Śledzie marynowane po szwedzku: z jagodami, śmietaną i rozmarynem

Miałam wielką przyjemność niedawno poznać Michała Godynia, kucharza, który na co dzień gotuje dla pani Ambasador Szwecji. Poznać i spróbować dań, jakie potrafi ugotować ten gość. Ugotować i zamarynować. Dość powiedzieć, że śledzie, które robi śniły mi się po nocach. Tak tak, serio. A ja jestem nawróconym śledzioholikiem, który chyba do 30 roku życia twierdził, że nigdy nie tknie tej ryby. A potem połknęłam śledziowy haczyk i poszło.

Lubię różne śledzie, ale muszą być naprawdę dobre. To znaczy nie kupuję w sklepie na dziale „Garmażerka” śledzi marynowanych na wagę, nie kupuję śledzi w słoiku ani plastikowym pojemniku. Próbowałam raz czy dwa, ale jakoś nie bardzo… Za to kiedy jestem w restauracji i widzę w karcie „śledzie podawane z gorącymi ziemniakami”, „śledzie w oleju rydzowym” albo inne podobne hasła, to zawsze muszę spróbować. I muszę też spróbować , kiedy jestem w restauracjach nad morzem. Albo restauracjach regionalnych. Albo u Mateusza Gesslera w Warszawie Wschodniej.

Wracając do gotującego Michała Godynia. Michał pochwalił się, że jego przepisy pojawiły się w poprzednim wydaniu magazynu Weranda. W moim kiosku nie mieli. Ale Castorama często ma stare numery magazynów. Nie myliłam się, że znajdę tam i stary numer Werandy.

Wróciłam do domu z gazetą, a w weekend pod Halą Banacha kupiłam śledzie i zabrałam się do roboty.

Doświadczenie mnie już nauczyło, że dobry śledź potrzebuje odpowiedniego czasu, by się przegryźć. Potrzebuje czasu by się zamarynować. Nie ma zmiłuj, trudno jest dziś kupić śledzia solonego i  na kolację zajadać zamarynowanego. Trzeba poczekać. Trudno. Czasem czekać warto.

Dzisiejszy przepis wymaga podwójnego czekania – najpierw robi się tradycyjną, słodką marynatę z octu i dopiero po czterech dniach, przygotowuje się kolejną. Wprawdzie Michał mówił, że niecierpliwi mogą już drugiego dnia próbować dodawać marynatę numer 2, ja jednak poszłam za jego radą: „najlepiej 4 dni”.

To jeden z moich ulubionych smaków: połączenie słodkiego, słonego, w dodatku majonez i rozmaryn. Nie wiem, ile to ma kalorii, pewnie miliard. Ja wyjadam śledzie z marynaty w tempie ekspresowym, ale też nie robię niewiadomo jakich ilości. Polecam bardzo!

Śledzie marynowane po szwedzku: z jagodami, śmietaną i rozmarynem

Przepis Michała Godynia opublikowany w magazynie Weranda 11/2016

Śledzie w tej wersji potrzebują ok. 3 dni na to, by zacząć je zjeść:)

Składniki

Klasyczna szwedzka marynata:

  • szklanka cukru
  • 2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki octu spirytusowego 10%
  • ziarno białego pieprzu
  • 3 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • marchewka
  • biała cebula

Marynata jagodowa:

  • śledzie* z marynaty klasycznej (użyłam 8 płatów, Liska)
  • opakowanie kwaśnej śmietany 22%
  • 3 łyżki majonezu
  • gałązka rozmarynu
  • 3 łyżki dżemu jagodowo-malinowego
  • 1/2 szklanki borówki amerykańskiej
  • łyżeczka soli
  • 3 szczypty białego pieprzu

Jeśli używasz solonych śledzi, musisz je wymoczyć w zimnej wodzie lub mleku przez około 2 godziny. Ja zmieniam wodę podczas moczenia dwukrotnie/Liska

Przepis

Klasyczna szwedzka marynata:

Wlej wodę do garnka, dodaj cukier i przyprawy, zagotuj, dorzuć marchew i cebulę. Gdy ostygnie, wlej ocet, zamieszaj. W takiej zalewie trzyma się śledzie minimum dobę w lodówce.

Następnie:

Marynata jagodowa:

Śmietanę, sól, pieprz, majonez i 4 łyżki marynaty szwedzkiej wymieszaj w misce. Dodaj dżem i borówki z posiekanymi igiełkami rozmarynu. Wymieszaj, dodaj osączone śledzie i ostaw na minimum 6 godzin. Gotowe!

/Ja zwykle nie wylewam marynaty nr 1, wykorzystuję ją do zrobienia innych śledzi, cytrusowych/

48 komentarzy
Poprzedni
Następny