Prezentownik 2018: kawa i herbata

Zaczynam w tym roku wcześniej, bo po pierwsze bardzo lubię je pisać, a po drugie już mnie kilka osób o nie pytało, więc do dzieła!

W tegorocznym Prezentowniku polecam Wam rzeczy, które ujęły mnie w tym roku, które mam, lubię i z których korzystam. Rzeczy, które mnie uradowały i cieszą na co dzień. O ile czas pozwoli, Prezentowniki będą trzy. Dziś zaczynam od mojego ulubionego tematu: kawa i herbata.

Kawa

Moccamaster

Nie mogło zabraknąć tej kategorii! A to dlatego, że wokół kawy kręcą się wszystkie nasze wolne chwile. Od kiedy mamy dzieci i potrzebujemy pit-stopów w ciągu dnia, potrzebujemy kawy jak powietrza. Pokazywałam Wam już mój ekspres ciśnieniowy, dziś pora na kawę przelewową. Za każdym razem, kiedy odwiedzam warszawską kawiarnię Coffee Desk patrzę na ścianę, gdzie stoją ONE: Moccamastery. Oczywiście najbardziej mi się podoba różowy, ale kiedy tylko poruszałam ten temat z Panem Inżynierem, słyszałam: „Żartujesz, prawda? I gdzie go postawisz?”. Więc wzdychałam, polując na jakąś promocję, no ale był za duży (i różowy 😉 I nagle: eureka, są też w wersji mniejszej, na jeden kubek! Pewnie nie pragnęłabym tak bardzo tego ekspresu, gdyby od kilku lat Pan Inżynier nie robił kawy przelewowej. Bo problem polega na tym, że ja ją bardzo lubię, a sama jej nigdy nie robię. Bo nie umiem. Znacznie lepiej mi wychodzi espresso, kawa z kawiarki i inne wynalazki. Do tej pory zwykle bywało tak, że Inżynier parzył mi rano kawę i zostawiał ją w termosie. A teraz: tadam! Oglądałam też inne ekspresy przelewowe, a jakże, ale widziałam, że jeśli kupię inny, to i tak będę wzdychała do tego. Moccamastery często można też spotkać w kawiarniach, gdzie parzą kawę od świtu do nocy. Są śliczne, ręcznie robione w Holandii i parzą naprawdę pyszną kawę przelewową. Same! Obsługa jest prosta: wsypujemy odpowiednią ilość zmielonej kawy (ja mielę ziarna przed każdym parzeniem), wlewamy wodę (ja wlewam 200-300 ml), naciskamy przycisk i po 4 minutach kawa jest gotowa.

Tamper

Mała rzecz, a cieszy. Dla tych, którzy mają ekspres ciśnieniowy i potrzebują wyrównania poziomu kawy, żeby zrobić idealne espresso. Jeśli nie macie pewności, co to, zerknijcie w kawiarni, kiedy barista nasypie porcję kawy do kolby, a potem przy pomocy tampera wyrówna jej powierzchnię. Idealny tamper ma odpowiednią wagę (jest dosyć ciężki), średnicę dopasowaną do średnicy kolby. Nie wiem, czy to reguła, ale wszyscy bariści, których znam, mają swoje, najczęściej wypasione (i mega drogie) tampery i raczej się z nimi nie rozstają. Mój ma rączkę z drewna różanego.

Herbata

Piję bardzo dużo kawy, ale mam takie dni, że muszę od niej odpocząć. Wtedy stawiam na herbatę. Kocham herbatę, staram się pić tylko dobrą, którą sama pieczołowicie wybieram. Bardzo rzadko korzystam z herbaty ekspresowej, chyba że coś wyjątkowo przypadnie mi do gustu. Od zawsze lubię też piękne herbaciane gadżety: czajniki, czarki, filiżanki, kubki i kubeczki. Chciałabym pokazać Wam dziś kilka moich ulubieńców.

Szklany dzbanek Hario

Cóż, mam słabość do tej japońskiej firmy. Mamy masę gadżetów kawowych tej marki, ale mam też w domu dwa czajniczki do herbaty i ten jest jednym z „kolekcji”. Wybrałam pojemność 450 ml, idealna u nas rano, w porze śniadaniowej. Do tego dwie niewielkie czarki (dla nas, dzieci wolą kubeczki). Mam dzbanki różne i o różnej pojemności. Dbam o nie, więc służą mi latami. Tutaj do sitka wsypujemy herbatę, zamykamy je i wkładamy do czajniczka wypełnionego wodą. Kiedy się zaparzy, podnosimy sitko nad powierzchnię wody (lub wyjmujemy je z dzbanuszka).

Kubek termiczny

Kubki termiczne to moja słabość. Niestety nie potrafię przejść obok nich obojętnie i gdyby ktoś postanowił wprowadzić nową serię, jestem idealną kandydatką na testerkę 😉 Miałam już różnych firm, w różnych cenach – od takich za 19,90 po takie za 200 zł. Można powiedzieć, że o ile o gadżety herbaciane dbam i na nie chucham, to kubki termiczne mają u mnie prawdziwy survival. Chodzą ze mną na spacery, jeżdżą w wózku dziecięcym, tramwajem albo pociągiem. Spadają na beton, są noszone w siatach między zakupami, a czasem podążają w eleganckiej torebce ze mną ufiokowaną i wystrojoną (rzadki widok, ale się zdarza ;))) Wiem, czym jest kubek idealny: nie przecieka, bardzo długo trzyma temperaturę, nie rozpada się na milion kawałków po upadku, łatwo się otwiera i zamyka, łatwo myje i ma dobrą pojemność (dobra to dla mnie taka 350-450 ml). Długo nosiłam się z zamiarem kupienia tego kubka, słyszałam o nim w samych superlatywach, ale czekałam na jakąś specjalną okazję. Spełnia wszystkie moje wymagania, o których napisałam powyżej, a do tego jest piękny. I jego dodatkowa zaleta to gadżet (dokupowany osobno) w postaci zaparzacza do herbaty, który wkłada się do kubka. Dla mnie to bardzo wygodna sprawa, bowiem zwykle przed wyjściem na spacer parzyłam herbatę w osobnym kubku i przelewałam ją do kubka termicznego. To małe ustrojstwo można zabrać też ze sobą i parzyć dobrą herbatę w mieście. Tak, wiem, niektórzy popukają się w czoło, ale herbaciany freak mnie zrozumie. Ja mam ten model. A tutaj jest: zaparzacz.

Herbaty Paper and Tea

Jeśli szukacie czegoś ekstra, te herbaty przypadną Wam do gustu. Są dosyć drogie, więc długo je tylko oglądałam. Polecam zwłaszcza ich autorskie mieszanki: Jackpot Derby (czarna herbata z nutami figi, miodu, skóry), Les MÉTROFOLIES (czarna ze skórką pomarańczy, wanilią, ciasteczkami, czekoladą). Bardzo mi smakuje również assam Tip of the Morning (z nutami miodu, ciasteczek i słodyczy). Co dla mnie istotne – to nie są perfumowane herbaty, jakie często można kupić w saszetkach, gdzie sztuczny aromat zabija jakikolwiek smak herbaty. Te są delikatne, dobrze skomponowane i wysokiej jakości.

*****

Jeśli potrzebujecie więcej kawowych i herbacianych inspiracji, polecam sklep Coffee Desk – nie tylko duży wybór akcesoriów i kawy, ale też świetna, pomocna obsługa, która odpowiada na najbardziej dziwne pytania 😉 Na ich stronie jest też wiele filmików, na których pokazują, jak działają akcesoria, jak parzyć kawę, jak wybrać ekspres. Bardzo przydatne i pomocne w wyborze.

Gdybyście mieli ochotę na zakupy w tym sklepie, to na hasło: whiteplate otrzymacie 20 złotych zniżki przy zakupach za minimum 99 (kod rabatowy działa do końca stycznia 2019 i łączy się z innymi promocjami).

20
Previous Post
Next Post