Placek z wiśniami dla Agenta Coopera

Dawno mnie tu nie było… Regularne posty to praca wieczorowa, a styczeń był dla mnie w tym roku ciężki i stresujący. Musiałam skupić się na najważniejszych dla mnie sprawach, które absorbowały mnie na tyle, że wieczorami opadałam z sił i jedyne, na co miałam ochotę, to zakopać się w kocu z książką i herbatką. Ale wracam już z nowymi wpisami i przepisami, bo wcale nie próżnowałam.

Ten rok jest dla mnie pod wieloma względami przełomowy. Tak jakby wiele pytań, które miałam, znalazło swoje odpowiedzi. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle zrozumiałam, kim jestem, czego chcę, a czego nie.

Po dwudziestu latach zapragnęłam spotkać się z przyjaciółką z dzieciństwa. Niewiele myśląc, kupiłam bilet, zarezerwowałam hotel i pojechałam. To był mądry i dobry ruch. Poczułam, że znowu odnalazłam bratnią duszę, która mnie zawsze rozumiała i która była mi najbliższa. Pojechałam z lękiem, ale i z otwartym sercem, z nadzieją i myślą „co ma być to będzie”.

To był mój pierwszy weekend od dawna, kiedy byłam sama ze sobą, ze swoimi myślami i czasem na spokojne pobycie tu i teraz. Żyjemy tak intensywnie – praca, dzieci, dom, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim malutkie chwile wyrywane na własny rozwój i swoje potrzeby. Im więcej się dzieje, tym szybciej czas ucieka. A ja nie chcę uronić nawet najmniejszej chwili.

Dziś, trochę spontanicznie, pod wpływem impulsu, bo przypomniał mi się serial z dzieciństwa „Miasteczko Twin Peaks” i nieziemsko przystojny agent Cooper, który zajadał się plackiem z wiśniami. Ten serial oglądałam na wyrywki, bałam się go i dziś pamiętam ledwie atmosferę, kilka scen i muzykę, którą stworzył Angelo Badalamenti. No i ten mityczny placek, który bez problemu można odtworzyć w domu. Tak mi się przynajmniej wydaje, że Agent Cooper byłby zadowolony z mojej interpretacji.

Placek z wiśniami dla Agenta Coopera

Placek robiłam w malutkiej formie o średnicy 20 cm.

Składniki

ciasto:

  • 100 g masła
  • 200 g mąki pszennej
  • 50 g cukru pudru
  • 2-3 łyżki wody
  • cukier waniliowy

wiśnie:

  • 1-1,5 szklanki mrożonych wiśni
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżki cukru

do posmarowania:

  • żółtko wymieszane z łyżką wody i trochę cukru do posypania wierzchu

Przepis

  1. Masło, mąkę, cukier i cukier waniliowy wsypujemy do miski miksera i wyrabiamy ciasto, pod koniec dodając wodę – zaczynamy od 1 łyżki. Ciasto ma być plastyczne, ale nie może być mokre (bo mokre trudno będzie wałkować).
  2. Dzielimy je na połowę. Jedną częścią wylepiamy spód formy (ja używam ceramicznej, dość głębokiej formy do tarty o średnicy 20 cm, ale może być też większa tortownica wyłożona papierem do pieczenia). Drugą część wkładamy na kilka minut do zamrażalnika.
  3. Piekarnik nagrzewamy do 170 st C. Ciasto nakłuwamy i wstawiamy do gorącego piekarnika na 10 minut.
  4. Zamrożone (nie rozmrażamy ich wcześniej) wiśnie mieszamy z cukrem i mąką ziemniaczaną i wsypujemy je na podpieczony spód.
  5. Wyjmujemy drugą część ciasta z zamrażalnika i wałkujemy ją na okrąg nieco większy niż średnica formy. Ja używam do tego folii spożywczej: delikatnie posypuję ją mąką, kładę ciasto, przykrywam folią i wałkuję przez folię. Dzięki temu ciasto nie przywiera i łatwo je przełożyć na owoce. Na cieście malutką foremką wykrawam dziurki lub inne kształty (tutaj akurat miałam mini foremki z kształtami listków klonu). Po ułożeniu ciasta na owocach, brzegi wciskamy do foremki. Smarujemy wierzch żółtkiem wymieszanym z wodą i wstawiamy do piekarnika na godzinę. Uwaga: podczas pieczenia sprawdzamy, czy wierzch za bardzo się nie rumieni. Jeśli za bardzo – przykrywamy folią aluminiową i dopiekamy pod nią. Ważne, żeby piec około godziny, żeby spód ciasta dobrze się upiekł.
  6. Po upieczeniu studzimy w formie i oprószamy cukrem pudrem. Uwaga: to dużo owoców, więc ciasta nie da się pokroić elegancko jak tort. Agent Cooper jadł je z lodami waniliowymi. Więc i ja polecam 🙂
  7. Smacznego!
12
Previous Post
Next Post