Pieczone pączki z dziurką

– Mamo, mamo, zrobisz pączki z dziurką? – zagaiła mnie moja Czterolatka o szóstej rano.
– Ugh, zrobię, ale może nie teraz, może jak wrócisz z przedszkola?

Staram się świecić przykładem i dotrzymywać składanych obietnic. No bo czy jak już będę bardzo stara i zadzwonię do którejś z moich córek z prośbą o odwiedziny, a ona powie coś na odczepnego, a potem nie przyjedzie? A ja będę stać w oknie i czekać? Być może to takie naiwne myślenie, a może i nie. Moja Mama nigdy nas nie oszukiwała i jednak, jak coś obiecała, to tak było. Nawet jeśli chodziło o jakieś głupoty, kupienie ołówka, czy maskotki – małpki Monchhichi (och, to akurat był wyproszony, wyczekany i wymarzony prezent).

Chcę więc dotrzymać słowa, ale mam jeszcze na pokładzie bobasa, który niekoniecznie reaguje z entuzjazmem na plany produkcji pączków smażonych. Idę więc na skróty i piekę pączki. I wychodzą pączki, nie bułki udające pączki. Serio! Robi się je łatwo. Jedyna trudność to wyjęcie stolnicy i wycięcie kółek z ciasta, ale cała reszta, jak smażenie, pilnowanie temperatury, stanie nad garami odpada. Czysto, szybko i elegancko. Spróbujecie?

 

Pieczone donuty

Pyszne, naprawdę dobre. Ważne jest jednak kilka rzeczy: pozwól ciastu solidnie wyrosnąć. Ciasta z dużą ilością masła (a tu jest go sporo jak na tę ilość mąki), rosną wolniej i trzeba im na to pozwolić. Po drugie: trzeba wyczuć moment, w którym wyjmujemy pączki z piekarnika – nie mogą one być spieczone na brązowo (bo będą twarde), ale też nie powinny być blade jak ściana i surowe w środku. W zależności od Twojego piekarnika i wielkości pączków, czas pieczenia to 12-22 minuty (mniej więcej – trzeba pilnować, ale zapewniam, że warto). I trzecia uwaga: od razu po wyjęciu z piekarnika pączki trzeba polukrować. Część lukru się wchłonie, ale zabezpieczy pączki przed wysychaniem. Konsystencja lukru powinna być raczej gęsta, ale na tyle, by dało się go rozsmarować przy pomocy pędzelka kuchennego.

Składniki

  • 400 g mąki pszennej
  • 100 g miękkiego masła
  • 60 g cukru
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (używam pasty, może też być laska wanilii lub cukier z prawdziwą wanilią)
  • 180 g ciepłego mleka (nie gorącego, takiego w temp. 38 st C)
  • 20 g świeżych drożdży (jeśli suche instant to 7 g)

 

Przepis

  1. Najpierw robimy rozczyn: drożdże mieszamy z ciepłym mlekiem i łyżką mąki. Odstawiamy na 15-20 minut, żeby drożdże „ruszyły”.
  2. W misce umieszczamy mąkę, cukier, sól i mieszamy.
  3. Dodajemy rozczyn, masło, wanilię, jajko i zagniatamy ciasto – najłatwiej zrobić to mikserem z końcówką „wiosło” lub „hak”. Ciasto powinno być gładkie. Odstawiamy je pod przykryciem do wyrastania – ciasta z dużą ilością masła rosną wolniej, więc potrzeba ok. 1,5-2 h, żeby ciasto podwoiło objętość.
  4. Na oprószoną mąką stolnicę wyjmujemy ciasto, rozpłaszczamy dłońmi na grubość ok 1 cm i szklanką albo okrągłą foremką wycinamy kółka (dowolnej wielkości, 10-12 cm). Foremkę można zanurzyć w mące, wtedy nie będzie przyklejać się do ciasta. Kieliszkiem lub innym okrągłym naczyniem wyciąć dziurkę w środku.
  5. Z tej ilości ciasta wyjdzie ok. 12-14 sporych pączków. Ja wykrawam kółka ze środka pączków i piekę je jako mini-pączki.
  6. Pączki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić do ponownego wyrastania na ok. 30 minut (tym razem nie urosną jakoś spektakularnie, ale jednak warto dać im te kilka minut).
  7. Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
  8. Wstawiamy pączki i pieczemy 15-20 minut. I tu ważna uwaga: bardzo bardzo ważne, by piec je tylko tyle, by się zrumieniły (wierzch i spód powinien być złoty). One nie mogą być spieczone na brązowo jak zwykłe bułki, bo będą twarde i nie będą przypominały w smaku pączków. Po 15 minutach trzeba sprawdzić, czy spód jest upieczony i dopiec jeszcze ewentualnie 5-10 minut. Ja wyjmuję jednego pączka z piekarnika i sprawdzam, jaką ma w środku konsystencję – musi być upieczony, ale delikatnie wilgotny, jak brioszka.
  9. Wyjmujemy z piekarnika i OD RAZU, jeszcze gorące, lukrujemy. A lukier robimy tak: do miski wsypujemy cukier puder (tak ok. 3/4 szklanki, dodajemy ok. 1-2 łyżki ciepłej, przegotowanej wody i dokładnie mieszamy, najlepiej drewnianą kulką (jak na focie, nie wiem, jak dokładnie nazywa się to ustrojstwo 😉 Wodę dodajemy powolutku, żeby konsystencja była odpowiednia, niezbyt rzadka.
  10. Studzimy i jemy.

Smacznego!

14
Previous Post
Next Post