Olej rzepakowy w mojej kuchni i łosoś z pesto koperkowym i puree ziemniaczanym

Na czym smażysz naleśniki? Jakiego oleju używasz do pączków? Pytanie, z którym spotykam się bardzo, bardzo często. Prawda jest taka, że bez oleju nie wyobrażam sobie życia.

Od zawsze staram się promować wysokiej jakości produkty roślinne, dlatego zgodziłam się wziąć udział w kampanii “Pokochaj olej rzepakowy”, która jest finansowana przy wsparciu Unii Europejskiej i Rzeczpospolitej Polskiej. Wierzę, że to ma sens, gdyż często po prostu nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki.

Unia Europejska jest największym producentem oleju rzepakowego i dla mnie nie bez znaczenia jest fakt, że w prawie europejskim istnieją zapisy o zakazie upraw rzepaku modyfikowanego genetycznie, więc olej ten jest wolny od GMO. Wierzę też w moc roślin uprawianych lokalnie, które nie są transportowane tysiące kilometrów nim trafią na mój stół, jak te egzotyczne.

Żółte łany rzepaku to nieodłączny element polskiego krajobrazu, a sam rzepak nazywany czasem “oliwką północy” (ze względu na zawartość kwasu oleinowego, zbliżoną do oliwy z oliwek) jest w polskiej kuchni od bardzo dawna. W czasach pańszczyźnianych był uprawiany szczególnie w Wielkopolsce, a potem na szerszą skalę, gdzie w przydomowych olejarniach tłoczono z niego olej. Jednak współczesny olej różni się od starych odmian brakiem szkodliwego kwasu erukowego (odmiany te zostały wycofane z uprawy około 20 lat temu), a dzisiejsze gatunki zawdzięczamy pracy polskiego naukowca, prof. dr hab. Jana Krzymańskiego z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Poznaniu.

Wierzę w moc dobrego tłuszczu, który dostarcza energii, chroni przed utratą ciepła, stanowi budulec błon komórkowych i hormonów, a przede wszystkim, co pamiętam jeszcze z lekcji biologii w szkole, bierze udział we wchłanianiu i transporcie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E i K. Witamina E (jej źródłem jest olej rzepakowy) wpływa na ochronę DNA, białek i lipidów przed uszkodzeniami na tle oksydacyjnym. Mam dzieci, więc staram się, by ich dieta była bogata w dobre tłuszcze, które są im potrzebne. A tu szczególnie pamiętać musimy o niezbędnych nienasyconych kwasach tłuszczowych, których właśnie dobrym źródłem jest olej rzepakowy.

Jak używam oleju rzepakowego w swoim domu?

Oleju rafinowanego używam przede wszystkim do smażenia i pieczenia. Robię tak, ponieważ ten olej jest właściwie bezwonny, co ma dla mnie duże znaczenie szczególnie kiedy smażę delikatne potrawy i zależy mi na zachowaniu ich aromatu oraz ma wysoki punkt dymienia (242 st C – więcej informacji), dzięki czemu dania się nie palą. Smażę więc na nim pączki, frytki, ryby i naleśniki. Używam go do pieczenia: często piekę warzywa, które delikatnie polewam olejem i posypuję ziołami przed wstawieniem ich do piekarnika.
Korzystam z niego podczas formowania bułeczek przed pieczeniem: kiedy chcę zwilżyć dłonie, by ciasto nie kleiło się do rąk, najczęściej sięgam właśnie po butelkę z olejem rzepakowym. Warto pamiętać, że rafinacja oleju pozbawia go substancji, które pod wpływem wysokiej temperatury stają się szkodliwe dla zdrowia (z tego też względu nie smażę potraw na oleju nierafinowanym, używam go jedynie na surowo).

Oleju rzepakowego nierafinowanego używam na surowo, np. do sałatek i surówek, dodaję go też np. do owsianki (1-2 łyżeczki na miskę owsianki). Lubię szczególnie ten tłoczony na zimno, lekko słodki i zielonkawy, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym olejem. Polewam nim biały ser albo dodaję go do potraw tuż przed jedzeniem (np. do duszonych warzyw czy puree ziemniaczanego).

 


Wpis powstał w ramach kampanii „Pokochaj olej rzepakowy”.
https://pokochajolejrzepakowy.eu

Łosoś z pesto koperkowym i puree ziemniaczanym

Moja propozycja na dziś to pieczony łosoś z pesto z koperku i puree ziemniaczane z olejem rzepakowym tłoczonym na zimno. Pyszne i łatwe – w czasie, kiedy gotują się ziemniaki, łosoś piecze się w piekarniku. Zamiast koperku, można użyć bazylii.

Składniki

  • 2 porcje łososia bez skóry, każda po 150 g
  • pęczek koperku
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki soku wyciśniętego z cytryny
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • kilka łyżek rafinowanego oleju rzepakowego do polania ryby przed pieczeniem

Puree ziemniaczane:

  • 4 średniej wielkości ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę
  • płaska łyżeczka soli
  • ok. 100 – 150 ml oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 1 łyżka masła
  • świeżo mielony czarny pieprz do smaku

Przepis

  1. Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
  2. Łososia myjemy i suszymy, układamy w formie do pieczenia. Smarujemy pesto przygotowanym wg poniższego przepisu:
    Koperek ucieramy w moździerzu (lub miksujemy blenderem) z solą, sokiem z cytryny i olejem rzepakowym (w razie potrzeby należy dodać 1-2 łyżki oleju więcej, by pesto miało pożądaną konsystencję i nie było zbyt gęste).
    Łososia smarujemy pesto koperkowym, polewamy dodatkowo olejem i wstawiamy do piekarnika na 20-25 minut.
  3. W tym czasie przygotowujemy puree:
    Ziemniaki pokrojone w kostkę zalewamy wodą, solimy i gotujemy do miękkości. Odcedzamy, zachowując ok. 1/2 szklanki wody. Przeciskamy przez praskę do ziemniaków i mieszamy z olejem rzepakowym, łyżką masła i jeśli jest taka potrzeba – odrobiną wody z gotowania ziemniaków. Doprawiamy świeżo mielonym pieprzem i podajemy z łososiem!
    Smacznego!
8
Previous Post
Next Post