znalazłam pracę, w try miga z domu rodzinnego się wyprowadziłam i choć na początku było trochę straszno, to radość z tego, że jestem sobie teraz sterem i okrętem, była zdecydowanie większa niż strach. Uczyłam się robić zakupy, zarabiać i wydawać pieniądze (rodzice nie pomagali mi finansowo, za co dziś jestem im wdzięczna). Wtedy nauczyłam się też, jak boli wywalanie jedzenia, na które sama musiałam zarobić. W domu rodzinnym gotowałam na tyle mało (wiadomo, w każdej kuchni rządzi tylko jedna słuszna gospodyni), że wszystkiego uczyłam się od nowa. Piękny czas. Dziś czytam o młodych dorosłych, którzy mieszkają z rodzinami i myślę sobie, że gdybym miała syna, który gotować nie lubi i nie umie, a on nagle by wpadł na pomysł „pójścia na swoje”, nauczyłabym go gotować ten oto makaron.

Pierwszy raz o gotowaniu makaronu w wodzie ze wszystkimi składnikami dowiedziałam się wiele lat temu z jakiegoś programu Jamiego albo Nigelli. To był czas, kiedy kulinarni celebryci pokazywali, że można pójść na skróty i pracę w kuchni zminimalizować do nieznanych wcześniej rozmiarów. Popatrzyłam wtedy na ten przepis i pomyślałam, że kompletnie zwariowali, a poziom lenistwa osiągnął chyba apogeum. Nawet nie kusiło mnie, żeby wypróbować tę metodę, bo wydawała mi się beznadziejna 😉 Ale, hmn, czas mija, a człowiek (ja!) ma ochotę na więcej eksperymentów, bo… wie, że i tak zjedzą. Moi zjedzą makaron zawsze i wszędzie pod każdą postacią. Przy pięcioosobowej rodzinie zmywania jest tyle, że ho ho, każda więc próba zamiany czterech garnków na jeden jest na wagę złota, a przynajmniej godna wypróbowania.

Makaron dla ultra leniwych

Pierwowzór tego przepisu znalazłam w brytyjskim magazynie „Delicious”, ale nieznacznie przy nim pomajstrowałam

Składniki

  • garść makaronu spaghetti
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • mała cebula, obrana i posiekana
  • kilka pomidorów suszonych z zalewy (oliwa lub olej), odsączonych i pokrojonych
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • pieprz i sól do smaku
  • parmezan lub grana padano
  • bazylia świeża
  • skórka cytryny (1 łyżeczka startej)

Przepis

  1. Do garnka wlej wodę – ma jej być tyle, by przykryła makaron, ale na razie makaronu do niej nie wkładaj. Posól ją – wystarczy pół łyżeczki soli. Zagotuj.
  2. Do gotującej się wody włóż makaron, cebulę, suszone pomidory, czosnek, skórkę cytrynową i gotuj na średnim ogniu około 10 minut – makaron ma być al dente. Wody ma być tyle, by przykrywała makaron, ale nie powinien w niej pływać (ja używam mniej więcej 1/3-1/2 ilości wody, którą wykorzystałabym do standardowego gotowania makaronu). Zwróć też uwagę na to, by makaron nie leżał w garnku suchy. Po tym czasie makaron powinien wchłonąć wodę, ewentualnie jeśli będzie jej za dużo – odlej ją po prostu.
  3. Dodaj świeżą bazylię, oliwę, dopraw świeżo mielonym pieprzem (i jeśli za mało słone – solą), ewentualnie odrobina soku z cytryny i dużo parmezanu.

Gotowe!

 

7
Previous Post
Next Post