Najlepszy falafel to domowy falafel

Przyznam szczerze, że nigdy nie rozumiałam fascynacji falafelami. Jadłam je w różnych miejscach, próbując się przekonać, ale… no jakoś nie bardzo. Aż przyszedł ten dzień, kiedy postanowiliśmy zrobić je tak, jak należy, w domu. I okazało się, że to może być dobre! Od tamtego dnia smażymy je regularnie.

Falafele robimy według przepisu Samar Khanafer z jej książki „Hummus za’atar i granaty. Kulinarna podróż po Libanie”. Bardzo lubię tę książkę.
To, co moim zdaniem istotne, to dokładne zmielenie ciecierzycy, która powinna być solidnie namoczona w wodzie. Moje pierwsze próby nie były zbyt udane: a to próbowałam robić z ciecierzycy gotowanej, a to tej z puszki, a jak już się zdecydowałam na suszoną, to moczyłam ją w wodzie zbyt krótko i była tak twarda, że trudno było ją zmielić. Odradzam też mielenie przy pomocy blendera, zwłaszcza takiego, który nie ma zbyt dużej mocy. Dlaczego? Ano dlatego, że niezbyt dokładnie zmielona ciecierzyca to twarde grudki, z których będzie bardzo trudno ulepić falafele tak, by nie rozpadały się podczas smażenia.

Na zdjęciu falafelki z hummusem według tego przepisu, świeżym mango, awokado, pestkami granatu, listkami kolendry i domowymi frytkami.

Domowy falafel

Przepis pochodzi z książki Samar Khanafer „Hummus za’atar i granaty. Kulinarna podróż po Libanie”

Składniki

  • 200 g ciecierzycy
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • olej do smażenia – najlepiej rzepakowy (ostatecznie kukurydziany lub słonecznikowy)
  • 2 łyżeczki zmielonej kolendry i kuminu
  • 1 łyżeczka suszonej mięty
  • 1 łyżeczka siedmiu przypraw libańskich (w książce jest przepis, ja korzystam z gotowej mieszanki przypraw kupionej w sklepie arabskim, która nazywa się „7 przypraw”, przyp. L)
  • sól i pieprz do smaku

Przepis

  1. Ciecierzycę moczymy przez noc. Trzeba pamiętać, aby zalać ją obficie wodą, gdyż dwukrotnie zwiększa swoją objętość. Rano odcedzamy.
  2. Wszystkie składniki – ciecierzycę, cebulę, czosnek oraz przyprawy – miksujemy na gładką masę (ja wolę mielić przez maszynkę, przyp. Liska). Dodajemy sodę oczyszczoną, mieszamy i odstawiamy na minimum 1 godzinę.
  3. Do garnka wlewamy olej i rozgrzewamy go do wysokiej temperatury.
  4. Za pomocą foremki (lub dużej łyżki) formujemy idealny falafel (ja zwykle robię płaskie, okrągłe kotleciki, bo tak wolimy, przyp. L) i smażymy go po 1 minucie z każdej strony. Wykładamy na ręcznik papierowy, by ociekł z tłuszczu.
47
Previous Post
Next Post