Galettes czyli francuskie gryczane naleśniki z sadzonym jajkiem i szpinakiem

To były pierwsze dni jesieni. Spacerowałyśmy po Paryżu, a mnie interesowało głównie próbowanie kolejnych ciastek w cukierniach, drobnych kolorowych macarons, chlebów najlepszych na świecie i cydru. Jakby jutra miało nie być, a ja miałam najeść się na zapas. M. mieszka w Paryżu, więc oprowadzała mnie po tych wszystkich przybytkach z łatwością starego taksówkarza. Chcesz zdjęcie z Alainem Ducassem? – zapytała, kiedy zobaczyłam go na targach książki kulinarnej. Alain Ducasse to kulinarny guru. Prawdziwy mistrz.  M. potrafi zorganizować wszystko.

Pod koniec mojego pobytu w Paryżu zobaczyłam kolejkę do restauracji. Była pora lunchu, a mi nieźle burczało w brzuchu (ile można jeść słodyczy?). Ale kolejka! stwierdziłam zdziwiona, bo przecież Paryż to nie tylko jedna restauracja, dlaczego miałybyśmy jeść akurat tutaj. To naleśnikarnia, powiedziała moja towarzyszka, kiedy mój wzrok padł na kelnera niosącego tacę z naleśnikiem wielkości talerza.  M. spojrzała na mnie: Pewnie MUSIMY zjeść tu, co? Stanęłyśmy w kolejce, która topiła się jak pierwszy śnieg na rękawiczce i nie minął kwadrans, a siedziałyśmy przy małym stoliku wciśnięte między dwóch jegomości. Żeby usiąść trzeba było się przeciskać między ludźmi, ale na nikim nie robiło to wrażenia. Ludzie po prostu siedzieli i jedli bez większych ceregieli. Kiedy dostałam kartę i zaczęłam czytać, chciałam zjeść wszystko.  Nie od dziś bowiem wiadomo, że gdyby jutra miało nie być, to dziś usmażyłabym furę naleśników z duszonymi jabłkami.  Po chwili namysłu wzięłam galette z jajkiem sadzonym i szpinakiem, a na deser pszenny naleśnik z duszonymi jabłkami, sorbetem jabłkowym i cydrem. Na stół wjechał wielki talerz z cieniutkim jak bibułka gryczanym plackiem, a ja wiedziałam, że to miłość od pierwszego wejrzenia.

Minęło kilka lat. Słuchaj, nie masz jakiegoś ekstra przepisu na galette gryczane? – zagaiłam pewnego razu M. Zaraz Ci załatwię, muszę napisać do moich Francuzów w Bretanii. Minęło 20 minut, a ja stałam w sklepie i kupowałam na wagę mąkę gryczaną na prawdziwe, francuskie galettes. Oryginalny przepis przewidywał naleśniki z kilograma mąki. Była w nim też garść grubej soli. Ja trochę go zmodyfikowałam, zrobiłam z 250 g mąki, a i tak wyszło mi ich trzydzieści. Nie mam dużej patelni do naleśników, smażę na takiej niewielkiej, około 20-centymetrowej. Jeśli tak, jak ja kochacie naleśniki, musicie wypróbować ten przepis. Muszę jednak uprzedzić lojalnie: wygląda na banalnie prosty, ale to złudzenie. Będzie prosty, pod warunkiem zastosowania się do prostej instrukcji: koniecznie odstawić ciasto na początku, koniecznie smażyć na bardzo gorącej patelni, koniecznie robić je cienkie jak bibułka (ja leję odrobinę ciasta i zdecydowanym ruchem rozprowadzam je po patelni). To nie mają być grube, gorzkie placki, a cieniutkie, rumiane naleśniki. Ciasto ma tendencję do gęstnienia, trzeba wtedy dodać do niego więcej mleka. Jeśli patelnia nie będzie dostatecznie rozgrzana – przywrą do niej na amen.

Kiedyś, zanim ten przepis trafił w moje ręce, robiłam naleśniki gryczane dodając do nich 20% pszennej mąki. Wtedy jest łatwiej. Ale ja lubię wyzwania. Obiecuję Wam jednak, że jeśli nabierzecie odrobinę wprawy, będziecie je smażyć od ręki. Do tego typu naleśników pasują wytrawne farsze: Można podczas smażenia na środek wbić jajko, dodać odrobinę sera startego na tarce i szynki, a kiedy jajko się zetnie, złożyć je w kopertę tak, żeby jajko było na wierzchu. Ja uwielbiam jednak je w wersji, jaką widzicie na zdjęciach: z duszonym na maśle szpinakiem i sadzonym jajkiem. Alby ułatwić sobie pracę, naleśniki trzymam w żeliwnym garnku, żeby nie ostygły, a kiedy kończę je smażyć, składam każdy po kolei układając obok jajko, smażone na malutkiej (ok. 10 cm średnicy) patelni, lekko oprószone solą i pieprzem. Warunek – jajka muszą być naprawdę bardzo, bardzo świeże.

*Jajka do dzisiejszego przepisu dostarczyła mi Kotlina Natury.

 

Gryczane galettes z duszonym szpinakiem i jajkiem sadzonym

Składniki

  • 500 g of mąki gryczanej
  • 1 jajko
  • pełne mleko
  • sól gruboziarnista

Przepis

  1. Do misy robota wsypać mąkę, wbić jajko i dodać sól (w oryginalnym przepisie była garść, ja dodałam 2 łyżeczki). Dodać wodę – tyle, by uzyskać konsystencję gęstej pasty. Miksować 15-20 minut na wolnych obrotach.
  2. Odstawić na minimum godzinę.
  3. Następnie miksując wlewać powoli mleko. Tyle, by uzyskać niezbyt gęste ciasto (gęstości mniej więcej maślanki).
  4. Patelnię do naleśników rozgrzać i wlewać niewielkie ilości ciasta, tylko tyle, by przykryło dno patelni. Smażyć z obu stron. Przykryć (ja korzystam z żeliwnego garnka, który trzymam w piekarniku nagrzanym do 60 st C).

Do podania: szpinak uduszony na niewielkiej ilości masła, z ząbkiem czosnku oraz sadzone jajka

23 komentarze
Poprzedni
Następny