Likier Kukułka

Miałam pewnie z sześć albo siedem lat, kiedy siedząc na kolanach Dziadka przypatrywałam się, jak gra w karty. W tamtych czasach braku telefonów, ciekawych programów w telewizji i braku właściwie wszystkiego, znajomi dziadków odwiedzali nas regularnie. Gra w karty stanowiła jedną z podstawowych rozrywek, koniecznie przy stole zastawionym kanapkami. Albo nie, trzeba było wcześniej koniecznie zjeść jakiś barszczyk, sałatkę, cokolwiek. Kiedy sięgam pamięcią do tamtych czasów, zawsze, ale to zawsze mam przed oczami gości, którzy obowiązkowo coś jedzą. Może dlatego dzisiaj, kiedy ktoś ma mnie odwiedzić, mam zakodowane: Miej dla gości coś do jedzenia. W moim przypadku to już chyba nieuleczalne.

Mam więc sześć czy siedem lat, kiedy Dziadek przechwala się, że nikt nie robi ajerkoniaku tak dobrego jak on. Ba! W dodatku można zrobić go od ręki. Goście kiwają głowami, ale nikt pił i tak nie będzie, bo są samochodem. No, może ewentualnie Danusia kieliszeczek, ale to później, kiedy skończą grać. Musicie wiedzieć, że kiedy byłam mała, nad wszystkie desery na świecie wybierałam jeden: kogel-mogel, najlepiej z konkretną łychą kakao wmieszaną w masę. Dobrze, Elizka trzymaj karty, ja ukręcę kogel-mogel na ajerkoniak dla Danusi. Elizka więc grała w imieniu Dziadka, Dziadek zrobił trunek. Danusia wypiła kieliszek, reszta trunku powędrowała wraz z aluminiowym kubkiem na kuchenny blat. A z kubkiem ulotniła się Elizka, która nagle musiała zrobić coś ważnego. Wiedziałam, że nie wolno dzieciom pić alkoholu, a jakże! Ale umoczenie w nim paluszka to może jeszcze nie picie? Ale podchodziłam do tego kubka i podchodziłam, aż znalazłam w nim dno.

Wciąż mam słabość i do ajerkoniaku i do kogla-mogla, ale tak to już chyba jest, że to, co już nie jest zakazane, tak bardzo nie kusi. Najwspanialszy ajerkoniak robi moja paryska przyjaciółka, Małgosia. Też robi go od ręki. A jak zrobi i przywiezie mi butelkę, piję powolutku, jak lekarstwo.

Tym razem zrobiłam coś innego, likier kukułka. Zawsze, kiedy na warsztatach temat schodził na Thermomix, któraś z uczestniczek mówiła: „a robiłaś kukułkę?”. Nie robiłam, aż do teraz.

Przepis jest na Thermomix, ale ja podam Wam, jak zrobić go domowym sposobem. Warto zaopatrzyć się w termometr cukierniczy, który utrzyma odpowiednią temperaturę. Widziałam też przepisy bez żółtek, ale nie robiłam takiej wersji.

 

Likier Kukułka

/Przepis zaadoptowany z książki z przepisami do Thermomixa/

Składniki

  • 300 g cukierków „Kukułka”
  • 250 g mleka skondensowanego niesłodzonego
  • 5 żółtek
  • 250 g wódki 40%

Przepis

  1. Cukierki rozdrobnić przy pomocy blendera o solidnym ostrzu. Muszą być dokładnie pokruszone.
  2. Przełożyć do garnka, dodać żółtka i mleko skondensowane i podgrzać do 65 st C. Gotować 5 minut, regularnie, dość energicznie mieszając, by masa nie przywarła do dna.
  3. Cały czas mieszając, powoli wlewać wódkę i zachowując wciąż temperaturę 65 st C, gotować kolejne 5 minut.
  4. Likier ostudzić, przelać do szklanej butelki i przechowywać w lodówce (do kilku dni).
14
Previous Post
Next Post