(nie tylko lekkie) 4 książki na lato

Od pewnego, dłuższego już czasu, jestem fanką lokalnej wypożyczalni. Dawniej potrafiłam długie godziny spędzać w empiku, ale zdarzyło mi się kupować książki, które okazywały się nudne, źle przetłumaczone albo po prostu nie dla mnie. Bardzo ostrożnie podchodzę do bestsellerów, recenzje czytam z przymrużeniem oka. Książka dziś stała się produktem. Jak dwie kawy zamówione w sieciówce. Albo trzy, kiedy trzeba dłużej posiedzieć. A ja traktowałam je dawniej z nabożną czcią. Książka była biletem w podróż.

Dziś mniej kupuję, więcej wypożyczam. A jak kupię albo dostanę i po kilku stronach okazuje się, że to nie dla mnie, to bez żalu oddaję bibliotece właśnie. Tam się z tego cieszą, a ja nie zawalam niepotrzebnie półek w domu. Już wiem, że książka odłożona na później, może leżeć wieki całe. Kurzyć się i żółknąć. A tak może ktoś inny będzie miał z niej jakiś pożytek.

Od kiedy moje małe dzieci lepiej śpią, a ja jestem bardziej przytomna i nie zasypiam o 20:30, wróciłam do czytania długich i angażujących czytelnika książek. Takich, przy których trzeba pomyśleć, po których trudno zasnąć. Takich, z których zdania wbijają się w myśli jak cierń, nie dając się wyjąć przez długie dni.

1945 Wojna i Pokój, Magdalena Grzebałkowska

Na Instagramie pokazałam wypożyczoną autobiografię księdza Jana Twardowskiego i ktoś polecił mi jego biografię napisaną przez Magdę Grzebałkowską. Zobaczyłam, że w wypożyczalni jest dostępna jeszcze jedna jej książka, więc zarezerwowałam obie pozycje. I było tak, jak lubię najbardziej. Postanowiłam ją na razie tylko przejrzeć a skończyło się na tym, że czytałam do rana.

To historia roku 1945, miesiąc po miesiącu. O końcu wojny, osiedlaniu na Ziemiach Odzyskanych, o powrotach do domu. Każdy rozdział poprzedzają ogłoszenia z gazet w danym miesiącu roku ’45. Niekiedy wstrząsające, jak to, kiedy matka poszukuje dwuletniego synka, który pół roku wcześniej został zabrany ojcu na ulicy i przekazany jakiejś kobiecie. Takie, w których jest nadzieja „W Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 71 została otwarta na podwórzu zburzonego domu pierwsza herbaciarnia warszawska.”/”Rzeczpospolita”, 24.01.1945/

Autorka zebrała historie ludzi, niekiedy całych rodzin. Zjechała Polskę śladem pamiętników tych, którzy ocaleli. Rozmawiała, pytała. To, co mnie ujmuje, to niezwykły talent pisarski i język, jakim buduje opowiadania. Książka ma ponad 400 stron, a czyta się ją szybko i aż żal odłożyć ją na później. Jest wstrząsająca, interesująca i dająca do myślenia. Okraszona zdjęciami i osobistymi refleksjami – Grzebałkowska dedykuję książkę swojej babci, która w 1945 roku miała 19 lat. To powinna być lektura obowiązkowa, dla wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy narzekają na to, że mają za mało.

Książki o Agnieszce Osieckiej.

Choć pewnie niepopularne będzie to, co napiszę, to nigdy nie przepadałam za książkami Agnieszki Osieckiej. Co jednak nie przeszkadzało mi ich czytać. Być może byłam za młoda (albo za stara), by je zrozumieć. Dziś wracam do nich ze względu na język. W czasach, kiedy w sklepie leży pudło, na którym jest napisane rower młodzierzowy (sic!) każde obcowanie z poprawną, plastyczną polszczyzną jest na wagę złota. Dlatego korzystam. Czytam, karmię się zgrabnymi zdaniami, trafnymi puentami i historiami z czasów, których już nie ma. Przeczytałam w ostatnim czasie „Białą bluzkę” oraz „Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką” Zofii Turowskiej.

Saga o Puszczy Białowieskiej, Simona Kossak

Kiedyś przeczytałam artykuł o Simonie Kossak i od tamtej pory wiedziałam, że to, co napisała, na pewno mnie zainteresuje. Autorka mieszkała w Puszczy 35 lat, kochała ją i wiedziała o niej wszystko. To opowieść o historii Puszczy od czasów prehistorycznych po wydarzenia współczesne. O zwierzętach, roślinach, ludziach. Mądrości przyrody i ludzkiej głupocie. Napisana wciągającym czytelnika językiem: Wiosenne słonko, napar lipowy z miodem i brzęk pszczół oblatujących pylące kwiaty wierzb postawiły starego na nogi.”

Simona była biologiem z tytułem profesora, żyła w latach 1943-2007

Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie. Tom 1 1915-1959, Ksiądz Jan Twardowski.

Wychowałam się na wierszach księdza Twardowskiego. Kiedy byłam nastolatką, lubiłam jego proste i trafne spostrzeżenia, które docierają nie tylko do katolików. Są o prawdach uniwersalnych, o tym, że warto być dobrym. Ksiądz Jan był uważnym obserwatorem świata i potrafił przełożyć swoje obserwacje na zgrabne zdania, które nic a nic nie tracą ze swojej aktualności. Co więcej, w dzisiejszym świecie nadmiaru i konsumpcjonizmu, są miłą odskocznią. Autobiografia jest rodzajem pamiętnika, zapisu ponad czterdziestu lat życia: spotkań, rozmów i historii.

Korzystacie z wypożyczalni? I co ostatnio czytacie?

19 komentarzy
Poprzedni
Następny