Najlepsze ciasto z morelami i śliwkami

Po powrocie z urlopu z zapałem zabrałam się za… życie 🙂 Po raz pierwszy tak naprawdę zrozumiałam i odczułam, jak ważny dla ciała, głowy i serca jest odpoczynek. Po miesiącach pełnych dobrych i nienajlepszych zdarzeń, chorób, zmartwień, czułam totalne wypalenie. Niewiele mnie cieszyło. Wydawało mi się, że już wszystko widziałam, a życie jest monotonnym powtarzaniem tych samych czynności. Czułam się staro i beznadziejnie. Taka prawda, nie będę owijać w bawełnę 🙂

Trzeciego dnia wakacji zachorowałam. U mnie to standard. Zupełnie tak, jakby trzeciego dnia organizm czuł, że w końcu może sobie pozwolić na to, by pochorować. Że może odpuścić, bo nad głową nie wiszą żadne terminy ani żadne „muszę”. A potem już było tylko lepiej.

Cieszyłam się świtem, który przynosił zapach wilgotnego piasku i lasu. Porannym śpiewem ptaków (w Warszawie za oknem o tej porze „śpiewają” nam wrony), chodzeniem boso po plaży i tuleniem moich dzieci. Cieszyłam się z nowych, niezobowiązujących znajomości, gdzie obie strony dają sobie przestrzeń i wystarczająco dużo czasu do tego, by się poznać. Smażyłam góry naleśników i piłam poranną kawę siedząc na mokrym od rosy pniu drzewa. Chłonęłam wszystko tak, jakby jutra miało nie być. I znowu poczułam tę radość, która wcześniej gdzieś mi się zawieruszyła w stercie spraw do załatwienia na już, na teraz. Przypomniałam sobie, jak potrafię się cieszyć z głupot i rzeczy bez większego znaczenia.  I doszłam do wniosku, że to jest chyba właśnie dobrze wykonane zadanie. Dla siebie samej.

Wróciłam i rzuciłam się na książki, które czekały, by je przeczytać. I wróciłam do kuchni, gdzie znowu chce mi się więcej niż najprostszych dań i ciast, które robię z zamkniętymi oczami. I tylko powoli dawkuję sobie teraz ten powrót do rzeczywistości, żeby odpoczynku starczyło na jak najdłużej.

Wróciłam z bazaru obładowana koszykami. Lipiec to dla mnie najwspanialszy czas, bo na straganach jest wszystko, co kocham. Są pomidory (najważniejsze warzywo lata!) i polskie morele, które w tym roku mamy też i na działce. W tym roku postanowiłam też trochę poeksperymentować z kiszonkami – dostałam nowe wydanie książki Aleksandra Barona i z radością będę mogła w końcu zrobić polskie kimchi. I nie tylko kimchi, mam nadzieję.

A dziś proponuję ciasto, które też było eksperymentem. Ja jestem z frakcji jak najcieńsze i kruche ciasto i dużo owoców, niestety moja rodzina to zwolennicy jak najgrubszych spodów, gdzie owoce są do tych spodów dodatkiem (o zgrozo!). Chciałam żeby wilk był syty i owca cała i chyba mi się udało. Kończyłam robić zdjęcia, kiedy towarzystwo wparowało do domu i zjadło ciasto sprzed obiektywu aparatu z hasłem to najlepsze ciasto jakie kiedykolwiek zrobiłaś. Ughmn.

Jeśli lubicie delikatne i piaskowe angielskie maślane ciastka shortbread, to ciasto może Wam przypaść do gustu. Jest delikatnie wyrośnięte, maślane i lekkie. Robi się je szybko, ale trzeba pamiętać, że tego typu ciasta owocowe potrzebują około godziny, by się dobrze upiec (nie to co kruche, rach ciach, 30 minut i gotowe). Jeśli owoce zaczną się za bardzo rumienić, trzeba je przykryć folią aluminiową.

Najlepsze ciasto z morelami i śliwkami

Składniki

  • 90 g mąki ziemniaczanej
  • 120 g mąki pszennej
  • 90 g masła, zimnego, pokrojonego na małe kawałki
  • cukier z prawdziwą wanilią lub łyżeczka naturalnej esencji waniliowej
  • 80 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • owoce: ok. 500-600 g (ja użyłam moreli i śliwek). Owoce nie powinny być za bardzo soczyste, czyli np. truskawki czy gruszki odpadają
  • lukier (opcjonalnie) zrobiony z cukru pudru i odrobiny ciepłej wody

Przepis

  1. W misce wymieszać oba rodzaje mąki, masło, cukier, wanilię, jajko i śmietanę. Najlepiej zrobić to przy pomocy miksera. Uwaga: ciasto będzie miało konsystencję masła. Tak ma być, nie należy dosypywać mąki. Schłodzić je przez 15 minut w lodówce.
  2. Piekarnik nagrzać do 190 st C.
  3. Formę do ciasta (użyłam kwadratowej o boku 23 cm, może to być też tortownica lub forma do tarty z wyjmowanym dnem) wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć do niej ciasto (będzie miękkie i klejące, najlepiej pomóc sobie silikonową łopatką zwilżoną wodą), wyrównać powierzchnię.
  4. Owoce wypestkować, przekroić wzdłuż na ćwiartki i ułożyć gęsto na cieście. Wstawić do piekarnika i piec 45-60 minut – bardzo ważne, by cały czas kontrolować proces pieczenia. Ciasta z dużą ilością owoców puszczają sok i pieką się wolno. Warto patyczkiem sprawdzić stopień upieczenia i nie dopuścić do tego, by spalił się spód ciasta 🙂
  5. Po upieczeniu i ostudzeniu można polukrować lub posypać cukrem pudrem lub cukrem trzcinowym.

Smacznego!

28 komentarzy
Poprzedni
Następny