Ulubione w czerwcu

Postanowiłam od czasu do czasu dzielić się z Wami nie tylko przepisami, ale również innymi, ulubionymi produktami, bo sama też lubię takie zestawienia u innych. To będą różne mniejsze lub większe zachwyty i oczarowania. Może Wam też się coś spodoba:)

1. We are knitters

Od dziecka lubię robić na drutach. Kiedy miałam trzy lata robiłam na szydełku proste łańcuszki. Kiedy miałam pięć-sześć robiłam bardziej zaawansowane rzeczy, choć wciąż bardzo, bardzo proste. Potem dziergałam ubranka dla lalek i dla dzieci. Robiłam dywaniki, koszyki i kocyki. To jedna z tych rzeczy, które mnie relaksują, na które potrafię znaleźć czas nawet wtedy, kiedy… naprawdę nie mam czasu. Miałam już fazę na robienie ze sznurka bawełnianego, z przędzy dresowej, a potem z grubej wełny. I o ile mam w miarę mało ubrań, to swetrów mam bez liku. Kocham i już. We are knitters zobaczyłam pierwszy raz pewnie na Instagramie albo na Pintereście, ale ich oferta w Polsce była bardzo ograniczona. Do niedawna, bo teraz można kupić wszystko!

2. Spotify

O ile telewizja może dla mnie nie istnieć (od kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, nigdy nie miałam własnego telewizora), o tyle nie potrafię funkcjonować bez radia. Otwieram oczy i pierwsze co robię, to włączam radio. Ostatnio o 5 rano 🙂 Do niedawna budziła mnie Weronika Wawrzkowicz i Śniadanie do łóżka w Chilli Zet. To był mój ukochany program. Zdarza mi się od czasu do czasu być gościem w radiu, ale to właśnie u Wery czułam się najlepiej. Ona naprawdę słucha gościa z uwagą, jest nim zainteresowana i zawsze przygotowana do rozmowy. Niestety Wera z dnia na dzień odeszła z Chilli Zet, więc zostaje mi… Spotify. Pewnie ze trzy-cztery lata temu wykupiliśmy sobie opcję rodzinną, gdzie każde z nas ma swoje konto. W tym nasza nastolatka, która, jak łatwo się domyślić, słucha absolutnie czegoś innego niż my. Spotify i muzyka, którą dzięki niemu odnajdujemy, to cudowna odtrutka na muzyczną sieczkę serwowaną przez radio.

3. Rośliny

To moja pasja, też od zawsze. Od dziecka, kiedy jako uczennica szkoły podstawowej maszerowałam kilka razy w tygodniu do ogrodnika, który miał szklarnie nieopodal naszego domu i pytałam, czy mogę pooglądać kaktusy. W domu miałam już chyba wszystko, począwszy od kaktusów, przez storczyki po próby hodowania jabłonek w skrzyniach na balkonie. Uprawiałam pomidory, zakładałam ogródki, skończyłam kurs projektowania ogrodów. I choć czasem już na starcie wiem, że jakaś roślina na pewno jest nie dla mnie, bo nie wytrzyma w naszym mieszkaniu, to i tak zdarza mi się ją kupić, żeby choć przez chwilę pozachwycać się jej pięknem. Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na modne ostatnio oplątwy (tillandsia). To roślinki, które rosną bez wody, wystarczy raz w tygodniu zrobić im kąpiel w czystej wodzie. Mam kilka różnych egzemplarzy, ostatnio kupiłam kilka roślinek w Projekt Cube.

4. Buty

Cóż, tych butów mam dużo. Najwięcej chyba. Czasem się nawet tego trochę wstydzę, bo choć staram się ograniczać kupowanie innych rzeczy, to z wygodnymi butami nie potrafię. Dodatkowo lubię kupować w sklepach, gdzie mogę napisać do właścicieli z pytaniem o radę, czasem nawet z głupimi pytaniami;) A czy nie za wąskie, a czy nie za brązowe, a czy to a czy sio. Tutaj akurat dziewczyny są świetne. Mowa o butach Anniel Scarpine da Baletto i polskim sklepie Kafka Concept, który je sprzedaje.

5. Coś dla dzieci

Pink no more, bo o nich chciałabym napisać kilka słów, to polska firma sprzedająca tekstylia dla dzieci. Miałam od nich coś przy średniej córce, ale teraz mam i prześcieradełka do wózka i rożek, który jest jednocześnie kołderką. Jako doświadczona mama 😛 przerobiłam już trochę tekstyliów dla dzieci – niektóre po pierwszym praniu wyglądały beznadziejnie, a te są naprawdę godne uwagi. Zwłaszcza mięciutkie rożki i szare kocyki:)

6. Półka na książki

Nasza serdeczna koleżanka z Poznania, Marta i jej mąż Krzysiu, założyli firmę Nuki, która na początku zajmowała się tylko tekstyliami. A to poduszki, a to poszewki. Potem Marta miała fazę na haft komputerowy, ale ciągle mówiła o tym, że kiedyś będzie robić meble. No i robi. Półkę na książki dostałam w prezencie. Proponowała mi ją już wcześniej, ale ja się opierałam: Marcia, po co mi ta półka? Jeszcze ze sklejki. Nie chcę. A oponowałam dlatego, że miałam złe doświadczenia z meblami ze sklejki, które były drogie, a beznadziejne. Brzydkie po dwóch miesiącach. Po prostu. Zraziłam się do nich. Ale Marta mówi do mnie: Spodoba ci się ta półka, zobaczysz. No i przysłała mi półkę. Otworzyłam i to było wow. Starannie wykończone, dobrze zaprojektowane, trzymające proporcje. Szybko za słuchawkę i dzwonię do Marty. „Ale ładna, nie to co tamte!” „Bo wiesz, Lisko, my nasze produkty robimy w fabryce, a nie w garażu”. I to by było podsumowanie tematu:) Ostatnio Nuki dostało w Łodzi nagrodę Must Have za ich inny projekt, stolik.

7. Plakaty i… nie tylko

Made for home czyli duet Marzeny i Kacpra poznałam przez Instagram. Marzena zapytała, czy nie chciałabym podkładki – liścia monstery ze sklejki. Nie chciałam, ale za to zaczęłyśmy rozmawiać o różnych rzeczach. Więcej i więcej. Marzena opowiadała mi o pomysłach, o plakatach, kartkach botanicznych, a potem tak jakoś przeszłyśmy do rozmów o życiu. Poznałam dzięki temu duet ludzi, którzy mają swoje własne pomysły, w dodatku milion na sekundę. Coś tworzą (Kacper jest grafikiem), wymyślają, są wrażliwi na detal, nie chcą ślepo podążać za tym, co jest modne. Są mądrzy. Tak po prostu. Ich sklep internetowy to kopalnia plakatów, kartek, trofeów jelonków ze sklejki (mamy taki, wszystkim się podoba!), a tym, co jest dla mnie najważniejsze, to jakość. Te plakaty są po prostu mega porządnie wydrukowane.

2 komentarze
Poprzedni
Następny