Ciasto ze śliwkami

ciasto-sliwki pion

Największą fanką moich wypieków okazała się być moja najmłodsza córeczka. Dla niej wszystko, co upiekę jest „mmm”. Nie narzeka, że za dużo/za mało owoców, za wilgotne/za suche. Wszystko jest zawsze tak, jak należy. A wiadomo, że jak człowiek znajdzie swojego fana, to później robi wszystko, by mu się przypodobać;) Piekę więc teraz głównie z myślą o niej.

Patrzę na nią i uświadamiam sobie, jak szybko pędzi czas. Zawsze uważałam, że najtrudniej jest z maluchami do drugiego roku życia, a potem jest tylko lepiej i łatwiej. Bo prościej się komunikujemy, wiemy już, o co jej chodzi. Zaczyna mówić, mieć swoje zdanie na różne tematy. A mi jest łatwiej pracować, wracać do swoich zainteresowań. Znowu mogę czytać książki, hura! I widzę też, że starsza, 12-letnia córka ma teraz z tą młodszą lepszy kontakt, już nie patrzy na nią jak kosmitę z innej planety. Rodzicielstwo to wyzwanie, segregowanie priorytetów. Przewartościowanie świata, jaki znałam kiedyś. Przestałam się koncentrować na głupotach i ludziach, którzy lubią innych łajać, przy okazji uważając, że przejmę się ich frustracjami. Z wiekiem coraz ostrożniej podchodzę do słowa „przyjaźń”, a nawet więcej: boję się jej. Bo to otwarcie na drugiego człowieka, jak zdejmowanie pancerza i wystawianie gołej skóry na potencjalny atak.

Czasem myślę, że powoli przestaję być miejską dziewczyną, która lubiła przesiadywać w kawiarniach, księgarniach i na skwerach w centrum miasta. Oglądam krajobrazy Podlasia i czuję w sercu tęsknotę za naturą, prostym życiem, sąsiadami, z którymi można rozpalić ognisko. Jednocześnie wiem, że jeśli czegoś chcemy, potrafimy to idealizować zupełnie zapominając (albo nie chcąc pamiętać), że sąsiad może być też złośliwy, a pogoda jesienią na wsi wyjątkowo dołująca i ciężka. Lubię marzyć, wędrować do miejsc, w których mogłabym być. A potem lubię wracać do mojej poukładanej rzeczywistości. Do tu i teraz.

Placek ze śliwkami

To stary przepis z kajetu, który w mojej rodzinie jest od dzieciństwa. Posklejane surowym ciastem kartki, jakieś zapiski Mamy lub Babci. Najzwyklejsze ciasto na świecie, które smakuje tak, jak smakowały wypieki dawniej, kiedy byłam mała.

Składniki

  • 250 g mąki pszennej
  • 2 duże łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego lub stopionego masła
  • 150 g drobnego cukru
  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub naturalnej pasty albo cukier z prawdziwą wanilią)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół kilograma śliwek, wypestkowanych

Przepis

  1. Piekarnik nagrzać do 180 ct C.
  2. Jajka utrzeć z cukrem i wanilią na puszystą masę.
  3. Stopniowo, ciągle miksując, dodawać olej/stopione masło.
  4. Teraz dodać oba rodzaje mąki i proszek do pieczenia przesiane przez sitko (to bardzo ważne, by mąkę przesiać). Na końcu dodać mleko.
  5. Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować masłem i wysypać tartą bułką.
  6. Przelać do niej ciasto i na wierzchu ułożyć śliwki (przecięciem ku górze).
  7. Wstawić do gorącego piekarnika i piec 45-60 minut.

Smacznego!

25 komentarzy
Poprzedni
bananowe_mg_9439
Następny
porowa_mg_9675