Prezentownik: dla niej

Dziś druga część mojego Prezentownika. Tym razem dla niej (czyli dla mnie). Wszystkie produkty, o których piszę, mam i używam, dlatego polecam. Tradycyjnie najbliżej mi do rzeczy robionych ręcznie, w Polsce. Wspierajmy te malutkie manufaktury i inicjatywy. Zwłaszcza, że takie produkty cieszą dłużej i są niepowtarzalne.

Folkisz

Dekoracje, rzeczy ulotne. Dla fanek delikatnych, subtelnych przedmiotów do dekoracji domu: Ania, która tworzy rzeczy z bibuły. Wianki, kwiaty. Muszę tu dodać, że jeśli o mnie chodzi, nie mam zbyt wielu dekoracji w domu i musi mnie coś naprawdę, ale to naprawdę chwycić za serce, żebym chciała to mieć i powiesić na ścianie czy oknie. Ania studiowała w Antwerpskiej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, a w swoich pracach stosuje dawną technikę bibulkarstwa. Niezwykle staranne, subtelne i w moim odczuciu piękne rzeczy.

Więcej na www.folkisz.pl

Piel Studio

Pisałam o tym malutkim, jednoosobowym studiu jakiś czas temu. Mam torebkę, a jeszcze zamierzam dokupić sobie piórnik na akcesoria. Zrównoważona produkcja, oryginalne wzornictwo i świetna osoba, która to robi.

Więcej na studiopiel.com

Yellow Meadow

Polecałam w tamtym roku, polecam też w tym – bambusowe szlafroki, projektowane i szyte w Polsce. Wzór materiału jest projektowany tylko dla nich, więc jest niepowtarzalny. W tym roku moja ulubiona wersja to Jarzębina.

(Przy zakupach na stronie na hasło: whiteplate rabat 15% do 24.12.2018 r)

Więcej na www.yellowmeadow.pl

Zmysłownik wyd. Kukbuk

Dostałam go w ubiegłym roku i właściwie nie ma dnia, w którym bym go nie używała. To nie kalendarz, raczej miejsce do zapisywania ważnych rzeczy. Podzielony na miesiące, więc ja traktuję go jako miejsce, w którym zapisuje tematy ważne dla mnie w danym sezonie – notuję, jakie rośliny posadzić na działce w czerwcu, a w październiku zapisuję, co ciekawego udało mi się zobaczyć na innych działkach i co koniecznie muszę posiać w przyszłym roku. Notuję tu cytaty, robię spis ciekawych książek, miejsc i inspirujących spotkań. Bez wątpienia jedną z największych zalet tego zeszytu jest projekt Aleksandry Morawiak, która tworzy przepiękne kolaże – niezwykle staranne, bajkowe, dające do myślenia. Jest to rzecz pięknie wydana, na kilku rodzajach papieru, szyta, w twardej oprawie i ze złoconym grzbietem. Cóż, myślę, że nigdy go nie oddam i zostanie dla potomnych jako pamiątka z zapiskami prababci Liski 😉

Więcej na sklep.kukbuk.pl

Ceramika

Nie mogło tego zabraknąć! Co roku odkrywam coś nowego, choć nie kupuję już tak kompulsywnie jak kiedyś. A w każdym razie dziś lubię dotknąć zanim kupię. Lubię zwłaszcza delikatne, cienkie kubeczki, ostatnio bardziej podobają mi się takie starannie wykonane i subtelne. Na targach odkryłam dwie nowe artystki: Anję Marschal (Sklep Vintage, Hoża 51, Warszawa), Pracownię TRZASK i LUTUMURSI.

TRZASK
LUTUMURSI

Dzień dobry sklep

Najpierw była miłość nad morzem: zobaczyłam kurtkę „Warzywnik”, potem przeczytałam, kto ją zaprojektował i uszył i na drugi dzień poszłam ją kupić. Potem krążyłam też wokół innych produktów łódzkiego duetu, który je tworzy i dziś jestem szczęśliwa posiadaczką trzech kurtek, plecaka i bluzek. Tzn byłam posiadaczką, bo 14-letnia córka uznała, że są super i skoro mam aż tyle, muszę się z nią podzielić. Jaśmina projektuje te wszystkie wzory, więc szansa, że spotkamy kogoś w podobnym ubraniu jest minimalna (choć mi się to zdarzyło i wymieniłyśmy porozumiewawcze uśmiechy). Szczególnie kocham parkę w tygrysy i plecak z dyniami – jest leciutki, pojemny, dobrze uszyty i łatwo się zapina. Te produkty wpadają w oko i człowiek chce je cały czas nosić.

Więcej na dziendobrysklep.com

Skład prosty

Jeśli, podobnie jak ja, w sklepie z kosmetykami czujecie się jak w labiryncie, sklep Skład Prosty jest dobrym przewodnikiem i doradcą. Wyselekcjonowane naturalne produkty (kosmetyki, akcesoria, świece) i doskonała obsługa w postaci Alicji, która zawsze doradzi i będzie to strzał w 10. Ja zazwyczaj zaczynam od słów „nie chcę i nie lubię…” a na końcu jestem zachwycona tym, co mi doradziła. Tak było np. Z niepozornym gadżetem o nazwie „roller”, który wywodzi się z medycyny chińskiej i służy do masażu twarzy. I sceptyczna ja, kiedy go po raz pierwszy zobaczyłam na instagramie, pomyślałam „na co to komu?”. Później porozmawiałam z Alicją, użyłam rollera raz, i drugi i trzeci. I zrozumiałam „na co to komu”. Oprócz tego, że masaż twarzy przy jego użyciu jest niezwykle miły (kamień jest dosyć ciężki i chłodny), to ja wykorzystuję go także, uwaga, kiedy któreś z moich dzieci nabije sobie guza. Dawniej pędziłam do zamrażarki po kostki lodu, które owijałam w ściereczkę albo łapałam za chłodny nóż kuchenny (!), teraz używam rollera, który tak podpasował moim dzieciom, że muszę go przed nimi chować. Paczki od Składu Prostego przychodzą zawsze pięknie zapakowane i są idealne na prezent. Dla mnie ważne, że to nie jest jakiś bezosobowy sklep, a żywa osoba, która zna wszystkie produkty, które sprzedaje i potrafi dobrze doradzić.

Więcej na skladprosty.pl

11
Previous Post