Idą święta, nasz nowy stół i ulubiony świąteczny piernik*

I znowu wzmożony ruch na ulicach, sklepy ozdobione choinkami, niekończące się Jingle Bells. W tym roku spędzimy święta u nas, w dużym gronie, z nową, trzecią córeczką, ze wszystkimi babciami i dziadkami. Już w listopadzie dzwonimy do siebie, na linii Warszawa-Poznań i ustalamy, co kto ugotuje.

Staramy się dzielić sprawiedliwie obowiązkami, a nasze świąteczne menu łączy tradycje wielkopolskie i mazowiecko-podlaskie. Uwielbiam ten czas, nawet jeśli piętnasty raz słucham tych samych historii 🙂 Moja działka to zawsze ciasta, chleb, śledzie, barszcz i kapusta wigilijna. Początek grudnia to też moment, kiedy planuję, jak będzie wyglądał nasz świąteczny stół. Co roku staram się choć trochę go zmieniać.

Tym razem postanowiliśmy wymienić nasz mało wygodny stareńki stół na coś nowego, co będzie można łatwo rozłożyć, a co na co dzień nie będzie zajmowało zbyt dużo miejsca. Marzy mi się wielki, drewniany stół (np. taki jak ten) wokół którego będzie się zbierać cała rodzina i znajomi, ale póki co, jestem realistką – codzienne posiłki jemy raczej w kuchni, a wielkie stoły oglądam na zdjęciach.

Od kiedy mamy troje dzieci, musimy logistycznie i sensownie planować naszą życiową przestrzeń i zanim cokolwiek kupimy, dosyć długo debatujemy i rozważamy wszystkie za i przeciw. Nasz wybór padł tym razem na okrągły, łatwo rozkładany stół  i proste czarne krzesła, które można w razie czego postawić w kuchni, gdzie co chwila ktoś wpada. W zeszłym roku dodatkowe krzesła to były te najbardziej niewygodne, na co dzień trzymane w piwnicy. Pewnie znacie to uczucie, kiedy wszyscy siedzą wygodnie na kanapie, a Wy musicie przycupnąć na starym zydelku. W tym roku postanowiliśmy to zmienić na coś bardziej wygodnego, żeby nikt nie czuł się poszkodowany 😉

* Wpis powstał we współpracy z IKEA

Piernik z syropem klonowym

Nasze święta to zawsze zapach pierników. Uwielbiam to ciasto i nie wyobrażam sobie go nie upiec. Od tych tradycyjnych, miodowych i intensywnych w smaku pierników, wolę lżejsze, upieczone z mąką owsianą i syropem klonowym. Moja rodzina bardzo je lubi, jemy je często z powidłami śliwkowymi. Piekę je w różnych formach – keksówce lub w tortownicy z kominkiem. Lukruję je lub po prostu posypuję cukrem pudrem.

Składniki

 

  • 100 g melasy z granatów (lub zwykłej melasy)
  • 100 g syropu klonowego
  • 100 g masła
  • 100 g jasnego brązowego cukru trzcinowego
  • 150 ml mleka
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżka drobnych płatków owsianych
  • 1.5 łyżeczki imbiru
  • opakowanie przyprawy do piernika
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 jajka

Przepis

  1. Nagrzać piekarnik do 170C.
  2. Tortownicę (najlepiej z kominkiem, średnica tortownicy 26-28 cm) natłuścić masłem i oprószyć mąką.
  3. W rondelku rozpuscić: melasę, masło, syrop klonowy, brązowy cukier i mleko.
  4. Odstawić i ostudzić.
  5. Przesiać do miski: mąkę, płatki owsiane, zmielony imbir, mieszankę przypraw do piernika i sodę.
  6. Teraz do wszystkich suchych składników wlać mieszankę mokrych i mieszać (ale nie miksować).
  7. Ciągle mieszając wbijać pojedynczo jaja i mieszać do czasu uzyskania jednolitej masy.
  8. Przełożyć do tortownicy i piec 30-40 minut do momentu aż drewniany patyczek wbity w ciasto po wyjęciu będzie suchy. Pozostawić ciasto w blaszce na 5 minut, by lekko przestygło.
  9. Ciasto najlepiej smakuje następnego dnia po upieczeniu.

 

17 komentarzy
Poprzedni
Następny