Prezentownik 2017: Książki

Książki, których w tym roku najchętniej nie odkładałabym na półkę…

 

*****

 

Seria Ottolenghi, wyd. Filo, „Obfitość”, „Cała obfitość”, „Jerozolima”, „Słodko”

Mam wprawdzie od początku wszystkie książki Ottolenghi po angielsku, ale dopiero polskie edycje sprawiły, że wpadłam w szał gotowania. „Obfitość” i „Cała obfitość” to książki wege, „Jerozolima” jest z mięsem, a „Słodko” to desery i ciasta.

Uwielbiam te książki. Są nowatorskie, precyzyjne i niebanalne, a czego bym nie wybrała, zawsze wychodzi perfekcyjnie.

 

*****

 

„O roślinach” Łukasz Marcinkowski, Radek Berent, wyd. Full Meal

Jeśli chcesz pójść z torbami, wszystkie pieniądze wydać na rośliny i cały dom obstawić doniczkami – kup tę książkę. To nie jest klasyczny poradnik hodowcy roślin. Dobrze to i niedobrze, bo jak jakaś choroba zaatakuje domowe kwiatki, nie znajdziemy tu odpowiedzi, co im dolega, jednak na pewno skutecznie rozbudzi miłość, by zacząć hodować rośliny. Odczaruje ich „babciny look” i sprawi, że zobaczymy w nich modnych i atrakcyjnych modeli. Dowiemy się, od czego zacząć, jak stworzyć las w słoiku, jak eksponować kwiaty tak, by były szczęśliwe i uszczęśliwiały nas. Trochę o modnych dziś roślinach oczyszczających powietrze, a wszystko napisane ludzkim, przyjemnym językiem.

Powiem tylko tyle, że od premiery, ta książka każdego dnia jest w moich rękach. Oglądam, myślę, kupuję. Polecam 🙂

 

*****

 

„Zacznij kochać dizajn” Beata Bochińska, wyd. Marginesy

 

Tak, wiem, to książka z ubiegłego roku, ale jedna z moich ulubionych. Może dlatego, że ja lubię ludzi, którzy udowadniają, że to, co polskie, może być świetne, dobrze zaprojektowane i wykonane, a przy okazji atrakcyjne. Jeśli masz dosyć kolejnego gadżetu w stylu skandynawskim, ale made in China, zajrzyj do tej książki. Może odkryjesz w niej to, co ja? Może na regale babci, wśród kryształów, stoi jakaś perełka, która sprawi, że pokochasz polski design, zwłaszcza ten z przełomu lat 60 i 70.

Ta książka napisana jest w przystępny i miły dla oka i myśli sposób.

 

*****

 

„Meyer’s bakery” Claus Meyer

Przyznaję, próbowałam zachęcić kilku polskich wydawców do wydania tej książki po polsku, ale nie wzbudziło to ich zainteresowania, a szkoda.

Oryginalną wersję, po duńsku (!) kupiłam w ubiegłym roku w Kopenhadze i do dziś przerobiłam pewnie z 90% przepisów. Nie muszę chyba dodawać, że po duńsku nie mówię, a za tłumacza służył mi Google translator. Taka byłam zdeterminowana i uparta, choć naprawdę nadmiarem czasu nie grzeszę.

Kiedy kilka tygodni temu zobaczyłam na Amazonie angielskie wydanie, w te pędy nacisnęłam „Buy now”, żeby ułatwić sobie życie i móc zanurzyć się nie tylko w przepisach i obrazkach, ale też technicznych zagadnieniach i zagwozdkach. Bo musicie wiedzieć, że autorem tej książki jest nie kto inny, jak sam Claus Meyer, twórca najbardziej znanej (i modnej) restauracji Noma. Ale to nie ma tu większego znaczenia. Przepisy tu są po prostu boskie (choć niektóre trudne) i tyle w temacie. Chleby, bułki, brioszki i inne rzeczy, które z takim zapałem konsumowałam w piekarniach Meyer’s w Kopenhadze.

21 komentarzy
Poprzedni
Następny