Łatwe rośliny doniczkowe i polecane lektury

Lubicie rośliny doniczkowe? Niektórzy twierdzą, że nie mają do nich ręki, ale moim zdaniem nie ma czegoś takiego, jak brak dobrej ręki do kwiatów. Rośliny, o ile zapewnimy im oświetlenie i podłoże, jakiego potrzebują, udadzą się każdemu. Jeśli o mnie chodzi, miałam w domu już chyba wszystko: uprawiałam storczyki, kaktusy, rośliny „babcine” i te bardziej egzotyczne. Ulegałam modzie i kupowałam okazy, które nie miały prawa udać się w domu, bo np. wymagają stale wilgotnego powietrza albo klimatu śródziemnomorskiego (spróbujmy taki utrzymać w mieszkaniu np. zimą przy włączonych kaloryferach, ha!). Dziś, kiedy mam zamiar coś kupić, już mniej więcej wiem, czy dana roślina będzie cieszyć mnie sezonowo, jak kwiaty w wazonie czy też mam szansę uprawiać ją latami. I zdecydowanie częściej wybieram te drugie. Bo każdy nowy liść to jak nagroda za dobrą opiekę.

Chciałabym podzielić się z Wami opisem kilku moich ulubionych, łatwych w uprawie roślin. Bo choć dziś można kupić niemal każdą roślinę, to zachowanie jej w zdrowiu, nie zawsze jest takie proste. Zdjęcia zrobiłam teraz, po zimie, która roślinom nie służy (bo ogrzewanie i suche powietrze).

Najbardziej lubię pnącza. Uwielbiam je, ale ponieważ nie mam wysokich mebli i nie bardzo mam je gdzie ustawiać, mam ich zaledwie kilka. Te najszczęśliwsze rosną w kuchni, na półce niedaleko okna. Tam mają rozproszone światło, nie są narażone na przeciągi, a i my, patrząc na nie kilka razy dziennie, nie zapominamy ich podlewać.

Kiedy pada, regularnie wystawiam większość roślin na balkon. I robię to niemal przez cały rok, za wyjątkiem zimy. Nie zapominamy też o regularnym przesadzaniu roślin do nowej ziemi. Nasze kwiaty rosną na ogół w glinianych, najprostszych doniczkach – lubię te surowe, kupowane po kilka złotych w marketach budowlanych.

Filodendron i epipremnum złociste (to ta roślinka o dwubarwnych liściach)

Jedne z najprostszych w uprawie, wdzięcznych roślin. Jest wiele odmian – od tych z delikatnymi liśćmi, poprzez wielkie. Moje ulubione to te o liściach w kolorze młodych zielonych jabłek. Uwielbiam je. Filodendrony i epipremnum to rośliny najczęściej dosyć tanie, a ich uprawa nie przysparza większych problemów. Filodendron, który jest na zdjęciu (to ta roślina o dużych liściach) czasem jest mylony z monsterą (monstera ma duże, dziurawe liście – też ją mam, ale nie jestem jej wielką fanką 😉

Pilea peperomioides, pieniążek

Moja miłość do tej rośliny narodziła się pewnego dnia, kiedy na Pintereście znalazłam zdjęcie przedstawiające drzewko pilei na tle starych drzwi. Najpierw odkryłam nazwę, a potem długo nie mogłam jej kupić. Ostatecznie znalazłam ją na Allegro (albo Olx, nie pamiętam już) w czasie, kiedy na Instagramie zapanowała najprawdziwsza moda na tę roślinę. Moda to mało powiedziane. Raczej szał. Z jednej niewielkiej sadzonki w krótkim czasie wyhodowaliśmy mini plantację, a nasze malutkie pieniążki wędrowały po bliższych i dalszych znajomych. Moim marzeniem było drzewko, jak na tym pierwszym zdjęciu. I można powiedzieć, że dziś, po kilku latach, prawie takie mam. Pilea potrzebuje jasnego, ale niezbyt nasłonecznionego miejsca, podlewania wtedy, kiedy ziemia lekko przeschnie. Nasze pieniążki regularnie przesadzamy do większych, glinianych doniczek i do nowej ziemi.

Cissus rombolistny

Niby nic, taka roślina jak z urzędu albo z parapetu w liceum. Trochę kapryśny zimą, kiedy powietrze jest bardzo suche, warto go regularnie zraszać, ale dosyć łatwo wybacza błędy i wiosną wraca do dobrej kondycji. Stoi w świetle rozproszonym, na zachodnim parapecie. To pnącze, które można też poprowadzić na kratce lub bambusowej drabince.

Starzec Rowleya

Moja ukochana roślina. Kupiłam maleńką sadzonkę i dbam o nią chyba najtroskliwiej i najbardziej uważnie. Malutkie, zielone kulki wyglądają jak sznur pereł. Moja stoi na półce miej więcej metr od okna od strony południowej. To sukulent, więc nie przelewam jej – podlewam, kiedy ziemia lekko przeschnie. Pochodzi z Afryki lubi więc ciepło.

Begonia corallina, begonia koralowa

Uwielbiam tę roślinę. Mam malutką, którą kupiłam jako miniaturową sadzonkę i drugą, wielką, wysokości około 1 metra, która kwitnie od kilku miesięcy. Listki w srebrne kropki i różowe kwiaty. Nie lubi intensywnego nasłonecznienia i u nas stoi na oknie wschodnim lub zachodnim. Kwitnie przez kilka miesięcy (kwiaty na moim okazie powoli opadają), ale ja kupiłam ją przede wszystkim ze względu na piękne ulistnienie.

Ceropegia

To roślinka, która jest kapryśna (przynajmniej w naszym domu). Rośnie, ale powoli. Jej długie pędy przewieszają się i plączą. Lubi zasilanie i regularne podlewanie. Stoi około metra od okna i jest wrażliwa na brak wody.

Książki o roślinach zbieram od dziecka. Przedstawiam Wam kilka moich ulubionych. Rzetelna wiedza, informacje o uprawie i chorobach. Najchętniej korzystam ze starych publikacji (większość z nich wciąż jest dostępna na Allegro lub w antykwariatach). Kiedyś „Pielęgnowanie roślin doniczkowych” było obowiązkową pozycją w domach, w których były kwiaty. W moim rodzinnym też był, a kolejny kupiłam, jak tylko wyprowadziłam się z domu. Korzystam z niej zawsze, kiedy moim roślinom coś dolega. Dziś na Allegro można ją kupić w cenie 2-5 zł (!). „Mieszkamy wśród kwiatów” jest napisana przez polskich autorów, więc znających nasz rodzimy rynek. Ciekawe zestawienia roślin polecanych do miejsc w zależności od nasłonecznienia. „1000 najpiękniejszych roślin” to poradnik o roślinach nie tylko domowych, ale też tych na balkon i taras. Może zdjęcia w tych książkach są nieco przestarzałe, ale treść warta tego, żeby po nie sięgnąć.

28 komentarzy
Poprzedni
Następny