Smitten Kitchen czyli Nowy Jork na talerzu i inne nowe książki – jesień 2016

Pamiętam, jak wszyscy zaczytywali się jej blogiem „Smitten Kitchen”. Trudno oprzeć się jej stylowi: bezpośredniemu i konkretnemu. Trudno przejść obojętnie obok przepisów – mało skomplikowanych, apetycznych i sfotografowanych w prosty sposób. Kiedy napisała, że za 2 lata ukaże się jej pierwsza książka, datę zapisałam w kalendarzu. Wiedziałam, że warto będzie poczekać. (Angielskojęzyczne wydanie miało miejsce w 2013 roku).
A dziś Smitten Kitchen Deb Perelman ukazuje się po polsku (premiera 23.11.206).

Przed każdym przepisem długie wprowadzenie, dużo przydatnych rad, wskazówki. Układ typograficzny jest przejrzysty – z góry wiadomo, ile masła i ile cukru (miary są podane w gramach, ale też szklankach i łyżkach). Książkę podzielono na rozdziały: Śniadania, Sałatki, Kanapki, tarty, pizze, Dania główne wegetariańskie, Dania główne: owoce morza, drób, mięso, Słodycze, Przekąski i napoje na przyjęcia. A wszystko to na ponad 300 stronach wydanych solidnie, w twardej oprawie. Książka powinna się spodobać również tym, którzy dopiero zaczynają gotować. Angielskojęzyczne wydanie mam ponad trzy lata i wygląda na to, że ten styl opiera się upływowi czasu i jest nadal aktualny, a po przepisy chętnie się sięga (Zakręcone bułeczki z cheddarem, Naleśniki z brzoskwinią i kwaśną śmietaną, Kurczak pieczony na płasko z ziemniaczkami, Czekoladowo-malinowe rogaliki Aleksa).

Dodam tylko, że swoje potrawy Deb gotuje i piecze w kuchni wielkości 4 m2, więc nie wymagają one skomplikowanego sprzętu o dużych gabarytach. Polecam! Książkę w promocyjnej cenie można kupić między innymi  w Empiku

plik_006

plik_005

plik_004-1 plik_003-2

A teraz coś dla wegan z naszego rodzimego podwórka. Książka „Wegan Nerd” Alicji Rokickiej, wydana przez Naszą Księgarnię. Autorka książkę napisała, sfotografowała, zaprojektowała i okrasiła swoimi ilustracjami, a trzeba przyznać, że ma talent i potrafi posługiwać się farbami i pędzelkiem nie gorzej niż akcesoriami kuchennymi:) Przywykłam już do książek wege, gdzie wiele dań jest zmiksowanych, gdzie „serniki” robi się z tofu i nerkowców, gdzie dania bezmięsne mają udawać ich mięsne odpowiedniki (koniecznie z dopiskiem, że jakiś zatwardziały mięsożerca nie poznał się na tym, co je;), więc książka Alicji jest miłą odmianą. Tu tego nie ma. Tu są warzywne dania inspirowane kuchniami świata (Pieczone pierożki z ciasta francuskiego z cynamonową soczewicą, Kukurydziany chowder z popcornem, Masala dosa czyli indyjskie naleśniki czy Bulion azjatycki). Autorka gotuje pewnie i interesująco, a jej propozycje są pełnowartościowe, a nie ubogie. Długie wstępy wprowadzające do dań (to zawsze lubię!), porady praktyczne. A wszystko to na ponad 300 stronach i w twardej oprawie.

plik_002-3

plik_001-2 plik_000-3

Wszystkie smaki Skandynawii. Claus Meyer.

Po raz pierwszy zetknęłam się z nazwiskiem Clausa Meyera będąc w tym roku w Kopenhadze dzięki piekarniom, które sprzedawały najcudowniejsze wypieki drożdżowe, jakie kiedykolwiek jadłam „na mieście”. Codziennie rano, kiedy szłam na kurs ceramiki, zaglądałam po drodze do jednej z wielu, by kupić bułkę cynamonową, z budyniem albo czekoladą. Później odkryłam, że Claus Meyer ma kilka książek, po duńsku. Nie mogłam nie kupić kilku z nich i potem przy pomocy tłumacza Google’a piekłam chleby i ciasta (jeden z jego przepisów, podstawowy przepis na chleb umieściłam w tym poście). W międzyczasie szukałam czegoś po angielsku i w ten sposób trafiła do mnie książka „The Nordic Kitchen”. Udało mi się ugotować z niej kilka dań, kiedy okazało się, że ten tytuł będzie miał też swoje polskie wydanie. „Wszystkie smaki Skandynawii” to książka pod pewnymi względami wyjątkowa. Najlepsza restauracja Noma, która kojarzy się bezsprzecznie z nazwiskiem jej głównego kucharza i współwłaściciela Rene Redzepiego, tak naprawdę ma innego ojca. Jest nim właśnie Claus Meyer, który założył Nomę, zapraszając do współpracy 23-letniego wówczas Redzepiego, nie spodziewając się, że ma do czynienia z takim talentem.

Warto dodać, że Meyer jest wykształconym kucharzem, który wychowywany w latach 60-tych na mrożonkach i zupach w proszku, postanowił odmienić i odczarować kuchnię skandynawską, która nie kojarzyła się najlepiej. Jako nastolatek trafił do Francji jako au pair, gdzie odkrył w sobie kulinarne powołanie i pasję.

Ta książka to nie jest zapis restauracyjnych dań. To domowa kuchnia, w której autor zebrał swoje ulubione pomysły. Jest mężem i ojcem dwójki dzieci i książka była pisana przede wszystkim z myślą o nich.

Mam wrażenie, że zarówno Polacy, jak i Duńczycy lubią podobne potrawy, w wielu miejscach nasze smaki się spotykają i jestem pewna, że ta książka może przypaść Wam do gustu. (Zsiadłe mleko domowej roboty z truskawkami i miodem, Sałatka z kurczaka z pieczonymi szalotkami i kurkami, Smażona owsianka, Ciepłe brioszki z wędzonym łososiem i pastą z czosnku niedźwiedziego). Książka jest podzielona na pory roku, a w nich uwzględniono dania na potrawy sezonowe. Przepisy są dosyć łatwe i przystępne. Książka jest w twardej oprawie, matowy papier, apetyczne zdjęcia. Warto!

plik_004-3 plik_003-1 plik_002-2

Kuchnia grecka. George Calombaris. 

Jestem fanką prostej kuchni. Bo choć doceniam wykwintne potrawy w restauracjach, na co dzień chcę gotować szybko, prosto i smacznie. Kuchnia grecka bez wątpienia należy do tej kategorii, ale ile można czytać o sałatce greckiej, tzatzikach i cieście filo, prawda? Zazwyczaj, kiedy widzę w księgarni książkę dotyczącą kuchni greckiej, nawet do niej nie zaglądam, bo w 90% przypadków wiem, co znajdę w środku. Jakże więc miłą odmianą jest Kuchnia grecka napisana przez kucharza, który wprawdzie korzenie ma grecko-egipskie, jednak wychował się i mieszka w Australii. Jest uznanym kucharzem z głową otwartą na świat, którego inspirują również kuchnie innych narodów. To niezwykły dar umieć połączyć wiedzę wyniesioną z domu z inspiracjami czerpanymi od innych ludzi. I to właśnie zrobił George Calombaris. Jego dania są niezwykle interesujące: weźmy np takie Confit z łososia z maślanym sosem pomidorowym. Wygląda i smakuje imponująco, a można go zrobić ze składników jakie kupimy bez trudu (pomidorki cherry, ketchup, schłodzone masło, anyż, jałowiec, koper włoski) albo Pieczone marchewki z twarożkiem z sera feta i prażonymi orzechami włoskimi (twarożek jest polany dressingiem z miodu), Ravioli z przypalonym porem, migdałami i serem feta. Jednym słowem to książka dla tych wszystkich, którzy lubią trochę poeksperymentować w kuchni. W dodatku opatrzona fantastycznymi zdjęciami.

plik_001-1 plik_004-2

plik_000-4

 

39 komentarzy
Poprzedni
Następny